Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11280 miejsce

Falliczne dialogi polityków. Krach poprawności gender

Politycy odsłaniają swoje kastralne obsesje. - Skon­flik­tu­je­my się z Niem­ca­mi, Fran­cu­za­mi, bo zro­bi­li­śmy laskę Ame­ry­ka­nom. Fra­je­rzy, kom­plet­ni fra­je­rzy – językiem gminu komunikował się nieoględnie szef dy­plomacji.

W 2011 roku tuż po zaprzysiężeniu posła Biedronia spotkało głębokie rozczarowanie.

"Jest dość monotematyczny", "nie wiem, z czym jeszcze można skojarzyć pana posła"... - powtarzała Pitera u Moniki Olejnik. - A ja uważam, że pani nie jest tolerancyjna wobec homoseksualistów – odparowała jej redaktorka. - Homoseksualiści to są jakieś dziwolągi?

Pan Robert tłumaczył: - Bardzo się stresowałem i długo przygotowywałem. To było moje pierwsze wystąpienie. Jestem posłem dopiero drugi dzień, wczoraj zostałem zaprzysiężony. I ten argument, ze skojarzeniem seksualnym, dotyka mnie osobiście. Bo nie ma żadnego podtekstu seksualnego w stwierdzeniu, że coś jest "ciosem poniżej pasa".

Monika Olejnik wtrąciła jeszcze, że to "potoczne stwierdzenie".



- Jeśli ktokolwiek inny by to powiedział, to pewnie tego rechotu na sali sejmowej by nie było. (...) Kiedy apelowałem do posłów o poszanowanie mojej godności, to posłowie i z PiS i z PO się rechotali. Dla mnie, jako takiego nowicjusza w Sejmie, było to dość przykre - zakończył poseł Ruchu Palikota.

- Nie wstyd pani poseł?- zapytała wtedy Piterę prowadząca. - Nie. Problem polega na tym, że nie wiem, z czym można jeszcze skojarzyć pana posła Biedronia poza aspektem dotyczącym seksualności (...) - odpowiedziała minister. W tym momencie Olejnik nie wytrzymała: - Ale pani poseł, gdyby premier Donald Tusk powiedział, że to jest "cios poniżej pasa", to pani też by się śmiała?

- Z całą pewnością by się posłowie nie śmieli. Tak się składa, że pan poseł Biedroń kojarzy się wyłącznie z omawianiem spraw dotyczących seksualności i preferencji. I w związku z tym taka była reakcja - wyjaśniła Pitera.

**

Zacietrzewieni krytycy podobnych reakcji na homoseksualistów wychodzą z kilku fałszywych założeń:

Istnieje granica między językiem gminu a ekspresją establishmentu.

Deklaracje wymuszone przez poprawność polityczną są tożsame z przekonaniami.

Politycy nie dokonują już rozróżnienia między interesem oligarchicznym, także tym amerykańskim a narodowym.

Nie trzeba sięgać do książek Doroty Masłowskiej, żeby wiedzieć, że narracje publiczne czy literackie są sztuczne, nieprawdziwe a język, który używamy na co dzień, choć nieelegancki, niesalonowy niesie w sobie oryginalny ładunek prawdziwości i ekspresji.

Nie jest dziełem przypadku, że język literacki Masłowskiej lepiej współgra z zerwaniem kurtyn zakłamania i przymusu.

Deklarowanie przez polityków poparcia dla doktryny gender było czystej wody hipokryzją. W ich komunikacji i przeżywaniu solidarności politycznej nie ma miejsca dla kobiet i gejów.

Dygotalne penisy, licytowanie ich wielkości i sprawności, robienie lasek nie są dyskursem, w którym odnaleźliby się zawstydzani homoseksualiści i kobiety.

A jak mężczyźni konstruują rywalizację między sobą

Panowie dowcipkowali bardzo fallicznie nie pomijając szczegółów anatomicznych.

SŁAWOMIR CYTRYCKI: Z takim patriotycznym zacięciem…

MAREK BELKA: Tak. I wtedy dygotalny członek Rady Polityki Pieniężnej, czyli Hausner zgodzi się…

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ: (śmiech)

MAREK BELKA: Dygotalny właśnie. On jest kurwa mać… A patrz, jak on się temu chujowi podoba, że on jest dygotalny?

SŁAWOMIR CYTRYCKI: On dodaje (?)

MAREK BELKA: Grawitacją on tylko dodaje i myśli, że ma dłuższego. Niestety, każdy człowiek ma jakieś słabości, nawet on. W każdym razie tak naprawdę to o to chodzi.

SŁAWOMIR CYTRYCKI: Nigdy nie był w kiblu w Dżakarcie… gdzie jest napisane na szybie, przesuń się, masz krótszego, niż ci się wydaje.

BARTŁOMIEJ SIENKIEWICZ: Panowie za dobre anegdoty i za to, aby się złe scenariusze nie spełniały…

SŁAWOMIR CYTRYCKI: Oczywiście, że nie spełniały… Dlatego powinieneś wcześniej…

MAREK BELKA: Zadałeś pytanie bardzo…

SŁAWOMIR CYTRYCKI: Dlatego powinieneś wcześniej zrobić zmianę w ustawie o NBP.



***


Henry Blodget z Business Insider pisze o zarobkach kobiet – szefowych korporacji (CEO). Na liście 200 najlepiej zarabiających jest tylko 11 kobiet. A najlepiej zarabiająca – jak się okazuje – urodziła się mężczyzną. Niektóre kobiety nie chcą uczestniczyć w wyścigu szczurów, mniej podróżować, są mniej agresywne w negocjacjach własnych wynagrodzeń i trudniej im zbalansować pracę i życie rodzinne.




Czy to klęska feministek? Nie. To tylko zerwanie z hipokryzją. W kulturze fallicznej inaczej być nie może.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Taka murzyńskość..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.