Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53354 miejsce

Festiwal FROG: taniec to i rytm, i ogień

Rozmowa z Kingą Kuczyńską, artystką fireshow, dyrektorem i jurorką tegorocznego Festiwalu Rytmu i Ognia FROG. Festiwal odbywał się w dniach od 31 lipca do 2 sierpnia na plaży w Gdyni Orłowie.

Kinga Kuczyńska / Fot. materiały archiwalne Kingi KuczyńskiejFROG 2007 już za nami. Pora na krótkie podsumowanie imprezy z punktu widzenia dyrektora festiwalu.

Z pewnością punkt widzenia organizatorek przedsięwzięcia, czyli Moniki Derdy i mój,nie jest do końca obiektywny. Interesują nas przede wszystkim reakcje publiczności, ludzi którzy przyszli na festiwal,aby dobrze się bawić, czegoś nauczyć, milo spędzić czas, oraz samych uczestników: prezentujących się na scenie grup. Opinie są niezwykle ciepłe i entuzjastyczne. Ludzie odbierają festiwal jako potrzebny i ciekawy. Wspaniałe wrażenie robi sceneria Sceny Letniej. Od nas mogę dodać, że mimo pewnych ograniczeń starałyśmy się dodać do festiwalu coś od siebie, wprowadzić elementy, które urozmaicą zeszłoroczną formułę i, jak wierzę, te pomysły się sprawdziły. Dużą popularnością cieszyły się warsztaty taneczne. Z chęcią widziałybyśmy coraz więcej tańca w kolejnych edycjach FROGa, w końcu taniec to i rytm, i ogień.

To drugi FROG w historii Gdyni i pierwszy z Tobą w roli dyrektorki i jurorki. Łatwo pewnie nie było.

Rzeczywiście, decyzja o zorganizowaniu festiwalu wiązała się z wieloma obawami. Był to debiut mój i Moniki w roli organizatorek tak dużego projektu. Poruszałyśmy się po nieznanym gruncie. Z drugiej strony, jako że zajmujemy się fireshow już od kilku lat, wiedziałyśmy, że nasze doświadczenie może okazać się cenne. Poza tym byli wokół nas ludzie, którzy chętnie dzielili się swoim doświadczeniem, doradzali. Nie startowałyśmy od zera : zeszłoroczny organizator Andrzej Mańkowski, który przekazał festiwal w nasze ręce, przetarł już szlaki dla FROGa.  / Fot. materiały archiwalne Festiwalu FROG

Zanim mogliśmy zobaczyć formacje fireshow i posłuchać bębniarzy na Scenie Letniej przeszli oni wewnętrzne eliminacje na podstawie nadesłanych materiałów video i demo. Dlaczego przyjęliście taką formę konkursu i nie wszyscy mogli zaprezentować się publiczności?

Przyjęłyśmy ograniczenie do pięciu grup konkursowych w dwóch kategoriach. Zdecydowały o tym kwestie organizacyjne. Festiwal to tylko dwa dni. Występy fireshow muszą odbywać się po zmroku, a są jeszcze inne atrakcje, które ma szanse zobaczyć tym więcej ludzi, im później się odbywają. Jednocześnie, jeśli wszystko dzieję się w środku tygodnia, nie można przeciągać imprezy do późnych godzin nocnych. Trzon festiwalu czyli konkursy i występy gwiazd ma być skierowany do różnorodnej publiczności, zatem nie tylko młodzieży, która ma wakacje. To młodzież szkolna i studenci najaktywniej uczestniczyli w festiwalu – brali udział w warsztatach, zostawali do samego rana na jam session przy ognisku, ale większość wydarzeń chciałyśmy uczynić dostępnym również dla osób pracujących.

A czy już wtedy w obu kategoriach wyłaniali się zdecydowani faworyci?

Muszę przyznać, że to co zobaczyłyśmy na festiwalu przerosło nasze oczekiwania. Materiały, które dostałyśmy, tylko częściowo pokazywały umiejętności grup konkursowych. Na tamtym etapie zupełnie nie myślałyśmy o tym, kto zwycięży. Zależało nam na takim wyborze, który pokaże różnorodność zarówno w sztuce fireshow jak i muzyce bębniarskiej.

Grand Prix w kategorii fireshow jurorzy przyznali grupie Salamandra. Były jednak formacje, patrząc z perspektywy przeciętnego widza, robiące większe show od tegorocznych zwycięzców. Co zdecydowało o wygranej Salamandry?

W jury zasiadły osoby, które przede wszystkim mają kontakt ze sceną i oceniały wartości sceniczne pokazów. Doświadczeni muzycy: prof. Piotr Sutt i Dominik Muszyński byli autorytetami w kwestii konkursu bębniarskiego. Ja i Małgosia Bury z Tequili mogłyśmy bardziej fachowo ocenić występy fireshow, zwłaszcza pod kątem wartości technicznych. Decyzje podjęliśmy wspólnie i nie mieliśmy wątpliwości, komu należą się pierwsze miejsca. O wygranej Salamandry zdecydowało obycie sceniczne, dopracowanie, pomysł na show i technika na dobrym poziomie. Grupa zadbała o wszystkie elementy pokazu: dynamikę, zagospodarowanie sceny, przejścia, kostiumy… wykazali się dużą dozą profesjonalizmu. Zaskoczyli również zmianą stylu i wizerunku.


Czy w przyszłym roku rytm i ogień znów zdominuje Scenę Letnią na plaży w Gdyni Orłowie?

Jak na razie wszystko wskazuje na to, że tak. Mamy mnóstwo pomysłów, energii, propozycji współpracy. Ludzie chcą tu wracać, chcieliby aby impreza już na stałe wpisała się w krajobraz Sceny Letniej.

Jeśli festiwal się odbędzie, to po której stronie sceny będzie można cię zobaczyć?


Tego jeszcze nie wiem. Miło byłoby w końcu wystąpić na Scenie Letniej, aczkolwiek organizacja dała mi chyba jeszcze więcej frajdy i satysfakcji.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ciekawy materiał, plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duzy plus za wywiad z Kinga! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.