Facebook Google+ Twitter

Festiwal Dour - wiemy coraz więcej i mamy dla was wielką niespodziankę!

Belgijski festiwal w jubileuszowej, 25. odsłonie, przygotował dla polskich czytelników nie lada rewelację: będziemy mieli dla Was trzy podwójne karnety do rozdania! A tak przy okazji: Danko Jones, Anti-Flag, Flying Lotus i inni też tam będą.

 / Fot. Flying Lotus

Informacja o konkursach na dole strony

Wiadomości24 od samego początku obserwowały i informowały o wieściach, które napływają z obozu tej kultowej belgijskiej imprezy alternatywnej. Jak już wiecie, festiwal jest kompletnie eklektycznym i przytłaczająco wielkim wydarzeniem: to nie tak, że jest trochę artystów z różnej beczki. Tam są całe sceny i sekcje poświęcone ważnym gatunkom, a na tych scenach grają nie lada tuzy z nimi związane. Jest więc scena elektroniczna i eksperymentalna (o której dzisiaj garść nowych wiadomości), jest scena reggae z całą masą światowej sławy artystów, jest dywizja hip-hopowców prezentujących różne wizje tego gatunku, wreszcie jest też scena z alternatywnym rockiem oraz potężna dawka metalowych i hardcore'owych zespołów.

Nie dość, że w intensywnych i częstych ogłoszeniach aż roi się od muzyków, i już teraz ten czterodniowy maraton wygląda na poły zabójczo, na poły cudownie, to wciąż na stronie festiwalu - http://www.dourfestival.be/ - niemało jest pytajników, za którymi kryją się nazwy tych jeszcze nie potwierdzonych.

W ostatnich dwóch falach zapowiedzi doszło sporo muzyki hardcore/metalowej:
Moim osobistym typem jest zdecydowanie Danko Jones - kanadyjski hicior, który pomieszał metal z rockiem, hardrockiem, a może i rock and rollem, i wplótł w to niemalże popowe elementy. Danko Jones sprawdzają się genialnie jako wysokoenergetyczne grzałki przedimprezowe/imprezowe. Petarda na scenie! I Danko jeszcze nigdy, o ile dobrze pamiętam, nie gościli z Polsce z koncertem.


Anti-Flag to z kolei dawka ulicznego buntu i punka w czystej postaci, i to z dwiema dekadami na plecach. Spragnieni klasycznego brzmienia i autentycznej złości na rząd i system znajdą u chłopaków z Pittsburgha sporo atrakcji i punktów stycznych.

Hatebreed z kolei figurują w tej klasyfikacji jako czystej próby hardcore i metalcore - wywodzą się te dźwięki z czasów, kiedy ciężkie gatunki miały się świetnie: zespół powstał w 1994 roku, a więc niemalże po dwóch dekadach wciąż trafia wielkimi literami na plakaty ważnych festiwali. To podobno kawał brutalnej zabawy.

Comeback Kid to natomiast kanadyjski hardcore z Manitoby - ci, którym dane było widzieć kanadyjskie hardcory na niektórych koncertach albo festiwalach, mogą już spodziewać się mniej więcej, jak potężna dawka wiąże się z tamtą sceną.

A poza nimi jeszcze Funeral for a Friend, popularny walijski zespół o nieco lżejszych, rockowych inspiracjach, Mass Hysteria - wdzięcznie nazywający się francuski skład, którego specjalnością jest industrialny metal, i który będzie świętował akurat dwudzieste urodziny.
Bleed from Within mają połączyć siły z Converge - nie lada gratka dla śledzących metalowe trendy, dwa bardzo ekstremalne składy, pierwszy z dość krótką historią, drugi uchodzący już za legendę, połączą swoje siły na jednej scenie.
Amerykańską scenę reprezentować będą też sludge'owy (wreszcie!) Torche, harcore'owy Terror, europejskie brzmienia natomiast popłyną od belgijskiego Length of Time i brytyjskiego Skindred.

Domniemywam, że połączenie tych twardych, grubo ciosanych brzmień z elektroniką, która odwołuje się do nieco innej publiczności, będzie tutaj kontrastowym zabiegiem, ale niech tam. Ogłoszenia z tej dziedziny są naprawdę obiecujące.

Przede wszystkim kluczowym motywem jest tutaj Flying Lotus - od kilku lat zbierający świetne noty, które potwierdza i na które zapracowuje każdym kolejnym albumem. Jego ostatnia płyta "Until the Quiet Comes" to z resztą jeden z tych dowodów: przepiękna, przemyślana, dojrzała i bardzo spójna rzecz.

Trentmollera chyba też nie trzeba szerzej przedstawiać - pisaliśmy o tym DJu muzyki techno nie raz, a on sam uświetniał już kilka polskich imprez. Duńczyk pracuje jednak nad nowym materiałem, który ma ujrzeć światło dzienne we wrześniu tego roku, więc pewnie na Dour pojawią się rzeczy całkowicie nowe.

Booka Shade to inny klasyk z gatunku elektroniki, ale tym razem skręcającej zdecydowanie w stronę house. A tych dwóch niemieckich DJów, kryjących się pod tymże pseudonimem, uważa się za legendy w branży i na frankfurckiej scenie. Gesaffelstein to z kolei dawka francuskiego techno - powszechnie wiadomo, że nad Sekwaną kwitnie kultura elektroniczna, a tamtejsze produkty mają światowej klasy jakość. Podobnie rzecz się ma z Jorisem Delacroix, który prezentowany jest jako wielka nadzieja francuskiego techno.

Poza nimi Calyx and Teebee z SP:MC - prezentowaliśmy sylwetkę tych klasyków drum'n bass w ubiegłym tygodniu, bo zanim zobaczycie ich w Belgii, zagrają dla polskiej publiczności na wiosnę w kilku klubach. Jest jeszcze wdzięczna Nina Kraviz - tym razem z nietypowym geograficznym odnośnikiem, bo to dziewczę urodzone na Syberii, które zaczynało w ogóle od śpiewu, by powoli skłaniać się ku DJce i muzyce techno pomieszanej z house. Zgodnie z nowym trendem, nie obędzie się bez dawki przyzwoitego R&B - Kaszmirowy Kot, Cashmere Cat, norweski DJ, wplata tenże styl w minimalistyczne elektro. Objawieniem nazywani są w z kolei Fantastic Mr Fox z Wielkiej Brytanii, świeżak na scenie elektro, dawka funky zostanie podana przez Nathana Fake.

Komu mało, ma jeszcze Jets (tak, to właśnie wasz ukochany Machinedrum w towarzystwie Jimmy'ego Edgara - jest szansa na sprawdzenie ich muzyki chwilę przed tym, jak zagrają na katowickim Tauronie), Black Sun Empire znokautują was drum'n bassem prosto z Utrechtu, Culprate uzupełni braki jazzu, a Zomboy dołoży do tego nieco "symfonicznej" elektroniki. Ach, zapomniałabym, będzie też UZ - ponoć mający właściwości chilloutujące.

Zmęczeni wyliczanką? Tak jak mówiłam, to tylko kropla w morzu, a ogłoszenia wciąż trwają. Cały zestaw artystów można podziwiać TUTAJ. Można tam również kupić bilety. Mamy dla Was jednak alternatywę: Wiadomości24.pl będą rozdawały podwójne karnety na festiwal! Musicie być czujni - co miesiąc na naszych stronach pojawi się jeden konkurs, a zwycięzca każdej z tych edycji zostanie nagrodzony jednym podwójnym karnetem na cztery dni festiwalu! Zostańcie z nami i do usłyszenia wkrótce.

A festiwal Dour w belgijskiej miejscowości Dour już 18 lipca 2013 roku. Zapraszamy i polecamy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.