Facebook Google+ Twitter

Felieton gastronomiczny

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-04-29 10:40

Zaglądam często do sklepów mięsnych i dziwuję się różnorodności towaru, a ściślej biorąc różnorodności nazw produktów, ponieważ doświadczenie uczy, że jeśli kiełbasy kosztują po osiem złotych za kilogram, to niezależnie od tego, jak się nazywają, dysponują podobnym wsadem.

Na samych tylko poznańskich Winogradach mamy bodaj 24 sklepy z wędlinami. Może jest ich o kilka więcej. Są to typowe sklepy mięsne, jak również witryny, lady czy tzw. punkty wędliniarskie w sklepach spożywczych i supermarketach oraz zwykłe „budy”. Swoje towary wykładają tam masarze z Poznania i okolic, nie brakuje też wędlin z dalszych rejonów Wielkopolski, a także spoza niej - nie licząc towarów importowanych. Czego tam nie ma! Wędliny wieprzowe, drobiowe, cielęce, mieszane. Wędzone, gotowane, pieczone. Surowe, pakowane i luzem, we flaku, w siatce, folii, a nawet - w słoiku.

O czym nie będzie?

Tematem dysertacji uczyniłem kiełbasę, toteż z bólem serca omijam szynki (kasztelańskie, złociste, teściowej, babuni, z otoczką pachnącego tłuszczyku), gotowane balerony, podwędzane karczki oraz polędwice (sopockie, bankietowe, wykwintne...). Pomijam zwały pasztetów i wątrobianek, hałdy salcesonów (włoskich, ozorkowych, marmurkowych...), zwoje kaszanek białych i czarnych, cienkich i grubych. Zapominam o boczkach parzonych i zawijanych, schabach z majerankiem i bez majeranku oraz wędzonkach o wdzięcznych nazwach, jak „chłopski rulon” lub „płat furmana”. Z braku miejsca nie będzie też w niniejszym traktacie o serdelkach i parówkach: pychotkach, morlinkach, berlinkach, wiedeńskich...

Nie napiszemy też ani słowa na temat nieprzebranych pokładów metek: tatarskich, cebulowych, łososiowych, pomorskich... A gdzie tu frankfurterki i kabanosy, które autor odróżnia od zwykłych kiełbas, podobnie jak wytrawny kiper tokaj od wina... Co dopiero mówić o mortadelach, mielonkach, galantynach! Gdzie ogonówki, golonki dębickie, łopatki z Przechlewa czy pierś wędzona Stokłosy?! Połowy z tych wiktuałów autor traktatu nawet we śnie nie kuszał!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Anna M
  • Anna M
  • 13.09.2010 17:14

Panie Witoldzie
Felieton " mniam mniam ",pychota " , " cud miod malina " , " wypas " , " niebo bynajmniej nie w gebie lecz dla intelektu i dla ludzi z poczuciem humoru " , " prawdziwy koncert dowcipu " i czego sobie jeszcze pan zyczy .Moglabym nazwy komplementow pod Pana adresem mnozyc w nieskonczonosc jak mnogosc nazw polskich kielbas .Maja w czym ludziska wybierac niczym jak w beczkach ze swiatecznym zywym karpiem w sklepie -rybno-miesnym rzuconym na uczczenie bynajmniej nie komunistycznego swieta ale w epoce komuny .Jedyny gatunek kielbasy , ktory przetrwa wszystkie to " wyborcza " modna tak w czasach komuny jak i powszechnie nam panujacej demokracji .Dzieki milosciwie panujacej nam demokracji Polak nie ges , co swoj jezyk posiada mnozy nazwy polskich miesiw jako i gospod , gdzie owe bogactwo cieszy podniebienia nie tylko oko ale i podniebienie bywalcow .W nazwewnictwie gospod tez dzieje sie duzo .Jest coraz weselej ..
Pozdrowienia dla Autora za styl i dowcip .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.