Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90455 miejsce

Feminizm gorszy od stalinizmu? Chiny i Rosja kontra ONZ

Chiny i Rosja krytykują ONZ za promowanie feministycznej wizji społeczeństwa, w którym prawa człowieka stały się groteską. Nie będą sponsorowały finansowego i politycznego wsparcia ONZ dla genderowych projektów.

 / Fot. M. StanceerDwóch członków Rady Bezpieczeństwa chce złożyć wspólny wniosek, który położy kres wszystkim projektom, instytucjom i organizacjom, jakie wspierają feminizm.

We wniosku można przeczytać, że feminizm uderza w podstawowe prawa człowieka i jest totalitarną ideologią – gorszą nawet od stalinizmu, od którego oba kraje, jak podkreślają wnioskodawcy, wiele wycierpiały.

Zdaniem prof. Chu En Lai z Uniwersytetu Sichuan w Chengdu, który miał wpływ na kształt rosyjsko-chińskiego wniosku, jest już za późno, by otwarcie wskazać na obłudę polityków Zachodu. Uważa on, że chociaż owi politycy podróżowali przez cały świat i wytykali palcem łamanie praw człowieka, to w ich krajach panuje totalitarna ideologia – feminizm – która prawa człowieka po prostu depcze.

Profesor twierdzi, że feminizm posiada wszystkie oznaki totalitaryzmu. Kształtuje swoiste grupy, których członkowie z powodu wspólnych cech odcinają się od innych grup ludzkich i są – przez państwo – preferowani.

Mamy więc feministyczne pisma, książki, wydawnictwa, organizacje, tzw. organizacje parasolowe, instytuty, ośrodki szkoleniowe, uniwersyteckie katedry – wszystkie wymagają tylko jednego, by do nich dołączyć, akceptacji feminizmu. Zdaniem prof. Chu En Lai, przypomina to wyraźnie próby Mao Tsetunga, który chciał zinfiltrować swoją rewolucją kulturalną całe społeczeństwo.

Feminizm jest agresywną doktryną, która wszystkimi środkami zwalcza swoich oponentów. Profesor wymienia zniesławienie, wyzwiska, zastraszenie i werbalną przemoc. Próby usunięcia przeciwników feminizmu z życia społecznego mają wsparcie prawa, co jasno wskazuje, że przedstawiciele władzy sądowniczej w zachodnich krajach są już przesiąknięci ideologią feminizmu.

Na Zachodzie nie ma już wolności. Prof. Chu En Lai uważa, że feminizm zniósł wolność opinii, a nawet indywidualną wolność. Wszystko znajduje się w cieniu tej ideologii.

Z kolei dr Dymitr Szostakowicz z partii "Jedna Rosja" uważa, że feminizm przypomina mu o panowaniu NKWD, która w czasach stalinowskich troszczyła się o to, by nie było żadnych odchyleń od panującej ideologii. Jego zdaniem tylko kwestią czasu jest wtrącanie wrogów feminizmu do więzień i obozów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

W sumie kapitalna informacja, o reakcji przedstawicieli dwóch bardzo z ważnych państw a została przemilczana. Wiele innych genderowych problemów typu co pani Środa uważa za rybę wynoszonych jest - niestety i tu - do rangi najważniejszych ludzkich problemów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Panie Grzegorzu, dzięki serdeczne za wskazówki i troskę.
Rzecz w tym, że odrywać się od ziemi nie chcę z jednej strony, a z drugiej chodzić po niej przygniatany bestsellerowym tomiszczem. Są inne opcje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło zobaczyć Grzegorza Winka którego serdecznie pozdrawiam i pytam ...gdzie Pan zniknął ? Brakuje mi Pana " zacnych " komentarzy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obaj szacowni przedmówcy mogliby nauczyć się czegoś od Woltera,a w ostateczności od markiza de Sade. Obaj posiadali tę cechę wręcz w nadmiarze... Bo inaczej nie zdołacie, Drodzy Panowie, oderwać się na czarnych skrzydłach od tej umęczonej ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Grzegorz Wasiluk

/Obawiam się, że religia prawoczłowiecza jako taka jest jednym wielkim mitem../

Obawiam się, że wiemy o tym, że "religia prawoczłowiecza" jest "prawoczłowiecza".
W przeciwieństwie do religii "prawonieczłowieczej".
O której "prawonieczłowieczości" - człowiek mówi.

Odnośnie skutków natomiast, można mitem ( "prawonieczłowieczym") wprowadzić korzystne regulacje. Można niekorzystne. Ślepa wiara nie odróżni jednego od drugiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria przytoczyła w jednym z poniższych komentarzy apel jezusowy: kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Następstwem tej filozofii jest: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.

Teraz wiemy skąd są te dziwne różne koalicje i np. miłość do Amerykanów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się, że religia prawoczłowiecza jako taka jest jednym wielkim mitem i bez przerwy operuje mitami. Ideologia-mitologia roku 1789 i 1968 sprawia, że Zachód do dzisiaj nie jest w stanie dać sobie rady z narkomanią, przestępczością, nielegalną imigracją itd. tzn. zrobić z nich wąski margines zamiast wielkich problemów, dotykających znaczną część społeczeństwa.

Odnośnie Rosji... Co robić z terrorystami? Głaskać po głowach ich samych i ich popleczników licząc na to, że są tacy jacy są, bo nikt im dotąd nie okazał trochę serca? Sołżenicyn ostrzegał przed powrotem roku 1917, kiedy to obezwładnione prawoczłowieczą mitomanią państwo okazało się bezsilne wobec terrorystów, którzy w związku z tym utorowali sobie drogę do władzy i wyprawili na tamten świat miliony. Putin wziął zakarbował sobie nauki największego rosyjskiego filozofa. Rozprawia się surowo z tą krwiożerczą bandą, ale i tak to, co robią rosyjskie siły bezpieczeństwa nie dorównuje temu, co wyprawiali żyjący mitami wieku oświecenia Francuzi na wojnie algierskiej, pouczający bez przerwy wszystkich innych Jankesi na swojej wojnie domowej czy też w Wietnamie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Specjalnie dla autorki dwa razy to samo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, ale mimo wszystko chodzi też o reputację. Niewielu chce być kojarzonych z gadaniem łysych pał o tępieniu żydów czy patetycznym pozdrawianiem się rzymskim salutem, nawet jeśli popiera niektóre poglądy tych środowisk. A z drugiej strony mamy z kolei brukselską, równościo-tolerancjo-multikulturową hołotę, też próbującą prać mózg, tylko w drugą stronę.

Polaryzacja sceny politycznej prowadzi do zaostrzenia konfliktu. Brakuje "głosu rozsądku", i jeśli ten się nie pojawi, to prędzej czy później nastanie BUM.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, ale mimo wszystko chodzi też o reputację. Niewielu chce być kojarzonych z gadaniem łysych pał o tępieniu żydów czy patetycznym pozdrawianiem się rzymskim salutem, nawet jeśli popiera niektóre poglądy tych środowisk. A z drugiej strony mamy z kolei brukselską, równościo-tolerancjo-multikulturową hołotę, też próbującą prać mózg, tylko w drugą stronę.

Polaryzacja sceny politycznej prowadzi do zaostrzenia konfliktu. Brakuje "głosu rozsądku", i jeśli ten się nie pojawi, to prędzej czy później nastanie BUM.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.