Facebook Google+ Twitter

Fala nieważnych referendów. Nie odwołano nikogo z rządzących

Współczesna demokracja w kraju ma tę zaletę, że każdy obywatel może uczestniczyć, np. w procesie zarządzania państwem. Służą tym celom m.in. możliwości uczestnictwa w referendach. Ale nie zawsze cele polityków są zgodne z wiedzą obywateli.

 / Fot. WikipediaW niedzielę 27 października 2013 roku, Polacy mieli – choć być może nie w każdym zakątku kraju - wymarzoną słoneczną pogodę na wypoczynek w ruchu, na świeżym powietrzu. Słońce przygrzewało jak późnym latem, ciepły wietrzyk owiewał twarz niczym delikatny japoński wachlarz, ale cóż – nie wszyscy jednak mogli cieszyć się tymi urokami natury. Nie mogli, gdyż mieli stawić się – w ramach demokracji lokalnej - do urn referendalnych w swoich miejscach zamieszkania.

W trzech miastach: w Słupsku, Włocławku i rodzinnych Wadowicach byłego papieża JP II i w dwóch gminach wiejskich: Świlcza i Gorzyce na Podkarpaciu, odbywały się referenda samorządowe. Niestety, wszędzie okazały się – podobnie jak wcześniej w Warszawie – nieważne. Zawiodła frekwencja. Stosunkowo blisko odwołania prezydenta Słupska (96 tys. mieszkańców), na rok przed upływem kadencji, byli mieszkańcy biorący udział w głosowaniu nad jego losem. Zabrakło "tylko" (lub aż) - wśród 14 tysięcy głosujących - około 2 tysięcy głosów.

Także prezydent Włocławka (115 tys. mieszkańców) pozostał na swoim miejscu. Pozostał, bo w referendum za jego odwołaniem wzięło udział około 10 tys. osób, a powinno pójść żeby było ważne - drugie tyle. Pani burmistrz i rada miasta, niespełna 20-tysięcznych Wadowic, cieszą się również zachowaniem stanowisk.

Za odwołaniem burmistrz Ewy głosowało ponad 98 procent biorących udział w referendum, ale żeby było ono ważne – powinno zgłosić się do urn nie 4 tysiące jak przyszło, a drugie tyle. Podobny los spotkał referenda w dwóch gminach: Świlcza i Gorzyce na Podkarpaciu. Nie były ważne z powodu niskiej frekwencji.

Referenda lokalne w Polsce stały się, szczególnie w tym roku, prawdziwym elementem demokracji ludności miast i wsi. Dotychczas, w trakcie kadencji samorządu, odbyło się ich, w sprawie odwołania organów jednostki samorządu terytorialnego w 90 gminach, 116. Z tej liczby 86 referendów dotyczyło odwołania organów wykonawczych, a 31 – odwołania organów stanowiących (to referenda podwójne). Ważnych było tylko 16. W przypadkach pozostałych frekwencja uprawnionych w głosowaniu nie osiągnęła ustawowego progu. Średnia frekwencja wszystkich wyniosła niespełna 18 proc.

Referendum lokalne, stało się w ostatnich latach, jednym z istotnych mechanizmów demokracji obywateli, który gwarantuje ludziom udział w zarządzaniu samorządem i państwem. Jednak – jak wynika ze statystyki i opinii raportu Kancelarii Prezydenta RP – liczba referendów odwoławczych wyraźnie przewyższa liczbę referendów merytorycznych. Według autorów raportu, powody organizowania referendów wynikają ze sporów personalnych lub partyjnych, nie zaś z faktycznych przyczyn merytorycznych.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dlaczego nie zrobimy jak w Szwajcarii ? Tam nie ma referendów personalnych i nikt nie dezorganizuje pracy . Co 4 lata można wybierać w wyborach powszechnych swoich reprezentantów . U nas samorządy przesiąknięte są polityką .
Referenda owszem ale dotyczące spraw zmieniających życie społeczności .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszy zatem fakt mądrości większości wyborców, którzy preferują rozsądek, nie biorąc bezpośrednio udziału, w tego rodzaju „szlacheckich” hucpach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.