Facebook Google+ Twitter

Fantastyczny remisowy mecz w Gdańsku!

Mecz 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk - Wisła Kraków

 / Fot. D.DW dniu dzisiejszym w Gdańsku mieliśmy okazje obejrzeć niesamowicie zacięty pojedynek o punkty pomiędzy Lechią Gdańsk – Wisłą Kraków. Mecz rozpoczął się o godzinie 20 30 na PGE Arena Gdańsk. Rozpoczęło się 90 minut gry o zwycięstwo.

Początek był spokojny, niemrawe próby podejmowała Wisła Kraków. Do 26. minuty Biała Gwiazda nie miała pomysłu na wyjście z własnej połowy. Widać było, że brakuje koronnego skrzydłowego krakowskiej drużyny Donalda Guerriera, nie było dynamiki w grze Wiślaków. Lechia nieśmiało próbowała ale wszystko kończyło się fiaskiem mniej więcej w środkowej części pola gry. Dużo walki ale piłka nie chciała powędrować pod którekolwiek pole karne aż do 37. minuty.
Okropny błąd obrońców Wisły Kraków, którzy nie zdołali wybić łatwej piłki. Najpierw strzelił Colak, ale Buchalik odbił piłkę, lecz Maciej Makuszewski z ostrego kąta mocnym strzałem wpakował ją pod poprzeczkę i na tablicy widnieje 1:0.

Lechia tym golem odczarowana i rozpoczęła kolejne starania o możliwość strzału. Wisła wygląda jakby podcięto jej skrzydła ale wszystko się zmienia w drugiej połowie. W 51. minucie w pełni na żółtą kartkę zapracował sobie Dariusz Dudka niesmacznym faulem na Sebastianie Mili. Wisła Kraków zaczęła za bardzo kombinować, ma niewiele akcji a tak je marnuje.

Jednak w 60. minucie nikt nie ma wątpliwości, że oglądamy najpiękniejszy gol w wykonaniu Rafała Boguckiego. Boguski wyszedł niczym Sergio Ramos do dośrodkowania Bobana Jovicia i cudownym uderzeniem głową pokonał bramkarza - mecz zaczyna się na nowo.

Mamy 1:1.

Jako ciekawostka Lechia traci pierwszy gol u siebie od 616 minut (7 grudnia Kamil Wilczek).

W 69. minucie oglądamy pierwszy w sezonie absolutnie przepiękny gol Barrientosa. Piękna akcja Wisły, Barrientos dostaje piłkę na strzelenie gola, ale gubi się w przyjęciu. Wydawać by się mogło, że akcja zmarnowana ale to co zrobił - palce lizać. Genialnym strzałem krzyżakiem piętą pokonał Budziłka.

Gol na miarę Ligi Mistrzów.

Jednak to nie koniec emocji, Lechia pozbierała się po 4 minutach i mamy znów remis tym razem 2:2.
Kevin Friesenbichler perfekcyjnie wyskoczył do dośrodkowania Sebastiana Mili z narożnika i uderzeniem pod poprzeczkę nie zostawiając złudzeń Buchalikowi.

W 83. minucie mamy zmianę w Wiśle Kraków za Boguckiego wchodzi dawno niewidziany Richard Guzmics. Węgier ostatnimi czasy doleczał kontuzje. W drugiej połowie nie da się ukryć, że goście przycisnęli gospodarzy. W doliczonym czasie gry Jović miał możliwość przypieczętowania zwycięstwa Wisły Kraków jednak piłka mija bramkę na centymetry.

Ktoś kto poświecił 90 minut na obejrzenie tego meczu nie zmarnował czasu. Oglądaliśmy kawałek dobrej piłki nożnej w wykonaniu obu drużyn. W pełni zasłużony remis. Fantastyczne gole, świetne podania i oczywiście duża dawka emocji, takie mecze chcemy i lubimy oglądać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.