Dziś przed południem zarządzono ewakuację Sądu Rejonowego w Toruniu przy ul. Piekary. Okazało się, że zagrożenia jednak nie było. Saperzy nie znaleźli w budynku żadnych ładunków.
Zobacz także:
Artykuły
(57)
Galerie
(35)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: Toruń | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maciej G. Krasny 06.10.2006 19:39
Procedury procedurami, ale trochę zdrowego rozsądku i instynktu nie zaszkodziłoby posiadać... Historia pełna jest na to dowodów... :)
Tomasz Młynek 05.10.2006 11:17
W pewnym sensie każdy ma trochę racji, ale procedury są procedurami i trzeba je stosować.Gdyby nie były stosowane w każdym przypadku to zakłady energetyczne w Elblągu w 2001 roku wyleciałyby w powietrze.
Mir Nalezińskí 04.10.2006 23:15
Całkowicie zgadzam się z Emgieką - wszystkie alarmy dot. szpitali i szkół skończyły sie pomyślnie - nie było żadnej bomby. I śmieszy mnie, kiedy widzę wywożonych chorych ze szpitali, karetki zasuwają p omieście do innego szpitala itp. Hece na całego. A najciekawsze jest i to - lekarze, policja, straż, pacjenci i widzowie niemal na 100% wiedzą, że to bujda. I gdyby ktoś chcial zostać w szpitalu na swoją odpowiedzialność, to nie może, bo są procedury ograniczjące jego wolność osobistą.
Zgoda, gdyby kiedyś autentycznie wyleciał szpital w powietrze, to miałbym inne zdanie.
A procesy sa takie - łapią w końcu menela, który zadzonił, on mówi, że żartował, oni mu wyliczają koszta na 100 000 zł i każą płacić. Menel do końca życia nie spłaci, zresztą takich pieniędzy nie widzial nigdy i nigdy nie zobaczy. Dostanie 5 lat i będzie siedział za kolejne nasze 100 000 zł. I taki mamy interes z poważnego traktowania alarmów bombowych...
Podany przykład ofiary śmiertelnej dotyczy pozaszpitalnych (pozasądowych) sytuacji. Na stacjach paliwowych i w marketach istotnie gangi podkładają bomby, ale w szpitalach - nigdy.
Natomiast AM ma rację - jeśli facet odbiera telefon z info o bombie to procedura nakazuje mu na poinformowanie szefa, a ten "leci" wg innych procedur. Najlepiej byloby, gdyby odbierający telefon zaryzykował i olałby informację, zwł. jeśli nie jest nagrana. Za godzinę zdenerwowany "zamachowiec" ponowilby groźbę, a ten by mu się zaśmial w nos. I pewnie nic by się nie stało...
Ale pewnego dnia, jednak szpital by wyleciał w powietrze i co? Kółko się zamyka, dlatego teraz każdy uczeń, menel i niedorajda może zadzwonić (choćby ja teraz) do szpitala w Gdyni i postawić śpiący budynek na nogi. Jutro byśmy przeczytali o alarmie, kosztach, bałaganie i znalezieniu Mirnala. Z pudła jednak bym i tak pisywał na tym Forum, nie ma sprawy... Helsinki gwarantują mi różowy pokoik, kablówkę i internet. Miałbym wiecej czasu i byłoby 50 komentarzy dziennie.
Adriana Mateusiak 04.10.2006 22:06
A co, mają machnąć reka "To na pewno nie bomba, jak wybuchnie to znaczy ze się pomyliliśmy?"
Tomasz Młynek 04.10.2006 18:32
Owszem , była ofiara śmiertelna około dwa lata temu na stacji Shella , zginął podczas rozbrajania ładunku wybuchowego policyjny pirotechnik.Jak mnie pamięć nie myli zdarzenie miało miejsce w Bydgoszczy.
Maciej G. Krasny 04.10.2006 12:25
Kto by w Polsce podkładał bomby...? Zastanówmy się. Po co ta panika - trzeba takie rzeczy sprawdzać, ale spokojnie i bez takiego rozstawiania wszystkiego co żywe i martwe po kątach. Czy w ogóle jakiś fakt podłożenia bomby miał w najnowszej historii Polski NAPRAWDĘ miejsce...? Wątpię...
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)