Facebook Google+ Twitter

Feel the emotions! Ruszają Mistrzostwa Europy szczypiornistów



Ostatnie odliczanie. Nerwowe przystępowanie z nogi na nogę. Ci najbardziej niecierpliwi lada moment odetchną z ulgą, bo już w piątek 15 stycznia wystartuje największa sportowa impreza 2016 roku w naszym kraju.

W czterech polskich miastach zmagania o tytuł Mistrza Europy w piłce ręcznej mężczyzn toczyć będzie szesnaście drużyn ze Starego Kontynentu.

ME są zawsze najsilniej obsadzoną imprezą rangi mistrzowskiej i najczęściej ciężko wskazać zdecydowanego faworyta do złotego medalu. Choć żelazne grono predententów do najwyższego stopnia podium pozostaje jak zwykle to samo: Francja, Hiszpania, Dania, Chorwacja. Do tego grona można też dookoptować naszą reprezentację.

Po bardzo dużym sukcesie, jakim był przywieziony rok temu z Kataru brązowy medal mistrzostw świata oczekiwania wobec gospodarzy są duże. Można się uciekać do wszelkich dość infantylnych przysłów turniejowych i standardowo liczyć, że „gospodarzom pomogą ściany”, bo krakowska Tauron Arena będzie zasypana naszymi kibicami. Podopieczni Michaela Bieglera mają jednak niesamowicie trudnych przeciwników: Serbię, Macedonię i Francję (rywale uszeregowani w kolejności spotkań z Polską). Pierwsze starcie to nic nowego, bo przybysze z Bałkanów rywalizują z „Biało-czerwonymi” regularnie na dużych imprezach. Z różnym skutkiem, choć liczymy na powtórkę z 2013 roku z mistrzostw świata. Wówczas trafienie Roberta Orzechowskiego w ostatniej akcji dało naszym rodakom triumf 25:24 po jednym z najbardziej dramatycznych spotkań ostatnich lat.

Przy nazwie „Macedonia” też nie idzie odetchnąć ulgą. Przede wszystkim dlatego, że przed oczami staje największa gwiazda tej reprezentacji, Kiril Lazarov. Zdecydowanym faworytem grupy A są jednak galaktyczni wręcz Francuzi. Drużyna trójkolorowych od lat prezentuje poziom, któremu ciężko dorównać, rok po roku zdobywając nowe medale. I tym razem ekipa znad Sekwany jest zdecydowanym faworytem do złota, także zdaniem bukmacherów. Firma Fortuna nie bez powodu na zwycięstwo „Tricolores” ustawiła kurs 2.8, najwyższy ze wszystkich drużyn. Trener Claude Onesta stopniowo wprowadza do kadry nowych zawodników, idealnie równoważąc doświadczenie z młodością. Na turnieju w Polsce obok gwiazd pokroju Nikoli Karabaricia, Thierry'ego O'Meyera czy Daniela Narcisse'a zobaczymy najprawdopodobniej takich zawodników, jak urodzony w 1996 roku Ludovic Fabregas, Benoit Kounkoud (1997) czy Nedim Remili (1995).


Giganci ręcznej pojawią się też we wrocławskiej Hali Stulecia. Rozgrywająca tam swoje mecze grupa C wydaje się być najmocniejszą na tym turnieju. Niemcy, Hiszpania, Szwecja i Słowenia - wśród tych zespołów to ekipa z Półwyspu Iberyjskiego wydaje się być faworytem, ale różnice mogą być niewielkie. - Wszystko jest możliwe w tej grupie – od awansu do fazy zasadniczej bez porażki po wczesny powrót do domu, już po trzech meczach - komentował grupę C trener Niemców, Dagur Sigurdsson. W świetnej formie wydają się być często niedoceniani Słoweńcy, którzy kilka dni temu pokonali reprezentację Chorwacji… aż 32:17. Niewiele gorzej poradzili sobie Hiszpanie, którzy wygrali turniej w Irun, pokonując między innymi Szwedów.

Pierwszy gwizdek podczas mistrzostw usłyszymy w Katowicach, gdzie w piątek meczem Chorwacja - Białoruś o 16:00 zmagania rozpocznie grupa B. Chorwaci zaliczyli ostatnio sporą wpadkę, przegrywając wysoko we wspomnianym już meczu ze Słowenią, jednak nie zagroziło to ich pozycji faworyta grupy B. Na cele z zawodnikami pokroju Marko Alilovicia, Domagoja Duvnjaka, Marka Kopljara czy chociażby dobrze znanego z Vive Tauron Kielce Ivana Cupicia, Chorwaci ciągle są głównym pretendentem do pierwszego miejsca w grupie i awansu do strefy medalowej. Najpoważniejszym rywalem wydaje się być dla nich reprezentacja Islandii, której motorem napędowym są doświadczeni na europejskich parkietach Gudjon Valur Sigurdsson (Barcelona) czy Aron Palmarsson (MKB Veszprem). Jednakże także Skandynawowie nie obeszli się ostatnio bez wpadki, jaką była dotkliwa porażka z Portugalią. Ciężko spodziewać się, że o awans będą w stanie powalczyć Norwegowie, którzy od lat pozostają w cieniu żeńskiej reprezentacji swojego kraju. Dwa lata temu podczas mistrzostw Europy w Danii uplasowali się oni na 14. miejscu, a rok temu nie zdołali zakwalifikować się do mistrzostw Świata w Katarze. Udało się im jednak wywalczyć awans do EHF EURO 2016, a w eliminacjach pokonali między innymi Chorwację.

Gdańska Ergo Arena gościć będzie natomiast jedną z najlepszych drużyn ostatnich lat, reprezentację Danii. Nie licząc dość przeciętnej dyspozycji z 2010 roku (kiedy to podczas turnieju w Austrii zajęli 5. miejsce), Skandynawowie od czternastu lat nie schodzą z podium mistrzostw Europy. Ich przeciwnikami w grupie D będą reprezentacje Rosji, Węgier i Czarnogóry. Duże oczekiwania pokładane są w zespole Węgrów, szczególnie po tym, jak trenerem został Talant Dujszebajew, a jego zespół był jednym z pierwszych, które wywalczyły awans do tegorocznego turnieju. Dużą zagadką jest ekipa z Czarnogóry, która do tej pory ma na swoim koncie zaledwie dwa występy na ME i nie ma ani jednego zwycięstwa. Ciężko oczekiwać wiele również od Rosjan, dla których głównym celem w Polsce będzie wywalczenie awansu na Igrzyska Olimpijskie. 


Niestety na turnieju w Polsce nie zobaczymy wielu zawodników, którym występ uniemożliwiły kontuzje. Bez podstawowego zawodnika do turnieju przystąpią między innymi Biało-Czerwoni, po tym jak walkę z czasem po urazie kolana przegrał Mariusz Jurkiewicz. Poza tym na polskie parkiety nie wybiegną tacy gracze, jak Uwe Gensheimer, Patrick Wiencek (dwaj reprezentanci Niemiec), Rene Toft Hansen (Dania), Momir Ilić czy Marko Vujin (obaj Serbia). Pustkę jest kim zapełniać, bo wystarczy rzucić m.in. polskiego obrotoego Kamila Syprzaka, który od tego sezonu barwy Orlen Wisły Płock zamienił na Barcelonę. Warto nie spuszczać z oczu również skrzydłowego reprezentacji Niemiec, Rune Dahmke, który ma zastąpić właśnie kontuzjowanego Gensheimera. Kariera 22-letniego lewoskrzydłowego nabiera coraz większego tempa i być może to on będzie jedną z gwiazd EHF EURO 2016.

Nowego mistrza Europy poznamy ostatniego dnia stycznia. Finał rozegrany zostanie w krakowskiej Tauron Arenie. Jak mówi mówi motto turnieju ("Feel the emotions")... należy przygotować się na ewentualne palpitacje serca. Ale na to kibice, nauczeni doświadczeniem z poprzednich turniejów z udziałem naszej reprezentacji, są już gotowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.