Facebook Google+ Twitter

Faza na zdrowy rozsądek

Czyli o dyskusji na temat legalizacji, posiadania i uzależnienia słów kilka.

Tuż przed świętami Europę obiegła wiadomość, jak to Czesi zalegalizowali posiadanie narkotyków na własny użytek. Trudno się dziwić dyskusji, jaka rozgorzała w związku z tym wiekopomnym wydarzeniem - wszelkiej maści zwolennicy i przeciwnicy, miłośnicy i antagoniści, lobby namiętnych palaczy i lobby antynarkotykowe rozpoczęły burzliwą dyskusję i słowne przepychanki. Komentarze "narkotyki to zło" przeplatają się z pytaniami: "kiedy wreszcie w Polsce?". Pieją z zachwytu wieloletni uczestnicy różnorakich marszy "pro", zwłaszcza ci zamieszkujący bliżej południowej granicy, płaczą ci bardziej konserwatywni, obawiając się, że prędzej czy później i polski rząd popełni ten straszliwy występek i złagodzi obecne przepisy.

Nawet przez myśl nie przeszło mi dociekać, gdzie w tej dyskusji leży prawda, jednakże do całej tej "afery" podchodzę na tyle osobiście, że aż postanowiłam popełnić krótki tekst. Zastrzegam, że wszystko, co poniżej stanowi moją prywatną osobistą opinię.

1. Ćpanie za państwowe, czyni mamona i cynizm

W dyskusji odnośnie legalizacji posiadania jednym z często pojawiających się głosów jest głos oburzenia w związku z finansowaniem leczenia nieszczęśliwie uzależnionych za tzw. państwowe, czyli nasze. Posiadanie jest legalne, a więc posiada, kto chce i używa, kto akurat posiada i ma ochotę. Jeśli przedobrzy, to trzeba go będzie poddać leczeniu, a za to zapłacimy wszyscy, z naszych podatków - kolektywnie. Obywatele wyrażający ten pogląd mają w głębokim poważaniu etykę (w tym również lekarską) i wychodzą z założenia, że skoro już chce się zaćpać to niech to robi za własne, a nie za państwowe. I niechże za przeproszeniem zdechnie na własne życzenie. Pomijając zimny cynizm i kult mamony, wystawiające łby zza parawanu dbałości o dobro kolektywu, zapominamy tutaj, drodzy moi, o morzu innych schorzeń "na własne życzenie", do których wszyscy się dokładamy. Z naszych podatków leczy się również: alkoholików, seksoholików, chorych na HIV promiskuitów, chorych na raka palaczy, chorych na serce kawoszy, ale również osób z chorobliwym nadmiarem tu i ówdzie, którzy wprawdzie obżerają się za swoje, ale leczą już za nasze. Ćpuny tylko by dołączyły do całej tej zbieraniny, wykańczającej się na własne życzenie. Jeśli już stawać kością w gardle publicznej służby zdrowia, to przynajmniej konsekwentnie.

2. Twarde vs. miękkie

Wiele osób dzieli narkotyki na twarde - szkodliwe i miękkie, które powinny być ogólnie dostępne, podaje statystyki, jak to po marihuanie czy haszyszu mniej było gwałtów, pobić, kradzieży czy wypadków, niż po alkoholu... Nie wdając się w zasadność tego podziału, ani w dyskusję na temat tego, czy po skunie łatwiej sobie nabić guza czy może raczej po kwasie, chciałabym podkreślić, że wiele z tych radośnie i beztrosko podchodzących do życia osób nigdy nie miała osobiście do czynienia z tym środowiskiem. Krzyczą oni, jak to blancik nikomu nie szkodzi, przecież po nim człowiek nie będzie agresywny, jest szczęśliwy, zrelaksowany, wszystkich kocha, a i przy okazji lodówkę mamie z przeterminowanych serków homogenizowanych wyczyści. Nie deprecjonując bynajmniej teoretycznego wpływu blanta na dobre samopoczucie, chciałabym opisać kilka sytuacji związanych z tą drugą stroną medalu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Całkiem nieźle wyważony tekst, do rzucę swoje 5 groszy:
http://www.youtube.com/watch?v=91y9KqvVggY
Mam pytanie czy podoba ci się taka polityka?
http://www.youtube.com/watch?v=KSywgA1A4Z4

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przejdź przez to na wylot - tak jak przez palenie papierosów, czy picie alkoholi.
Dobry styl, dobry artykuł +5

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.12.2009 14:24

Świetny tekst i niezmiernie potrzebny *****

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.12.2009 13:17

Tekst SUPER! :) Nie będę się wypowiadał w kwestii za tak, lub nie dla tego typu używek, gdyż powszechnie wiadomo, że tam gdzie narkotyki tam wielka kasa a wiemy doskonale, że mamona rządzi światem. Słowa nic tu nie znaczą, jeżeli rodzice nie wykażą czujności w stosunku do swoich dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszko, dziękuję Ci za rzeczowość. Sama reaguję zbyt emocjonalnie, może pod wpływem opowiadań znajomego lekarza, który pracował w Anglii w ośrodku dla uzależnionych. Zrezygnował z tego po dwóch latach, choć praca mogła się wydawać lekka, łatwa i mało odpowiedzialna - polegała głównie na wypisywaniu recept na metadon. Nie mógł się jednak pogodzić z tym, że są to w większości przypadków ludzie straceni, a widział, jak wygląda śmierć narkomana. Podobnie jak on, nie mogę zrozumieć ludzi walczących o legalny dostęp do narkotyków.Oby nikt z nich nie musiał kiedyś patrzeć na własne dziecko, umierające z przedawkowania:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję za ciepłe komentarze i cieszę się, że tekst się podobał:)

"Gdy miałem 17 lat poznałem na obozie wędrownym pewną dziewczynę. Spotkałem ją 8 lat później na estakadzie dworca PKP w Katowicach. "Zakwaszona" do granic możliwości, w pozycji skoczka narciarskiego na rozbiegu, żebrała o kilka groszy. Kilka miesięcy później "zakwasiła się" po raz ostatni."

To strasznie smutne, patrzeć bezradnie na takie rzeczy. Bo tacy ludzie w przeważającej większości nie chcą pomocy, nie szukają jej i odrzucają ją.

"W "Warszawce" obecnie na topie jest kokaina, szczególnie popularna wśród ludzi pracujących pod dużą presją i po kilkanaście godzin na dobę. Znajoma z tych kręgów, przekonywała mnie jaki po niej jest fajny "speed", jasność umysłu i świetna zabawa. A seks podobno genialny:) I w ogóle nie uzależnia, bo ostatni raz brała 2 tygodnie wcześniej:)))"

W "Krakówku" też, przy czym kokainę zażywają "wyższe sfery" - handlowcy z wielkich korporacji, menedżerowie, specjaliści. Albo bogate dzieciaki, studiujące medycynę. Parę miesięcy temu poznałam studenta III roku medycyny na CMUJ, który twierdził, że gdyby nie alergia na to, to i tamto to by więcej spróbował. Poza tym w pewnych kręgach jest też moda na metę (metamfetamina, crystal meth), po której można uprawiać dziki seks nawet przez kilka dni!:))) Nie, w ogóle nie uzależnia;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Zaczynał od trawy, skończyłby pod nią, niewiele brakowało" - mam ochotę Cię uściskać za to zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*A imię jej - rozsądek. Daj nam go Panie w Nowym Roku jak najwięcej.* Brawo Agnieszka! Świetny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja też.;))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.12.2009 23:50

Tekst bardzo potrzebny bo podano kilka przykładów. Gdy miałem 17 lat poznałem na obozie wędrownym pewną dziewczynę. Spotkałem ją 8 lat później na estakadzie dworca PKP w Katowicach. "Zakwaszona" do granic możliwości, w pozycji skoczka narciarskiego na rozbiegu, żebrała o kilka groszy. Kilka miesięcy później "zakwasiła się" po raz ostatni. W "Warszawce" obecnie na topie jest kokaina, szczególnie popularna wśród ludzi pracujących pod dużą presją i po kilkanaście godzin na dobę. Znajoma z tych kręgów, przekonywała mnie jaki po niej jest fajny "speed", jasność umysłu i świetna zabawa. A seks podobno genialny:) I w ogóle nie uzależnia, bo ostatni raz brała 2 tygodnie wcześniej:))) Polski system restrykcji w tej kwestii, jest równie chory, jak rozwiązły holenderski. Złotego środka chyba jednak lepiej nie szukać. Każdy człek ma podobno własny rozum:) *5!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.