Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14350 miejsce

Feliks Konarski, autor nie tylko "Czerwonych maków na Monte Cassino"

W literaturze polskiej w XIX i XX wieku pojawiło się wiele tysięcy ludzi. Jednak zapominamy ich nazwiska, nawet wtedy, gdy dobrze pamiętamy ich dzieła.

Kocham Cię, Polsko! To tytuł programu telewizyjnego, w którym występują telewizyjni artyści. Jak oni Polskę kochają, wiedzą ile kilogramów chleba zjada przeciętny Polak w ciągu roku! Ale czy wiedzą kim był Feliks Konarski?

Feliks Konarski. Kto to jest? Ref-Ren! To jego pseudonim. Kto to jest. On Polskę naprawdę kochał! Chociaż nie wiedział ile chleba zjada przeciętny Polak w ciągu roku. To autor pieśni „Czerwone maki na Monte Casino”. Teraz już wszyscy wiemy. Chociaż, może są Polacy, którzy nie znają tej pieśni.

Feliks Konarski urodził się 9 stycznia 1907 roku, daleko na wschodzie, w polskim mieście, które od Rozejmu Andruszowskiego należało do Rosji, a mimo to przez 250 lat zachowało polskość. On urodził się w Kijowie.

Jeszcze na początku XX wieku w Kijowie kwitło polskie szkolnictwo, nawet były dwa żeńskie gimnazja klasyczne. Szczególną sławą okryło się gimnazjum pani Peretiatkowiczowej. Gimnazjum klasyczne po czterech klasach szkoły nazywanej dziś szkołą podstawową, miało 8 klas do matury.

Feliks Konarski w Kijowie już chodził do gimnazjum. Z dumą nosił na uczniowskiej czapce srebrnego orła polskiego. Był świadkiem opanowania Kijowa dla Petlury przez Wojsko Polskie. Miał wtedy 14 lat. Widział jak Kijów opuszczała armia Rydza Śmigłego, widział wycofujące się oddziały Tatarskiej Jazdy i błękitnych Hallerczyków.

Po paru miesiącach jego matka zadecydowała o wyprawieniu go do Polski. Ojciec jego chory na serce uniemożliwiał ucieczkę całej rodziny i matka z młodszym bratem musieli zostać z ojcem w Kijowie. Za paczkę papierosów daną kolejarzowi pojechał pociągiem z Kijowa do Szepietówki, skulony w jakimś schowku pod wagonem. W drugim schowku ukryty był jego kolega.

W Szepietówce odnaleźli znany im adres przewodnika, który w nocy poprowadził sześciu uciekinierów przez zieloną granicę. Była to trudna droga, na której roiło się od bandytów, dybiących na ciągnące tędy co noc „ofiary patriotyzmu”: Przewodnik przeprowadził ich przez las w miejsce, z którego było już widać za rozległą równiną, około dwa kilometry światła Ostroga nad Horyniem. Przejście tej równiny utrudniała błyskająca latarnia bolszewickiej wieży strażniczej oraz błotnisty teren. Rozdzielili się na trzy grupki i ruszyli do Polski. Szli skuleni kryjąc się w koniczynie i badając kijem głębokość błota. Przeprawa przez bagno była właściwie kąpielą w błocie. Po paru minutach odkrył ich krasnoarmiejec na koniu. Koń był nieosiodłany, a krasnoarmiejec był bez broni. Feliks Konarski wpadł na szalony pomysł. Powiedział bolszewikowi, że idzie do Polski kupić tytoń i będzie wracał następnej nocy. Bolszewik zamówił dla siebie trzy paczki tytoniu i puścił ich do Polski.

W Warszawie zamieszkał u stryjecznego brata. Dzięki uprzejmości polskiego konsula w Kijowie Feliks Konarski otrzymywał listy od matki i pieniądze na utrzymanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

krzysztof Bulzacki
  • krzysztof Bulzacki
  • 17.07.2012 08:15

Henryk Kisiel - co to zazdrość? Wciskaj się także, jeśli potrafisz?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Henryk Kisiel
  • Henryk Kisiel
  • 15.07.2012 23:06

Wszeńdzie ten 83 latek się wciska . . . o zgrozo udaje że wszystko wie najlepiej . . . .

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jacek Maruchin
  • Jacek Maruchin
  • 19.05.2012 17:41

Świetny biogram ! Dużo ciekawszy, niż ten skrótowy (innego autora) z Wikipedii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Konarski
Panie Krzysztofie b. proszę zaangażować się w uzupełnienie biogramu Konarskiego na Wikipedii!!
Od siebie dodam,że utwór Konarskiego "Czerwone Maki" miał też niezwykły wymiar symboliczny w okresie PRL kiedy pojawił się w 1958 roku w filmie A.Wajdy "Popiół i diament" gdzie w pamiętnej scenie Hanka Lewicka w czasie swego występu w Hotelu „Monopol” śpiewa „Czerwone maki na Monte Casino”.
Dopiero przecież rok później wydano po raz pierwszy ocenzurowaną książkę M.Wańkowicza
Monte Cassino (1959) – wydanie krajowe, okrojone.
Natomiast ludzie oglądający film płakali przy tej scenie przecież nie tylko ze względu na 2 Korpus Polski gen.Andersa ale przede wszystkim ze względu na pamięć o chłopcach i dziewczynach z Powstania Warszawskiego i pieśniach powstańczych, których śpiewać i słuchać nie można było pod groźbą więzienia.
Jacek Maruchin

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.