Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184808 miejsce

Felieton melancholijny

Nadal jestem chory na Polskę, i nadal nikt mi jej nie zazdrości. Okazało się, że marzenia ciągle mam, i że ciągle moje marzenia pozostają w kręgu marzeń.

Witam pięknie, drogich Czytelników w nadzwyczaj piękną, lipcową noc. Wróciłem przed chwilą z długiego nocnego spaceru. Brrrrr, gorąco, ale pięknie. W delikatnej poświacie księżyca natura zieleni się czarownymi refleksami. Ech, jak bardzo chce się żyć... To chyba starość nadchodzi, skoro myśli moje krążą wokół spraw tak bliskich i tak... odległych zarazem nam, ludziom zamieszkującym ten kraj, z powodu którego tak bardzo trudno być dumnym.

Napisałem kiedyś, w szkolnym wierszu takie oto zdanie: "człowieku chory na Polskę, której Ci nikt nie zazdrości". Jakże aktualne były te słowa w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Polska w objęciach Wielkiego Brata, panoszący się komunistyczni aktywiści (haha, a widział ktoś w Polsce komunizm i komunistycznych działaczy – no chyba, że był nim znany "satyr" Sokorski!). Czterdzieści bez mała lat minęło od tamtego czasu. Nadal jestem chory na Polskę, i nadal nikt mi jej nie zazdrości.

Życie polityczne w naszym kraju zdominowane jest przez różnych „mocno podejrzanych” poslinis fajdanitis jak mawiał dziadek Piłsudski. Korupcja, niekompetencja. Bieda i przestępstwa. I brak nadziei na zmianę. A nasz mikroświat? Nasze rodziny, znajomi, praca? Cóż, jesteśmy odpowiedzialni za własne wybory – mamy więc to, co chcieliśmy. A że powodów do radości nie ma, więc staram się polubić to co mam.

Nocny spacer nastroił mnie melancholijnie, i smutnawo nad wyraz. Ciągle coś nam umyka, kończy się... Nowe zaś okazuje się tym co już było, i było... A przecież każde z nas obiecywało sobie, że będzie realizować własne marzenia. Odgrażałem się kiedyś, że będę za swoje marzenia odpowiedzialny. Okazało się, że marzenia ciągle mam, i że ciągle moje marzenia pozostają w kręgu marzeń. Cóż to za marzenia? Aż wstyd przyznać, bo niezwykły to banał.

Marzę otóż od dziecka o spokojnym, szczęśliwym, godnym życiu. Tylko tyle i aż tyle. Marzę o tym, że kiedy już będę umierał (w co nie wierzę, haha) to obok będzie kobieta, z którą spędziłem życie, i będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć: dzięki Ci miła, wspaniale było. I usłyszeć jednobrzmiącą odpowiedź, ech tylko tyle! Nie, nie tylko. Marzę jeszcze, że kiedy już umrę (w co oczywiście nie wierzę, haha) pojawię się jako dobry duch obok moich dzieci i usłyszę, jak zwierzają się komuś bliskiemu: mój ojciec to był wspaniały facet...

Jak Państwo widzicie a raczej czytacie nie mam zbyt wygórowanych marzeń. Nie pożądam luksusowych samochodów, domów z basenami, złotych kart płatniczych, najpiękniejszych kobiet... Tak mało chcę i jednocześnie tak wiele. Myślę sobie, że chcę jednak bardzo dużo. Na pytanie czy uda mi się zrealizować oba marzenia wolę nie odpowiadać. Smutnawy nieco ten felietonik, ale nawet tak pogodny i wesoły jak ja człowiek miewa przypływy melancholii i - co tu dużo mówić – "psie nastroje".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jeżeli chodzi o kobietę i dzieci, to raczej nie jest to kwestia zależna od państwa ;). Pozostałe rzeczy też tylko częściowo. Tak więc: życzę spełnienia marzeń! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.