Rozważania na temat karier polskich gwiazd sportów zimowych i podejścia kibiców do ich sukcesów oraz porażek w sporcie.
W kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich każdy z Nas, nawet nie interesujący się sportem, będzie z większą uwagą śledził poczynania polskich sportowców. Dla większości widzów są to ludzie uprawiający konkretną dyscyplinę sportu a o ich ocenie będzie decydować zdobyty medal. Ale czy potrafimy spojrzeć na tych ludzi w inny sposób? Czy potrafimy docenić ich codzienny trud, o którym nie mamy pojęcia? Czy potrafimy wyobrazić sobie ilość poświęconego czasu i zdrowia, a także pieniędzy jakie Ci sportowcy wkładają żeby spełnić swoje marzenia i „oddać te dwa dobre skoki”, „być szybszym na każdym podbiegu”, „zestrzelić dwa bądź cztery razy pięć krążków na strzelnicy”? Myślę, że tylko garstka kibiców potrafi tak postrzegać sport. Ale ja nie oceniam naszych fanów, jestem dla nich pełen uznania. Chcę tylko uświadomić jak dużo kosztuje sportowców sprawianie Nam radości.
Polscy bohaterowie sportów zimowych są bez wątpienia herosami i nie ma w moich słowach przesady. Sytuacja sportów zimowych przed sukcesami Adama Małysza i Tomasza Sikory nie wymaga komentarza. To pojedyncze sukcesy tych zawodników pociągnęły zainteresowanie i zbudziły z zimowego snu polskich fanów. Ale czy ktoś pamięta, że Ci dwaj sportowcy przed tymi sukcesami myśleli o zakończeniu swoich sportowych karier? Na szczęście dzięki swojej determinacji i wsparciu rodzin postanowili walczyć.
Tomasz Sikora, który sam finansował i sam szukał sobie sponsorów na sprzęt i starty w pucharach świata jest nie tylko świetnym sportsmenem, ale także biznesmenem. Gdy o tym piszę od razu w mojej głowie pojawia się obraz Leszka Blanika biorącego rozbieg z korytarza. Nieraz oglądając serwisy sportowe słyszałem, że lepiej aby Adam skończył już karierę, a teraz każdy z niecierpliwością oczekuje olimpijskich konkursów w nadziei na złoto. Należy również poruszyć temat masowości sportu, którą pociągnęły ich sukcesy. Nie mówię, że jest to masowość w niewyobrażalnej skali, ale jak na nasze skromne tradycje w tych sportach mamy się z czego cieszyć.
Nie mógłbym nie wspomnieć o królowej biegów narciarskich, która coroczną katorżniczą pracą przesuwała się w hierarchii zawodniczek pucharu świata. Z pasją czytałem o jej treningach i zaangażowaniu, które doprowadziło ją na szczyt i zapewnia jej dotychczas niespotykaną dominację. Szkoda tylko, że praca tych ludzi nie jest doceniana tak jak np. praca polskich piłkarzy, ale natchniony duchem igrzysk nie będę dalej kontynuował tego wątku.
Chciałbym aby ten artykuł skłonił Nas do refleksji i innego, bardziej dojrzałego, profesjonalnego spojrzenia na rywalizację sportową. Podziwiając igrzyska olimpijskie pamiętajmy, że to co prezentują Nam Ci ludzie jest efektem ich wieloletniej pracy, ciężkiej pracy, treningów po 6 albo więcej godzin dziennie, 340 dni w roku. Wykonują nie tylko wysiłek fizyczny, ale są również znakomitymi przedsiębiorcami, naukowcami, a także synami, córkami czy rodzicami. Bądźmy tak jak oni fenomenalnymi kibicami i dostrzegajmy te wszystkie aspekty sportu w czystej, magicznej atmosferze igrzysk. Nie liczą się tylko miejsca od jeden do trzy oni wszyscy są znakomitymi sportowcami.