Facebook Google+ Twitter

Fatum w krzywym zwierciadle "Rumby"

"Rumba" Abel'a to film absurdalny i nietuzinkowy zarazem. Podczas gdy jedni odbierają go jako kuriozalną tragifarsę, inni dostrzegają w obrazie krzywe zwierciadło losu, który raz po raz burzy nasze wyobrażenia o przyszłości i życiu.

Dominique Abel, "Rumba" / Fot. fot. plakat filmowyO ile najnowszy film Abel'a jest gorzką demistyfikacją legendy życia szczęśliwego, o tyle zmierza on do puenty jego ostatecznej celowości i sensu. I o ile fabuła konsekwentnie wskazuje na istnienie fatum i możliwość jego zaciążenia nad ludzką egzystencją, o tyle w zakończeniu to samo fatum przybiera postać przeznaczenia do - pozostającego w mglistej jeszcze perspektywie - szczęścia.

Zniekształcona rzeczywistość

Konwencja groteski, w jaką ujęta jest dramatyczna fabuła sprawia, że oniryczna "Rumba" zazwyczaj kwalifikowana jest jako komedia.

Niedoszły samobójca po wypadku Fiony (Fiona Gordon) i Gerarda (Philipe Martz), ratujących mu życie kosztem swego własnego, po wypadku rozmyśla się w kwestii sensu swojego istnienia i spokojnie odchodzi z miejsca katastrofy. Niepełnosprawna Fiona nie traci woli walki i w zasadzie zdolna byłaby do dalszego nauczania języka angielskiego w szkole, gdyby ta sama wola walki nie kazała jej przez całą godzinę lekcyjną walczyć o utrzymanie się na jednej nodze przed klasą - zamiast zwyczajnie zasiąść za katedrą.

Gerard mimo utraty tzw. krótkiej pamięci nie traci natomiast hartu ciała ani jasności umysłu i właściwie mógłby nadal pracować jako wuefista, gdyby rozbawione dziwacznym zachowaniem nauczyciela dzieci nie wywiodły go w przysłowiowe "pole". Dom małżeństwa mógły nadal stać, gdyby kobieta nie zbliżyła drewnianej protezy do ogniska, a jej małżonek nie podpalił firanki - usiłując uratować urządzenie, podniósłszy je na wysokość zlewu.

Abstrakcyjny charakter filmu z jednej strony nadaje ciągowi dramatycznych zdarzeń fabuły komiczny charakter. Z drugiej strony to samo zniekształcenie uwydatnia tragizm sytuacji. Zabieg ten nie pozostawia widzów obojętnymi wobec obrazu, ale jednych irytuje i prowokuje do mało pochlebnej opinii o francuskim filmowcu - innych bawi i porusza. Sęk tkwi chyba w tym, że aby uznać wartość "Rumby" cenić trzeba niestandardowość kina dyskusyjnego. Wówczas obraz Abel'a staje się przyczynkiem do refleksji o harmonijnym współistnieniu tragizmu i komizmu w życiu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.