Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180279 miejsce

Fanaberia LPR czy głos rozsądku?

Gdy w mediach trwa burza dotycząca ostatniego pomysłu ministra edukacji i wicepremiera w jednej osobie - Romana Giertycha, wiele rzeczy może po prostu przemknąć bez echa. Szkoda, że taki los spotka najpewniej najnowszą inicjatywę posłów LPR.

Gdy w 2003 roku nasz rząd zapowiedział że Polska dołączy do Amerykanów podczas drugiej wojny w Zatoce Perskiej, nie brakowało wątpliwości i głosów sprzeciwu. Irak wydawał się być odległym państwem, a wysyłanie naszego wojska w tamte rejony było przedsięwzięciem wyjątkowo kosztownym. Głosy te jednak szybko ucichły - wszak Polska musiała okazać solidarność z natowskimi sojusznikami w walce z terroryzmem, Irak stanowił (wedle opinii międzynarodowej) zagrożenie dla całego Bliskiego Wschodu, a na ewentualnych kontraktach w odbudowywanym kraju polskie firmy miały zarobić spore pieniądze. Zwłaszcza, że ryzyko miało być niewielkie - główny ciężar natarcia spadł na barki armii amerykańskiej, a nasi żołnierze mieli jedynie wspierać Amerykanów i stabilizować okupowany kraj.

Tymczasem od ukończenia operacji "Iraqi Freedom" minęło już trzy i pół roku, a końca walk nie widać. Broni masowego rażenia, w którą Saddam miał uzbroić Al-Kaidę i zamienić Bliski Wschód w piekło, nie znaleziono. Śmierć pułkownika Hieronima Kupczyka była pierwszą z dwudziestu dwóch, jakie stały się naszym wkładem w wojnę w Mezopotamii. Pieniędzy, jakie nasze firmy miały zdobyć na kontraktach nie ma i, obawiam się, nigdy nie będzie. Każdy kolejny dzień oznacza tylko dodatkowe koszty i ryzyko.

Najciekawsze w tym jest to, że nasz minister obrony zdaje się tego nie zauważać - podczas ostatniej wizyty w USA przesunął (po raz kolejny) datę wycofania naszych sił znad Eufratu i Tygrysu. Co więcej, obiecał również że wkrótce kolejny kontyngent Wojska Polskiego ruszy do kraju, który jako pierwszy stał się polem walki z terroryzmem, czyli do Afganistanu. Nie trzeba być biegłym w wojskowości i historii, by zgadnąć, czym się to może skończyć - Afgańczycy już wiele razy udowodnili, że są groźnym przeciwnikiem. Najpierw broniąc swej ziemi przed imperium królowej Wiktorii, później w walce z Armią Radziecką, a obecnie z armią amerykańską.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obydwie te decyzje podjęto wbrew opinii publicznej. Sondaże mówią jednoznacznie: większość Polaków jest przeciwko wojnie w Iraku. Jako dowód niech posłuży chociażby przedświąteczna ankieta ze strony gazeta.pl - 70 proc. ankietowanych jest za wycofaniem wojsk z Iraku, 21 proc. uważa że jedynie zdestabilizowałoby to sytuację w tamtym kraju, a 9 proc. nie ma zdania.

W tej sytuacji - paradoksalnie - głosem rozsądku jest propozycja posłów Ligi Polskich Rodzin. Może zorganizowanie referendum, w którym wszyscy aktywni politycznie obywatele mieliby szansę wypowiedzieć się o naszym udziale w misjach międzynarodowych zadziałałoby jak zimny prysznic dla ministra Sikorskiego, najwyraźniej bardzo skorego do wysyłania naszych żołnierzy na zagraniczne operacje?

Szkoda, że propozycja ta najpewniej nie zostanie zrealizowana, zgubiona w panującym w naszych mediach szumie dotyczącym kolejnych "tematów zastępczych".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Ciekawy Głos.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że nie. Ani ostatecznym, ani wiążącym. Z wielu powodów. Ja wymienię dwa. Jeden to cykliczność władzy. Co jest oczywiste władza została objęta z woli większości na pewien okres. Czy wiążąca dla władzy ma być bieżąca i zmieniająca się opinia społeczna ( o której walka trwa cały czas, czyli inaczej mówiąc mamy stan pernanentnej kampanii wyborczej) czy program partii dla którego przecież większość ta zapaliła przy wyborach zielone światło? Dodam na marginesie, że najprawdopodobniej w takim wypadku postępowanie zgodne z opinią publiczną zwiększa szanse w następnych wyborach, postępowanie zgodne z własnymi ideami nie. Drugi powód to rzeczywistość, która jest o wiele bardziej skomplikowana, żeby próbować ją opisać a już tym bardziej kształtować pojedynczymi pytaniami skierowanymi do ogółu. Prowadzi to nieuchronnie do sprzeczności. Przykładem osławiona i wałkowana kara śmierci. Prawie 80% procent Polaków jest za, Unia jest przeciw, Polacy są za Unią. Polacy są za ujednoliconym prawodawstwem Unii. Szanse przywrócenia kary śmierci w Unii w miarę rozsądnym terminie - żadne. Czy jest jakieś rozwiązanie nie będące w sprzeczności z opinią publiczną? Według mnie opinia publiczna powinna być brana pod uwagę i analizowana ale nie może być kryterium ani wiążącym ani tym bardziej ostatecznym. Zresztą twoja wypowiedź Szymonie odnosi się do patriotyzmu raczej a nie do opinii publicznej. Proponuję: niech zostanie tak jak jest czyli co cztery lata ważmy każde za i każde przeciw. I dokonujmy wyborów. A na co dzień podejmujmy dyskusję merytoryczną i nie zasłaniajmy się opinią publiczną. Ta wyrazi swoje zdanie przy następnych wyborach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie opowiadam się w tej chwili za wycofaniem wojsk, a w momencie ich wejście byłem sceptycznym entuzjastą, jeżeli w formie takiego oksymoronu można by to ująć. Rzeczywiście to Naród jest suwerenem, trzeba jednak pamiętać, że demokracja przedstawicielska jest również wynikiem jakże prostej konstatacji, że społeczeństwo nie jest wystarczająco kompetentne by w wielu kwestiach decydować. W momencie wybuchu wojny demonstracje w Polsce, w przeciwieństwie do innych państw zachodnich, były wyjątkowo mizerne. Nie wywoływało to większych emocji, tak jak i nie wywołuje teraz. Tak, pojechaliśmy tam, mówiąc wprost, zarobić, a nie walczyć o demokrację na świecie. Nie wiem, czy to dobrze. Może też nie zarobiliśmy wystarczająco, a w trakcie operacji popełniono wiele błędów (co przyznają wszyscy), ale nie wydaje mi się, by sensowny był teraz wyjazd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

art300: Opinia publiczna powinna być ostatecznym i wiążącym kryterium władzy. Demokracja opiera się (a raczej powinna się opierać) na władzy obywateli, którzy przekazują instrumenty władzy swoim przedstawicielom. Wiemy oczywiście, że w praktyce jest to niedościgniony ideał, z którym nie potrafią sobie poradzić nawet tak dojrzałe demokracje, jak amerykańska. Jednak gdyby Polska doszła przynajmniej do poziomu demokracji USA, byłoby naprawdę dobrze.
Francuzi, Amerykanie i Niemcy określają się zdaniem "I am the state". Moim zdaniem warto byłoby, aby Polacy przyjęli to zdanie jako własne. Jestem Narodem. Jestem Władzą. Jestem Rządem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obydwie te decyzje podjęto wbrew opinii publicznej."
A więc dla autora tekstu kluczowym i najważniejszym kryterium jest opinia publiczna.
Bardzo ładnie. Opinia publiczna właśnie po to jest, żeby na niej używać ile wlezie. W zależności od tego co chce się uzyskać.
Wiedział o tym doskonale dr Goebbels. Państwo faszystowskie popierała zdecydowana większość społeczeństwa niemieckiego.
Zadam pytanie ale aż się boję doprawdy... Czy opinia publiczna może się mylić? Ale zaraz zaraz, może nie o słuszność tutaj chodzi, przecież państwo jest dla ludzi, więć jeżeli większość czegoś chce to.....tak ma być i już? Proponuję każdemu aby odpowiedział sobie na powyższe pytania. Ale to nie koniec. Po udzieleniu odpowiedzi niech będzie konsekwentny. A potem niech prześledzi ostatnie 17 lat decyzji polityków, opinii publicznej z tym związanej i własnych poglądów. I co odkryje? Ano banał rzec by można ale jak widać niedostrzegalny również dla autora artykułu. Otóż dostrzeże, że na przestrzeni lat wiele jego własnych poglądów było jawnie sprzecznych z opinią publiczną. A więc czas postawić sobie pytanie. Powołuję się na opinię publiczną zawsze czy tylko wtedy gdy jest mi to na rękę? Ten kto odpowie sobie, że zawsze, niech domaga się natychmiast zmian w konstytucji: Władzę w Polsce sprawuje opinia publiczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście ja też jestem przeciwnikiem tej wojny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój stosunek to Ligi jest mieszany - ogólnie z poglądami LPR i Romana się nie zgadzam, ale część ich pomysłów (Głównie te pomyślane "na złość" koalicjantom) nawet brzmią sensownie. A że pomysł referendum został na owej konferencji (Której faktycznie oglądać okazji nie miałem) przedstawiony tak jak został... Nie dziwi mnie to, w tym kraju zbyt wiele rzeczy robi się od tyłu i po chińsku.
Dobrze wczoraj podsumowano całą sprawę w wiadomościach - wojna w Iraku jest dla Polaków wojną wirtualną, gdyż jadą na nią tylko zawodowi żołnierze, a nie ludzie z poboru. I dlatego nie ma takich protestów jak w Stanach. Mimo wszystko, dalej uważam, że jest to tylko i wyłącznie bezsensowne marnotrawstwo ludzi i pieniędzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzecz warta zwrócenia uwagi. Ale szczerze to chyba zbyt uwierzyłeś w rozsądek LPR. Mniemam, że nie miałeś przyjemności oglądać wczorajszej konferencji prasowej, na której ów pomysł był przedstawiany. Przecież to była sytuacja tak komiczna, że aż się płakać chciało. Ja osobiście ze stołka ze śmiechu spadłem. Aż dziennikarze chwytali się za głowy i zadawali takie pytania, że kabaret był pierwsza klasa.
Wniosek dwóch posłów LPR przedstawiło. Ale nie wiedzą kiedy takie referendum miałoby się odbyć, bo popiero rozpoczną się w tej sprawie konsultacje. Ale myliłby się ktoś, kto by stwierdził, że konsultacje międzypartyjne. Gdzie tam - dopiero konsultacje w LPR. Najlepsze pytanie padło bodajże od reportera RMF - "Czy poprzecie ten projekt?". Odpowiedź - "Zobaczymy po konsultacjach, dzisiaj odpowiedzieć nie potrafimy". Tu dziennikarze (ja też) zdębieli. Bo po co ogłaszać że złożyło się jakiś wniosek do laski Marszałkowskiej jak się nawet nie wie czy ten projekt się poprze? Paranoja.
Poza tym decyzja podjęta przez Prezydenta jest wiążąca. A więc nawet wynik referendum nic nie zmienia w tej sprawie, a daje jedynie pewien obraz rzeczywistośći. Ale taki sam dałby dużo tańszy sondaż opinii publiczej. Zresztą frekwencji w takim referendum dużej nie wróże.
Pomysł w zamyśle dobry ale przedstawiony fatalnie i co najważniejsze o dużo za późno...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.