Facebook Google+ Twitter

Fale w Wiedniu i Bratysławie. Festiwal Waves pełen niespodzianek

Już w czwartek startuje festiwal-niespodzianka: dwa miasta postanowiły połączyć siły i zaprosić słuchaczy do podróży między klubami, ponad granicami państw. Do koncertów dokładają konferencje, filmy i - uwaga - dobrą czeską kuchnię.

 / Fot. plakatZaskakująca i unikalna jest formuła festiwalu Waves, który w następny weekend wydarzy się równocześnie na Słowacji i w Wiedniu. Kto zechce, może wsiąść w festiwalowy autobus i wpaść na kilka godzin do Bratysławy, gdzie 5 października całą noc grała będzie muzyka. Ci bardziej zorientowani na austriacką edycję mogą przez bite trzy dni - 3, 4 i 5 października - cieszyć się koncertami granymi w różnych klubach w mieście. A później leczyć zakwasy na niedzielnych seansach filmowych.

Jak przystało na dobry europejski festiwal, i Waves mają dla swojej publiczności całą masę pobocznych atrakcji, które wypełnić mogą długie dni i chwile oczekiwania na występy.

Jednym z kluczowych elementów Waves jest konferencja - dwudniowe debaty, zaplanowane na czwartek i piątek, dotyczyły będą ważnych kwestii dla muzycznego świata. Tradycyjnie już odbędą się panele dotyczące roli kobiet na rynku muzycznym (tym razem tłem będzie Europa Wschodnia - ciekawe, co o Polsce?), małych menedżerów, sposobów wyszukiwania nowych zespołów, nowych trendów w muzyce, a także lokalnym rynkom, ze szczególnym naciskiem na Słowenię i Belgię, dwa wyjątkowo słabo znane w Polsce kierunki, którym warto się przyglądać. To rzecz jasna nie wszystko - całość możecie zobaczyć na rozkładzie.

To może dla przypomnienia - połowa ostatniej dekady odbyła się pod znakiem takiego grania:



Oczywiście jadło to także esencjonalna czynność w życiu przykładnego, hipsterskiego festiwalowicza. Lepiej, żeby miało ono jakąś nietypową formę, zaskoczyło - będzie co wrzucać na insta. Tym razem w postaci ekskluzywnej (w sensie jednorazowej) Pop-up kuchni pojawi się Babička, czyli bohema wśród gastronomii. Pomysł jest prosty: Czech gotujący czeskie babcine przepisy, oparte głównie na mięsie, a do tego lany Kozel. Kolejna granica przekroczona.

Dla znudzonych muzyką przygotowane zostały seanse - kilka filmów różnego pochodzenia, dokumenty i fabuły, wyświetlanych będzie w wiedeńskich kinach - część z nich codziennie, część wyłącznie w niedzielę. Cały repertuar możecie zobaczyć na stronie Waves.

Wreszcie clue Waves - koncerty. Austriacko-słowacka impreza ucieszy tych, którzy lubią nieoczywiste rozwiązania i niszowe zespoły. Wystarczy powiedzieć, że do największych gwiazd - moim zdaniem - należeć będą Mum, Sin Fang, CSS i Skream. No i Au Revoir Simone, dla tych zorientowanych. Reszta to jeszcze mniej znane zespoły, z mocną reprezentacją Belgii (w tym cudowni BRNS, o których pisałam w relacji z Dour 2013 - świetny indie zespół, oraz Amatorski, klimatyczne, ambientowo-post-rockowe granie z uroczym wokalem) i Słowenii, oraz kilkoma polskimi artystami: BLCKSHP, Coldair... Będą też niemieccy wyjadacze - Slut, których być może widzieliście na Cracow Scene Festival wiele lat temu - właśnie nagrali nowy album i niezmiennie cieszą się u siebie sporą popularnością. Moim osobistym hitem są surowi Iceage - pięknie zagrany punk i post-hardcore, coś na miarę Metz. A to tylko ułamek całej oferty.

Line-up dostępny http://www.wavesvienna.com/en/festival/line-up-2013/a-z/ Dla niezdecydowanych i pełnych rozterek organizatorzy przygotowali nawet specjalne przewodniki, w których ważne osobistości mówią, kogo i dlaczego warto zobaczyć. Po festiwalu oprowadzają nas Manuel Rubey i Paul Poet.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.