Facebook Google+ Twitter

„Farmagedon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa" Philipa Lymbery'ego

Jak umyślnie pogarszana jest jakość jedzenia, które trafia na nasze stoły? Jak wiele go marnujemy i jakie są rzeczywiste skutki chowu przemysłowego dla naszej planety? Philip Lymbery odsłania mroczne sekrety chowu przemysłowego.

 / Fot. materiały prasowePhilip Lymbery przez trzy lata podróżował po świecie i przyglądał się przemysłowemu chowowi zwierząt. W książce przedstawia proces „od kuchni" i jego skutki dla ludzi, zwierząt i naszej planety. Pokazuje, jak umyślnie pogarszana jest jakość jedzenia, które trafia na nasze stoły: od sztucznego przyspieszania wzrostu zwierząt poprzez stosowanie ogromnych ilości środków chemicznych, antybiotyków, leków hormonalnych, po nadprodukcję zboża na paszę. A przecież sposób wytwarzania żywności ma kluczowe znaczenie dla jej jakości, smaku i wartości odżywczych...
Znaczna część mięsa na półkach supermarketów kryje mroczny sekret, którego nie znajdziesz na etykiecie – sposób, w jaki zostało wyprodukowane. Dla producentów wygodna jest ta niewiedza części konsumentów, że mięso czy mleko pochodzi od zwierzęcia, które kiedyś żyło i oddychało, więc nie ma mowy o uświadamianiu kogokolwiek, jak przebiegała jego hodowla. Niektórzy producenci zadają sobie wiele trudu, aby to się nie zmieniło; aby zasłona pozostała szczelnie zaciągnięta – pisze autor. Potem odsłania zasłonę i ukazuje prawdę o tym, co jemy.

Fakty, które trzeba znać

* Co roku na świecie w celach konsumpcyjnych ubija się 70 miliardów zwierząt, z czego marnuje się lub wyrzuca aż 11,6 milionów kurczaków, 270 milionów świń oraz 59 milionów bydła.

* Globalny przemysł hodowlany produkuje 14,5% emisji gazów cieplarnianych wytwarzanych przez człowieka – więcej niż wszystkie samochody, samoloty i pociągi razem wzięte.

* 1/3 światowych plonów zbóż przeznaczana jest na paszę dla zwierząt hodowlanych. Gdyby służyły jako żywność dla ludzi, można by nimi wykarmić około 3 miliardy ludzi.

* 28% światowych gruntów uprawnych służy do produkcji żywności, która jest marnowana, co kosztuje około 750 miliardów dolarów amerykańskich, PKB Szwajcarii.

Jedni marnują, inni głodują

W Ameryce i Europie marnuje się nawet 1/2 żywności – wystarczająco dużo, aby zaspokoić głód miliarda niedożywionych ludzi na całym świecie i to 3 do 5 razy z rzędu.

Żywność jest obecnie marnowana w całym łańcuchu dostaw, od fermy przez zakłady przetwórstwa i handel detaliczny do konsumenta. W krajach uprzemy¬słowionych znaczna większość strat ma miejsce w sklepach, zakładach gastro¬nomicznych i gospodarstwach domowych. Supermarkety marnują żywność w swoich centrach dystrybucji, gdzie może zostać wyrzucona, zanim jeszcze do¬trze na półki, albo w sklepach, gdy kończy się ich okres przydatności do spoży¬cia; [...] wody zużytej na całym świecie do nawadniania upraw, któ¬re są później marnowane, wystarczyłoby do zaspokojenia potrzeb domowych 9 miliardów ludzi – czyli szacunkowej liczby ludności na całym świecie w 2050 roku – alarmuje autor.

Na szczęście Lymbery nie zostawia czytelnika wyłącznie z bulwersującym obrazem przemysłu żywieniowego – wyjaśnia, jak uniknąć zbliżającego się kryzysu żywnościowego, dokonując świadomych wyborów konsumenckich oraz proponuje nowe modele chowu zwierząt oraz produkcji jedzenia.

Farmagedon jest wołaniem do naszego sumienia, wezwaniem do ujrzenia w hodowli przemysłowej jednej z najbardziej przerażających przyczyn marnowania żywności, cierpienia zwierząt, wymierania zagrożonych gatunków, zanieczyszczenia wód oraz rosnącej liczby chorób cywilizacyjnych. Autor stara się znaleźć odpowiedź na pytanie: Jak coś, co powstało z tak dobrych intencji, jak wykarmienie ludzi na całym świecie, mogło się tak popsuć?

O autorze:

Philip Lymbery jest aktywnym działaczem na rzecz ochrony zwierząt hodowlanych oraz prezesem Compassion in World Farming (CIWF), międzynarodowej organizacji, której misją jest promowanie dobrostanu zwierząt na całym świecie.
Przyczynił się do znaczących zmian w prawie regulującym warunki chowu kur oraz świń. Prowadził też rozmowy z przedstawicielami przemysłu hodowlanego, których efektem było zmniejszenie eksportu żywego inwentarza z Wielkiej Brytanii.
Prywatnie Lymbery jest wielkim miłośnikiem przyrody i dyplomowanym specjalistą od obrączkowania ptaków. Żyje we wsi Hampshire z żoną, pasierbem, psem ratowniczym i stadem kur, które udało mu się uchronić przed chowem klatkowym.

Dane wydawnicze
Wydawnictwo Vivante | tłum. Ryszard Oślizło | s. 388 | ISBN 978-83-64645-58-7 |
cena 49,90 | Premiera: 5 maja 2015

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobrze, że takie książki powstają, niektórych pewnie uświadomią. Od tego jeszcze długa droga do zmiany trybu życia jednostek, co dopiero mas.

Zastanawiam się jednak, czy te liczby komuś przemawiają do wyobraźni dzisiaj. Może łatwiej byłoby coś zmienić, gdyby każdy mógł odwiedzić osobiście farmę czy rzeźnię i obejrzeć produkcję zwierząt a potem śmierci na własne oczy.

A książkę raczej widziałbym pod tym tytułem: Jak sobie wyobrażasz zjedzenie własnego psa? Właściwie mógłby to być album, może odniosłoby to jakiś efekt. Tragedie, w tym farmageddon, przestały ludzi obchodzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.