Facebook Google+ Twitter

Feminizm o wielu twarzach, czyli...

...jak warszawska manifa wyleczyła mnie z feminofobii. W niedzielę na placu Defilad miało być czerwono. Czerwono od radykalnych, lewicowych haseł i emocji. Wyszło zupełnie inaczej. Kolorowo, jakby się było na innej manifie…

XI Wielka Manifa Warszawska przemaszerowała ulicami stolicy w przeddzień dnia kobiet pod hasłem „Solidarne w kryzysie, solidarne w walce”. Solidarność była jednak tylko… w teorii.
W samo południe pod Pałacem Kultury i Nauki było kilkuset uczestników, do pochodu dołączyło jednak potem na trasie jeszcze kilka tysięcy osób. Część pewnie z ciekawości, część wracając ze spaceru, bo pogoda wyjątkowo dopisała. Ci najbardziej oddani postulatom manify powinni się jednak byli stawić pod zegarem punktualnie. Tak myślałam.

W niewielkim, jeszcze wówczas, tłumie była Katarzyna Rosner. Drobna, pogodna starsza pani przyglądała się młodszym manifestantkom ze stoickim spokojem. W końcu jest filozofem. Profesorem filozofii, na co dzień pracującym w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. A od święta, jak sama określa - „feministką uliczną”.

Pomysł na feminizm pani Rosner to umożliwienie kobietom powrotu do pracy. Niech przedszkola będą nawet płatne, byle by były. Przecież kobiety są w najlepszym czasie całkowicie wyłączone z pracy zawodowej. Czy to nie jest marnowanie ich potencjału i strata dla gospodarki, jeśli ponad połowa kobiet w Polsce siedzi z dzieckiem cały dzień w domu? Ale to dobrze, że rząd złagodził teraz prawo regulujące zakładanie mini-przedszkoli. Wcześniej przepisy były tak restrykcyjne, jakby chodziło o zakład opieki zdrowotnej. Co to jest ta „przemoc ekonomiczna w rodzinie”, w dziewiątym postulacie manify? O ekonomię mam lepiej spytać koleżankę pani Rosner.

Koleżanka jest dużo mniej stoicka z wyglądu. Z rozwianym, choć siwym już włosem, w czerwonej czapce z rogami, znacznie bardziej wpisuje się w wizerunek wojującej feministki. Wyciąga profesjonalną wizytówkę - Ewa Dąbrowska Szulc, President of the Pro Femina Association.
„Żądamy przywrócenia sieci bezpłatnych żłobków i przedszkoli… żądamy wypłacania podwyżek… żądamy, by państwo wypłacało składki podczas urlopów macierzyńskich… żądamy refundacji nowoczesnej antykoncepcji…” - Oczywiście, że żądamy! - pani Ewa przekrzykuje odczytywane przez megafony postulaty manify. I wyjaśnia, czym jest „przemoc ekonomiczna w rodzinie”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.