Facebook Google+ Twitter

Fashion Week Poland - czyli mali chcą być dużymi

Polska to na wielu płaszczyznach kraj aspirujący. Podobnie jest w branży modowej, bo o niej dziś będzie mowa. Od 26 do 30 października odbył się w Łodzi Fashion Week Poland.

Mam nie lada dylemat. Muszę bowiem opisać polski tydzień mody. Wydarzenie, które w domyśle ma być najważniejszym modowym wydarzeniem w kraju. Odpowiednikiem światowych London Fashion Week czy New York FW. Opisać czytelnikom, którzy, jak zakładam, niewiele o nim wiedzą. Nie wnikajmy zatem w sferę modową, zajmijmy się opisem, jak wyglądają tego typu imprezy w Polsce.

Próby przenoszenia zachodnich wzorców kończą się często w Polsce w dość przerażający lub komiczny sposób. Podobnie jest w przypadku światowych tygodni mody. Jego polski odpowiednik, którego pełna nazwa brzmi FashionPhilosophy Fashion Week Poland, nie zachwyca. Litanię jego grzechów można rozpocząć od tego, że... mało kto o nim mówi. Próżno szukać wyczerpujących informacji, a nawet istotniejszej wzmianki na największych portalach informacyjnych, na stronach ogólnopolskich "Gazety Wyborczej", w ramówce TVN24, w serwisie internetowym tejże stacji (który chętnie za to poinformował o tak istotnym fakcie, że Zombie Boy pozbył się na moment swoich tatuaży). Oczywiście w "branży" modowej wiedzą o nim wszyscy, a wachlarz publikacji przewinie się w modowych, kolorowych magazynach (których jednak wszystkich czytelników można zamknąć na trybunach jednego pokazu). Można do tego dodać 30-sekundowe relacje w telewizjach śniadaniowych oraz zainteresowanie wśród lokalnych mediów łódzkich.

Wejście na teren pokazów / Fot. Tymoteusz BłońskiRozumiem organizatorów, którzy chcą zrobić imprezę przeznaczoną dla zamkniętego grona uczestników. Nie rozumiem jednak słabego marketingu i braku chęci na rozreklamowanie tego wydarzenia. Dla większości obywateli polska moda jest zatem nadal kojarzona jako komiczny stylista Jacyków, a nie dziesiątki dobrych i uczciwie podchodzących do swojej pracy projektantów. Końcowym efektem tygodni mody powinna być także sprzedaż. A tej nigdy nie uzyska się, zachowując hermetyczność. Jak mawiał Urban "rząd sam się wyżywi". Branża modowa - nie. Potrzebuje do tego klientów, także tych nie żyjących modą.

Wybieg, czy znani się pokazują, ładnie wyglądają, a dziennikarze notują / Fot. Tymoteusz BłońskiGrzech drugi to organizacja. Niestety, często mocno nieudolna i pozostawiająca wiele do życzenia. Ogromne kolejki przed wejściem na pokazy (przypominające te przed sklepami w czasach PRL), tłok i ścisk. Przed czołowymi pokazami tego, jak mawiali organizatorzy, święta mody dochodziło niemal do dantejskich scen. W kolejce przed pokazem duetu Paprocki i Brzozowski można było usłyszeć tylko "proszę przesunąć się o dwa metry do tyłu" (to krzyczała obsługa), "nie mam gdzie się ruszyć" (to odpowiedź zaproszonych gości) oraz "nie mogę oddychać" (nieco bardziej zdenerwowanej, acz eleganckiej pani). Mimo starań obsługi sali (która, notabene, była po prostu dużym namiotem) nie mogła ona pomieścić wszystkich gości. Podobnie wyglądała część imprez towarzyszących, tutaj czołowym popisem braku umiejętności organizacji okazała się ta organizowana przez magazyn Vice. Dość szybko zabrakło miejsc nie tylko dla gości, ale nawet projektantów. Większość pokazów odbywała się w tym samym wnętrzu, powodując na dłuższą metę znudzenie, które większość VIP-ów odreagowywało darmowym alkoholem.

Trzeci grzech to dezinformacja. Właściwie może to funkcjonować jako ciekawostka. Osoby odpowiedzialne za promocję wydarzenia przez długi okres sugerowały, iż największym wydarzeniem pokaz projektanta Jeremy'ego Scott'a. Informowały jednak w sposób sugerujący, iż projektant będzie osobiście w Łodzi. Całość musiał dementować na swoim Twitterze sam zainteresowany, który nie wybierał się do Polski.

Wiele negatywnych komentarzy pojawiało się też na facebookowym like page wydarzenia. Pisali goście, którzy mimo zaproszeń i poświęconego czasu nie dostali się na zaproszone pokazy. Chociaż tutaj należy się pochwała organizatorom - podeszli do tematu z podniesionym czołem, nie usuwając negatywnych wpisów.

Są też plusy


Należy także napisać o plusach tego wydarzenia. Pokazuje ono, że w Polsce jest grupa utalentowanych projektantów. Wśród dużej liczby pokazów były oczywiście kiepskie, średnie, ale i takie, które zachwycały.

Showroom - tutaj można zrobić zakupy / Fot. Tymoteusz BłońskiWszystkie pokazy zostały podzielone na dwie grupy. Główne pokazy to Designer Avenue. Tam prezentowała się czołówka świata mody. Druga grupa to Off Outofschedule, czyli pokazy projektantów bardziej alternatywnych i młodszych. Te drugie organizowane są nie na tradycyjnym wybiegu, a w surowych fabrycznych wnętrzach. Podczas całego wydarzenia istniał także rozbudowany Showroom - miejsce, gdzie można kupić ubrania i akcesoria polskich marek. Często były to produkty niedostępne nigdzie indziej, produkowane jednostkowo. Miejsce, gdzie można wydać nieco oszczędności. Co ciekawe, by dostać się do Showroomu należało posiadać specjalną wejściówkę lub… zapłacić. Dziwna polityka zwiększania sprzedaży. Imprezy towarzyszące to także Young Fashion Photographers Now - wystawa młodych fotografów mody oraz gala dyplomowa Łódzkiej ASP.

Finał pokazu Moniki Ptaszek / Fot. Tymoteusz BłońskiOceniając subiektywnie, do grupy pokazów które zachwycały zaliczała się chociażby kolekcja Ptaszek fot Man (Monika Ptaszek), Nenukko (grupa projektowa) czy Polygon (nowa marka dla mężczyzn). Monika Ptaszek od lat stara się ubierać polskich mężczyzn (i chłopców) na najlepszym, światowym poziomie. Taka też była obecna kolekcja. Nenukko to marka, która ubiera w kolekcje uniseksowe i uniwersalne, w których może odnaleźć się każdy. Do tego, za które się nie przepłaca. Polygon chce ubierać mężczyzn elegancko. To marka dla tych, którzy chcą wyjść poza standardy koszuli z sieciówki H&M. Wszystkich zainteresowanych kolekcjami odsyłam na oficjalny profil w serwisie Facebook.

Jest grupa ludzi, dla których warto zadbać o dobrą promocję wydarzenia, bo jest czym się chwalić. Oby następne edycje wypadły lepiej.



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

@ projektant -B.Z.

Proszę zauważyć, że zauważyłem w artykule, że właśnie dla zdolnych projektantów należało by popracować nad jakością imprezy. Wytykanie błędów służy poprawie lepiej, niż towarzystwo wzajemnej adoracji. A poza tym, dość dużo krytyki się w Internecie pojawia na temat organizacji. Byle by była kulturalna i do czegoś prowadziła.
A co do FW poza granicami, ich specyfiką jest jeszcze to, że wszystkie najważniejsze pokazy NIE odbywają się w jednym miejscu (np każdorazowy Chanel w Paryżu)

Komentarz został ukrytyrozwiń

O kibelku pokazanym w Polska The Times piszę jako ciekawostce, że krytyka może być wulgarna jak ten kibelek, albo wcale nie taka tragiczna - jak moja.

Czy można zainteresować media inne niż branżowe? Cóż, moim zdaniem można. Skoro TVN24.pl pisze na głównej stronie, że Zombie Boy pozbył się tatuaży (tak, bezczelne promo marki kosmetyków), to czy nie może pisać o FW? Kwestia pomysłu i dotarcia. No i nie postrzegania tylko mediów "branżowych" jako tych pożądanych i swoich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
projektant -B.Z.
  • projektant -B.Z.
  • 09.11.2011 13:23

jestem trochę zaskoczona tym co napisał pan (bywalec pokazów???). sama jako projektantka wyjeżdżam na różne tego rodzaju imprezy - są to również fashion weeki. te największe są właśnie w namiotach: berlin, paryż czy NY - tam dopiero musi byc nudno - ale pan autor chyba niema o tym bladego pojęcia:-) chciałam zauważyć, to fashionphilosophy to jedyna impreza w polsce, na której miałam showroom (ba! nawet jestem zadowolona) pragnę się wystawić też z pokazem, a obawiam się, że przez takich dziwnych czepialskich dziennikarzy, to wszystkie rozwijające się imprezy będą się zwijać -bo po co marnować życie, skoro i tak banda malkontentów wciąż narzeka. oby nie czytali tego organizatorzy i niech ida do przodu. życze im tego i wszystkim innym projektantom.

Komentarz został ukrytyrozwiń
like
  • like
  • 09.11.2011 13:15

mala sprzedaz w showroomie - rzeczywiscie byla mniejsza niz w poprzednich edycjach. tez rozmawialam z projektantami i tez to zauwazylam. sadze, ze to przez kryzys, bo w poprzednich edycjach byl mniejszy showroom a sprzedaz wystawcy bardziej chwalili. wystarczy zobaczyc kto sie wystawia - co edycje duzo tych samych firm i projektantow. jakby im sie nie oplacalo to by nie wracali.

fabryka z poprzednich edycji - rzeczywiscie szkoda tego miejsca. bylo niesamowite. ale wolalam miec wszystko w jednym miejscu niz bladzic po lodzi i tracic czas na przejazdy albo rezygnowac z czesci pokazow. relacjonuje fashion week co edycje, wiec wygoda byla dla mnie najwazniejsza a zdjecia z Designer Avenue z namiotu w porownaniu z tlem jakie bylo w starodawnej hali expo - to niebo i ziemia.

moze stad tez kolejki przy wejsciu na pokazy. wczesniej ludzie opuszczali duzo pokazow, tez chodzili kolejno na wszystkie, w przerwach na miejscu jedli obiad, robili wywiady, wysylali relacje itd.

media ogolne typu wyborcza.pl i tvn24 beda pisac o tygodniu mody w lodzi, jak za pare edycji to co pokazuje sie na fashion week poland na dobre zagosci w sklepach i na ulicach. mysle ze dziennikarz gospodarczy woli napisac o kryzysie w grecji niz tworzacej sie dopiero na powaznie branzy mody w polsce. ja sie temu nie dziwie. czy kowalksiego interesuje ze odbylo sie tyle a tyle pokazow kolekcji na wiosna-lato 2012? nie - jego za pol roku zainteresuje co jest w sklepach. a kupi to na co bedzie go stac. spoza profesjonalistow z branzy mody tylko fascynaci ogladaja mode tak jak wystawe sztuki czy newsy o ich hobby.

no i zdjecie obskurnej ubikacji - przeciez to byla toaleta nie udostepniona do uzytku. jakis dziennikarz otworzyl ja i zrobil zdjecie. nikt tam nie chodzil za potrzeba. ludzie, po co wymyslac takie glupie afery. bylam 4 dni na fwp i nie trafilam na ta ubikacje. widzialam ja tylko w brukowcu. reszta toalet - oceniam na ocene mierna, aleplusem jest to ze byly ciagle sprzatane. a kolejki byly tylko po zakonczeniu pokazow. ja tych kolejek bardzo latwo unikalam.

wiecej optymizmu. gdyby nie to wydarzenie to np. ja bym miala duzo trudniejsza prace w pisaniu o polskiej modzie. tu dostaje na talerzu 70% polskich nowosci, mam material baze na pol roku mojej pracy. za to jestem wdzieczna organizatorom. wystarczy zobaczyc jacy sa patroni medialni Fashion Week Poland, sledzic prase i wychwytywac tematy zlowione na tym lodzkim wydarzeniu. tego nie da sie przecenic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam,
Zatem zacznijmy od tego kto o czy mówił. Śledziłem w trakcie trwania imprezy i TVN24.pl i gazeta.pl, wyborcza.pl. Czyli największe polskie internetowe serwisy. Niestety zainteresowanie nikłe. Nawet gazeta pisała o nim... na stronach lokalnych.
Zresztą pozycjonowanie Google nie k łamie, zawsze można sprawdzić kto pisał i ile :)

Namiot z pokazami. Cóż, to jeszcze kwestia prestiżu miejsca lub jego braku. Pewnie, hale by było trudniej ogrzać. Ale byli też projektanci w części OFF którzy żałowali, że nie ma już fabryki z poprzednich edycji. Może trudniejsze do ogrzania miejsce nie było by takie sztampowe i nudne jak namiot?
Opis piszę z dystansu. W końcu taka Polska The Times jako podsumowanie wydarzenia dała... zdjęcie obskurnego kibelka z FW. Gazeta (ta lokalna ;) ) też nie do końca była zachwycona organizacją ( http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,10571774,Fashion_Week__rozmach__styl_i____kulejaca_organizacja.html )
I na koniec shoowroom. Cóz, wielkość nie zawsze idzie w parze ze sprzedażą. Rozmawiałem z paroma "mniejszymi" projektantami i jakoś nie narzekali na nadmiar sprzedaży. Łódź to specyficzne miasto, ciężko bez dobrej promocji zachęcić kogoś do takiego miejsca. To nie Warszawa. Ile osób na miejscu wiedziało, że można tam też coś "kupić"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
like
  • like
  • 09.11.2011 11:17

no wie wiem jak autor podsumowania sledzi prase ale ja widzialam wiele zapowiedzi i relacji z fashion week w niemal wszystkich wazniejszych mediach, nie tylko modowych. poza tym najpierw autor pisze, ze nie ma sprzedazy a nastepnie stwierdza, ze showroom byl rozbudowany. ???

coz ze wejscie kosztuje 20 zl? czy wstep na jakiekolwiek targi jest bezplatny? 20 zl to ja place za parking w galerii handlowej jak ide na zakupy.

nastepny zarzut - pokazy odbywaly sie w ogromnym namiocie -chyba lepiej w nowoczesnym namiocie niz w jakiejs niedostosowanej hali, ktorej nie daloby sie dogrzac.

mysle, ze na pewno znalazly by sie bledy organizatora, ktore mozna by wytkanc, ale to trzeba by troche przemyslec a nie pisac pierwsze lepsze uwagi. oby nastepne pana podsumowania wypadly lepiej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
yyy
  • yyy
  • 03.11.2011 22:38

mi sie podobalo zdjecie kibelkow na fw ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
qwaz
  • qwaz
  • 03.11.2011 00:56

gratuluję cierpliwości dla imprezy

Komentarz został ukrytyrozwiń
Martyna
  • Martyna
  • 02.11.2011 14:42

Faktycznie, nie wiedziałam nic o takim wydarzeniu :o

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.