Facebook Google+ Twitter

Festiwal Fort Missia 2009, czyli wolontariusze na Ukrainie

Co robią wolontariusze z Europy, Korei Południowej i Kanady w maleńkiej wiosce na pograniczu ukraińsko-polskim w środku lata? Pomagają przygotować Międzynarodowy Festiwal Sztuki Fort Missia oczywiście.

WSTĘP
Pracujący wolontariusze / Fot. Anastazja BilenkoPóźne środowe popołudnie, początek lipca 2009. Ukraina. Słońce zaczyna powolny bieg ku zachodniej stronie nieba, oświetlając nadal rozgrzany całym dniem upału las coraz dłuższymi promieniami. W powietrzu unosi się zapach zbutwiałych gałęzi i siana. Gdzieś daleko słychać monotonne odgłosy maszyn budowlanych, które właśnie zaczęły budowę drogi. Porośnięte lasem, otoczone łąkami wzgórze jakieś pół kilometra od granicy polsko-ukraińskiej. W środku lasu mała dolinka, a w niej niczym cztery otwarte betonowe paszcze, pociemniałe i częściowo zarośnięte, ze śladami po kulach tunele pochodzących z czasów I wojny światowej fortów, a dokładniej Fortu IV.
Przed nim, chyba pierwszy raz od samej wojny, niezwykły ruch. Grupa kolorowo ubranych artystów deliberuje o czymś zawzięcie w jednym z tuneli, wskazując sobie palcami elementy czegoś, co dla zwykłego śmiertelnika jest jeszcze niewidoczne. Wysoki mężczyzna z długą brodą i wesołymi oczami, ubrany w fantazyjną płócienną koszulę i takie same spodnie, próbuje nadać równym kawałkom drewna lekko skośny kształt. Tuż obok niego kilkunastu młodych ludzi, międzynarodowych wolontariuszy, dziewczyn w trampkach i krótkich spodenkach i chłopaków w chustkach na głowach, brodząc po kostki w mlaskającym błocie wynosi cegły i kawałki gruzu.
Ostatnie chwile przed festiwalem, powstaje pierwsza scena / Fot. Barbara WorochNad dolinką kilku wojskowych właśnie opuściło zieloną terenówkę i obserwuje wszystkich, starając się nadać znużonym, rozleniwionym ruchom i uśmiechom pozory powagi i uważności. Podchodzi do nich elegancki, wysoki i opalony mężczyzna w letniej koszuli i jasnych butach. Towarzyszy mu dwóch mężczyzn w garniturach. Podają sobie ręce i zaczynają dyskusję, pokazując coś sobie w dolince. Między wszystkimi grupkami, niczym ruchome wspólne ogniwo, energicznie przemieszcza się umięśniony młody mężczyzna, to przenosząc kawały gruzu, to biegając gdzieś z naręczem grabi, to odpowiadając na pytania wojskowych, czy tłumacząc coś mężczyznom z administracji regionu wściekając się w tym samym czasie przemieszaną z ukraińskim angielszczyzną, że ktoś z wolontariuszy zapomniał nakrycia głowy, czy nosi za wielkie ciężary.
Co jakiś czas monotonię dalekiego odgłosu maszyn, postukiwania siekierki i chrzęstu rzucanego gruzu przerywa zniecierpliwiony wrzask „Fuckin’, fuckin’, fuckin’ mosquitoes!”, po którym następuje seria głośnych chlaśnięć. Praca nad festiwalem Fort Missia 2009 wre.
Gdy kilka dni wcześniej razem z grupą wolontariuszy z całego świata po raz pierwszy ujrzałam teren fortów bardzo trudno było mi uwierzyć, że za niespełna tydzień ma się tam odbyć festiwal artystyczny dla kilku tysięcy ludzi. Roman Nowicki, dyrektor festiwalu Fort Missia 2009, założyciel i prezes stowarzyszenia Fort: Były osoby, które do końca nie wierzyły, że festiwal się uda. Niektórzy sponsorzy wycofali się w ostatniej chwili.
Nowicki zainteresował się historią kompleksu 9 lat temu, gdy był na pierwszym roku architektury we Lwowie. W 2005 r. założył organizację Fort. Sześć obiektów znajdujących się na terenie Ukrainy w strefie przygranicznej tuż przy granicy z Polską to tzw. forty pomocnicze pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl. Budowę obiektu obawiający się Rosjan Austriacy rozpoczęli w połowie XIX wieku, by ukończyć ją tuż przed rozpoczęciem I wojny światowej. Twierdza broniła się od września 1914 roku do marca 1915, kiedy to po wielu miesiącach oblężenia, borykając się z brakiem żywności i amunicji Austriacy poddali obiekt Rosjanom (wysadzając przedtem część konstrukcji). O randze wydarzenia świadczy fakt, że sam car Mikołaj II przyjechał do Przemyśla, aby obejrzeć zdobyty kompleks. Rosjanie zostali tam zaledwie kilka tygodni, z czego dwa upłynęły na bezskutecznym odpieraniu ataku wojsk austriackich, niemieckich i węgierskich.
Pozostałością przemyskiej twierdzy jest pierścień fortów otaczający w promieniu kilku kilometrów miasto, z czego 6 obiektów znajduje się już po stronie ukraińskiej.
Szalony pomysł zorganizowania festiwalu artystycznego na terenie fortów w kontrowersyjnej przygranicznej strefie miał kilka celów: zwrócić uwagę Ukraińców na prawie nieznaną, unikalną budowlę, ściągnąć na ten teren inwestorów, a w rezultacie uczynić region atrakcyjnym turystycznie, co przełoży się na konkretne korzyści dla miejscowej ludności. Do organizacji festiwalu Fort Missia zorganizowano grupę międzynarodowych wolontariuszy, zaproszono artystów i muzyków z Ukrainy i Polski. Wszystko odbywało się przy zaangażowaniu miejscowej administracji, stowarzyszenia Fort oraz niespożytej sile i energii samego dyrektora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.