Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28296 miejsce

Feralny dzień nad jeziorem Borówno Wielkie

25 lipca, około godz. 13, w jeziorze Borówno Wielkie (powiat starogardzki) utonęła 13-letnia dziewczyna. Niestety, prawda nie jest taka, jak przedstawiają to serwisy informacyjne. Ale, od początku...

Miejsce tragedii / Fot. Aneta ŚwięcińskaNa początku zacytujmy ślubowanie Ratownika WOPR:
"Ja, ratownik Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, przyjmuję za swoje godło niebieski krzyż i złotą kotwicę. Ślubuję, dopóki zdrów będę i sił mi wystarczy, bez względu na warunki: rzetelnie wypełniać obowiązki ratownika WOPR, ratować osoby, którym zagraża niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia na wodach, dbać o sprawność i doskonalić umiejętności ratownika WOPR, wszelką wiedzą i doświadczeniem wytrwale przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa na polskich wodach."

W tym przypadku ślubowanie niestety mało miało wspólnego z rzeczywistością. Na pomoście w owym, feralnym dniu, przebywało czterech lub pięciu ratowników. Niestety, zamiast wykonywać w tym czasie swoje obowiązki - flirtowali z dziewczynami.

Zauważyć można było nerwowo przechadzającą się kobietę, w pewnym momencie podeszła ona do ratownika, by zgłosić zaginięcie. Niestety, dopiero po kilkunastu minutach ratownicy wyprosili na brzeg wszystkie osoby przebywające w wodzie. Warto zaznaczyć, że nie była to ich inicjatywa, tylko ludzi przebywających w tym czasie na kąpielisku. Ciało przebywało pod wodą około 20 minut. Po odnalezieniu dziewczynki i wyciągnięciu jej na pomost, zaczęła się reanimacja. Przepraszam, WOPR-owcy najpierw szukali wśród plażowiczów lekarza, później dopiero sami przystąpili do próby reanimacji.

Karetka przyjechała po około 20 minutach od czasu zgłoszenia, warto zaznaczyć, że policja była na miejscu po 10 minutach. Dolewając oliwy do ognia - karetka przyjechała na sygnale, policja - bez. Logicznie rzecz ujmując - kto powinien być szybciej? Niestety, lekarz, który to przyjechał karetką na miejsce wypadku nie wykazał chęci niesienia pomocy. Zachowywał się opieszale - spokojnym, powolnym krokiem szedł w stronę reanimowanej dziewczynki. Padło kilka nieprzyjemnych słów pod jego adresem ze strony osób przebywających na plaży, ale - czemu tu się dziwić?

Niestety - reanimacja nie przyniosła skutku, ciało zostało przykryte czarnym workiem i leżało na pomoście przez około dwie godziny, do czasu przyjazdu karawanu i prokuratora. Zachowanie niektórych ludzi (młodzieży) można określić jako skandaliczne, bo jak inaczej można określić taki dialog:
– Spójrz, jaka beka, ona nie żyje.
– Niech wezmą już tego trupa, bo chcę się kąpać.

Jak zauważyć możemy - prawda niestety nie jest taka kolorowa jak opisują ją niektóre serwisy informacyjne. Powyższa sytuacja ukazuje, że niestety - są na tym świecie ratownicy i 'ratownicy', na tych drugich, nikomu z Was, drodzy czytelnicy - trafić nie życzę.

Natomiast, co do ukazania tego faktu przez 'inne media':
"W Borównie Wlk. 14-latka, mieszkanka powiatu tczewskiego utopiła się na strzeżonym kąpielisku. Jej dorosła opiekunka pływała w wodzie. W pewnym momencie spostrzegła, że dziewczyny nie ma na lądzie. Zawiadomiła woprowców, którzy po kilku minutach odnaleźli ciało dziewczynki pod wodą. Blisko godzinna reanimacja nie dała rezultatów. Policjanci ze Starogardu Gd. nie potrafią na razie odpowiedzieć na pytanie o przyczyny utonięcia.
Informacja opublikowana na stronie naszemiasto.pl. Pierwotnie ta informacja pojawiła się w "Dzienniku Bałtyckim".
Niestety, za bardzo odbiega ona od rzeczywistości, od tego, co tak naprawdę się tam wydarzyło.
Poza tym, jest ona niekompletna, a obok postawy ratowników, jak i innych 'służb', gazeta po prostu przeszła obojętnie.

(Tekst powstał przy współpracy z Anetą Święcińską.)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Grażyna123
  • Grażyna123
  • 25.07.2011 15:30

Ratownicy byli bardziej zajeci obsciskiwaniem sie z laskami niz ratownictwem,ja tez tam wtedy bylam i jest to nie do wyobrazenia jak tylu ratownikow nie zauwazylo ze ta dziewczynka sie topila!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
1111sdf
  • 1111sdf
  • 22.03.2011 23:32

Po pierwsze Nie ratownicy Ją reanimowali tylko Kobieta. !. a po drugie ratownicy Huja zrobili . Bylam tam i dobrze wiem .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.08.2008 12:27

Taa. Jedna strona ktora chociarz dobrze pisze. Jak czytam na pomorau to aż mnien krew zalewa. yyh. Że Aneta sama stala lna drabinkach . ? I przez to dostala szoku termicznego . I , że nie krzyczala . I ja mam w to uwierzyc. ? Przepraszam ale NIE . !
Aneta panicznie sie bala wody. I stala sobie normalnie na pomoscie. Nie wieszla do wody. Byla spalona na raka . Dwóch chlopakow wrzucilo ją do wody. Ona krzyczala czemu nikt tego nie zauwarzyl . ? A ratownicy .? Wola sobie laskom plecki smarowac niz pilnowac. yyh . Wrzucili ją. Opiekunka ktora z nia byla zauwazyla ze przed chwula Aneta byla na pomoscie a teraz jej nie ma . Poszla do ratownikow. Prosila po kolei kazdego ratownika aby zobaczyli czy ona jest . 20 minut szukali ja na lolndze. Potemdopiero weszlil do wody i kazali wszyskim wyjsc. Wyniesli ją na powietrze. probowali ja ratowac przez 30 minut ale nic to nie dalo . Wzieli czarny worek i zapakowali ją . A dzieci male sie kąpaly. Trzeba bylo ratownikom zobaczyc ile maja promili l. yy. Rano zawsze są wcięci a wieczorem to już nie mówie . . .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.