Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

121649 miejsce

FC Barcelona czaruje i zachwyca w Gran Derbi Hiszpanii

Po niezapomnianym meczu i prezentacji wysublimowanego futbolu, FC Barcelona 5:0 pokonała swego odwiecznego rywala - Real Madryt. Potwierdziła swój prymat w Hiszpanii i przeskoczyła na pozycję lidera Primera Division.

David Villa świętuje zwycięstwo wraz z kolegami. / Fot. Alejandro Garcia/EPADzisiejszy mecz Realu z Barceloną był jednym z takich spotkań, których odpowiednie zrelacjonowanie jest prawie niemożliwe, a może nawet mija się z celem. Nie tylko dlatego, że składałoby się ono z samych zachwytów i wymagałoby użycia wyjątkowo szerokiej gamy superlatyw.

Przede wszystkim dlatego, że każdy jego opis, nawet najbarwniejszy, umniejszyłby tylko wyjątkowość i piękno tego widowiska. Oto zobaczyliśmy bowiem dziś w wykonaniu Barcelony kwintesencję, ideał współczesnego futbolu, dzieło sztuki niemal, po którym nawet bezstronny widz jest oczarowany, poruszony uczuciem przeżycia czegoś wielkiego.

I nie szkodzi, że pojedynek był to wysoce jednostronny, w którym piłkarze drużyny przeciwnej, wielkiego i coraz galaktyczniejszego przecież Realu, ubrani w odpowiednio białe koszulki, stanowili tylko tło uwydatniające zbiorowy geniusz Katalończyków.

Wobec tego, co się dziś stało na Camp Nou, na oczach 98 tysięcy widzów, wypadałoby zamilczeć na temat całej pompatycznej przygrywki poprzedzającej mecz, deklaracji piłkarzy i trenerów. To co ważne, to sama gra - gra tylko jednego zespołu, od pierwszej do ostatniej minuty.

Od pierwszej do ostatniej minuty więc widzieliśmy perfekcyjne krótkie podania graczy Barcelony, przeplatane co chwila szybkimi podaniami w uliczkę wcinającymi się między szyki bezradnych madrytczyków, wysyłając w ten sposób kolejnych piłkarzy na spotkanie oko w oko z legendarnym Ikerem Casillasem. Od pierwszej do ostatniej minuty Blaugrana rozporządzała piłką, jakby piłkarze Realu nie mieli do niej prawa. Przez długie minuty rozgrywali ją między sobą, zaś gdy tylko podopieczni Mourinho objęli w posiadanie futbolówkę, Barcelona jakby karcąc ich, od razu im ją zabierała, stosując bezlitosny pressing.

Od pierwszej do (prawie) ostatniej minuty dyrygował orkiestrą Barcelony maestro Xavi, który sam zadał w 10. minucie pierwszy cios gościom, sprytnie posyłając piłkę obok Casillasa w sytuacji sam na sam. Druge pchnięcie zaledwie osiem minut później zadał Pedro, który zwieńczył finezyjne dzieło zespołu: po tym jak Dani Alves cudownie przerzucił piłkę z prawej strony na lewą w pole karne do Davida Villi, a ten z maestrią ją przyjął, minął Sergio Ramosa i kąśliwie dośrodkował na piąty metr, gdzie znalazł się wspomniany już Pedro.

Dominację gospodarzy podkreślała boleśnie bezradność gości, którzy z czasem coraz częściej próbowali dawać jej ujście ostro faulując i wszczynając bójki oraz awantury. Aż 8 żółtych kartek i jedna czerwona (dla Sergio Ramosa, za bójkę z Xavim) w pełni obrazują wściekłą bezsilność "Królewskich" tego wieczoru.

Kolejne gole padały już w drugiej połowie, po zadawanych znienacka, malowniczych aż podaniach Leo Messiego do Davida Villi, który w obu przypadkach z wyczuciem artysty wieńczył je strzałami w róg bramki. Real był już na deskach, zaś gracze Blaugrany z coraz większym artyzmem wymieliani podania, wchodzili w dryblingi i stwarzali kolejne sytuacje bramkowe. Byli jednak na tyle łaskawi, że zadowolili się tylko jednym jeszcze trafieniem Jeffrena Suareza, któremu w 90. minucie podał Bojan Krkić.

Jeffren z gracją wykończył dośrodkowanie serbskiego Hiszpana i cały zespół wraz ze 100-tysięcznym tłumem mógł już na boisku świętować historyczne zwycięstwo "Dumy Katalonii" nad odwiecznym rywalem i prześcignięcie go w tabeli Primera Division.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Na CAMP NOU, nawet przed tv można się było czuć jak w teatrze oglądając najlepszych aktorów Wszechświata:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wynik : 5-0. Posiadanie piłki : 67-33 na korzyść gospodarzy. W liczbach przewaga ogromna, ale to i tak nie odzwierciedla prawdziwej różnicy pomiędzy Barceloną a Realem we wczorajszym meczu. Swoją drogą to najwyższa porażka Mourinho w jego karierze... A Barcelona ? Wczoraj zagrała futbol z kosmosu, zarówno w ataku, jak i w defensywie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.