Facebook Google+ Twitter

Fałszywy alarm bombowy w toruńskim Sądzie Rejonowym

Dziś przed południem zarządzono ewakuację Sądu Rejonowego w Toruniu przy ul. Piekary. Okazało się, że zagrożenia jednak nie było. Saperzy nie znaleźli w budynku żadnych ładunków.

Nieznany osobnik poinformował telefoniczne dyżurnego Państwowej Straży Pożarnej o bombie podłożonej w sądzie w Toruniu. Natychmiast postawiono na nogi wszystkie służby, zamknięto ruch na starówce i rozpoczęto przeszukiwanie budynków Sądu. W centrum Torunia zaczęły tworzyć się gigantyczne korki. Ruch w centrum został całkowicie sparaliżowany. Według pracowników sądu, na dziś nie były planowane żadne ważne rozprawy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Procedury procedurami, ale trochę zdrowego rozsądku i instynktu nie zaszkodziłoby posiadać... Historia pełna jest na to dowodów... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pewnym sensie każdy ma trochę racji, ale procedury są procedurami i trzeba je stosować.Gdyby nie były stosowane w każdym przypadku to zakłady energetyczne w Elblągu w 2001 roku wyleciałyby w powietrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całkowicie zgadzam się z Emgieką - wszystkie alarmy dot. szpitali i szkół skończyły sie pomyślnie - nie było żadnej bomby. I śmieszy mnie, kiedy widzę wywożonych chorych ze szpitali, karetki zasuwają p omieście do innego szpitala itp. Hece na całego. A najciekawsze jest i to - lekarze, policja, straż, pacjenci i widzowie niemal na 100% wiedzą, że to bujda. I gdyby ktoś chcial zostać w szpitalu na swoją odpowiedzialność, to nie może, bo są procedury ograniczjące jego wolność osobistą.
Zgoda, gdyby kiedyś autentycznie wyleciał szpital w powietrze, to miałbym inne zdanie.
A procesy sa takie - łapią w końcu menela, który zadzonił, on mówi, że żartował, oni mu wyliczają koszta na 100 000 zł i każą płacić. Menel do końca życia nie spłaci, zresztą takich pieniędzy nie widzial nigdy i nigdy nie zobaczy. Dostanie 5 lat i będzie siedział za kolejne nasze 100 000 zł. I taki mamy interes z poważnego traktowania alarmów bombowych...
Podany przykład ofiary śmiertelnej dotyczy pozaszpitalnych (pozasądowych) sytuacji. Na stacjach paliwowych i w marketach istotnie gangi podkładają bomby, ale w szpitalach - nigdy.
Natomiast AM ma rację - jeśli facet odbiera telefon z info o bombie to procedura nakazuje mu na poinformowanie szefa, a ten "leci" wg innych procedur. Najlepiej byloby, gdyby odbierający telefon zaryzykował i olałby informację, zwł. jeśli nie jest nagrana. Za godzinę zdenerwowany "zamachowiec" ponowilby groźbę, a ten by mu się zaśmial w nos. I pewnie nic by się nie stało...
Ale pewnego dnia, jednak szpital by wyleciał w powietrze i co? Kółko się zamyka, dlatego teraz każdy uczeń, menel i niedorajda może zadzwonić (choćby ja teraz) do szpitala w Gdyni i postawić śpiący budynek na nogi. Jutro byśmy przeczytali o alarmie, kosztach, bałaganie i znalezieniu Mirnala. Z pudła jednak bym i tak pisywał na tym Forum, nie ma sprawy... Helsinki gwarantują mi różowy pokoik, kablówkę i internet. Miałbym wiecej czasu i byłoby 50 komentarzy dziennie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co, mają machnąć reka "To na pewno nie bomba, jak wybuchnie to znaczy ze się pomyliliśmy?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem , była ofiara śmiertelna około dwa lata temu na stacji Shella , zginął podczas rozbrajania ładunku wybuchowego policyjny pirotechnik.Jak mnie pamięć nie myli zdarzenie miało miejsce w Bydgoszczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto by w Polsce podkładał bomby...? Zastanówmy się. Po co ta panika - trzeba takie rzeczy sprawdzać, ale spokojnie i bez takiego rozstawiania wszystkiego co żywe i martwe po kątach. Czy w ogóle jakiś fakt podłożenia bomby miał w najnowszej historii Polski NAPRAWDĘ miejsce...? Wątpię...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.