Facebook Google+ Twitter

Festiwal nie do końca niezwykły

Festiwal Filmów Niezwykłych w Sandomierzu odbył się w tym roku po raz szósty. Trwał też sześć dni. Mój jednodniowy na nim pobyt nie upoważnia mnie z pewnością do wydawania wiążących opinii o całej imprezie, jednak pozwolę sobie przedstawić kilka uwag.

Logo festiwalu na murach zamku. / Fot. Krzysztof KrzakRangę imprezy takiej jak festiwal tworzy, moim zdaniem, odpowiednia reklama i goszczące na niej gwiazdy (czytaj: "gorące" nazwiska). Sandomierski festiwal objęła co prawda patronatem medialnym telewizja publiczna, jednak nie zauważyłem w niej żadnych zajawek propagujących VI FFN. Także w samym mieście reklama festiwalu nie była zbyt nachalna.

Pewnie dlatego, mimo przewalających się przez Sandomierz tłumów turystów, frekwencja na pokazach festiwalowych nie oszałamiała. Ba, nawet panienka zatrudniona w restauracji w Fundacji Kultury Ziemi Sandomierskiej (FKZS) nie potrafiła powiedzieć, gdzie odbędzie się spotkanie z tegorocznym "Reżyserem Niezwykłym", choć miało ono miejsce w sali obok jej stanowiska pracy.

Nie przyjechał na spotkanie z publicznością zapowiadany Piotr Polk (grający w serialu "Ojciec Mateusz" Oresta Możejkę), ani Andrzej Kostenko (reżyser popularnego serialu). Szeroko anonsowana Beata Tyszkiewicz wolała pozowanie do portretu na Polach Mokotowskich w programie "Dzień Dobry TVN" niż promowanie najnowszego filmu ze swoim udziałem. Na szczęście nie zawiódł główny bohater, onże Reżyser Niezwykły 2009 - Wojciech Marczewski ("Zmory", "Dreszcze", "Ucieczka z kina Wolność") i jego aktorzy: Teresa Marczewska, Janusz Gajos, Krzysztof Wakuliński. Pojawił się też reżyser Jacek Bławut i Jan Nowicki (z Małgorzatą Potocką, ma się rozumieć).

Spotkanie z twórcami serialu "Ojciec Mateusz":drugi od lewej - Michał Piela (Nocul), obok - Krzysztof Grabowski (producent). / Fot. Krzysztof KrzakSzkoda, że organizatorzy nie do końca zapanowali nad realizacją poszczególnych "punktów programu" festiwalu. Szczególnie żenująco wypadło spotkanie na dziedzińcu zamku z twórcami serialu "Ojciec Mateusz", któremu miasto zawdzięcza swój turystyczny renesans.

Główny udział w tym niefortunnym wydarzeniu miał niewątpliwie słabo dysponowany tego przedpołudnia prowadzący, mylący fakty i nazwy, pomijający nazwiska, bez przerwy wyrażający swą radość z poznania nowego słowa, jakim było dla niego określenie "fotosista" (to przy okazji wystawy zdjęć z planu serialu autorstwa Marzeny Stokłosy). Nieudolnie prowadzona przez niego licytacja statuetki festiwalu na rzecz Domu Aktora Weterana w Skolimowie nie miała szans na pozytywny efekt.

Myślę, że o niebo lepiej zrobiłby to dominikanin, ten, który inaugurował w Kościele św. Jakuba galę zamykającą festiwal, podczas której odmówił posłuszeństwa sprzęt projekcyjny i taśma z filmem o starym Sandomierzu. Szkoda, że odpowiednie osoby nie sprawdziły wcześniej ich sprawności, bo zburzyło to planowany przebieg uroczystości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Patrząc na te minusy nie mogę oprzeć się wrażeniu ,że skrytykowane osoby np.oburzony organizator nie miał odwagi skomentować pod swoim nazwiskiem i wizerunkiem .tylko jak Gall Anonim zalogował się na tę okazję.

Prawdziwa sztuka krytyk się nie boi -to, tak parafrazując Ignacego K.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń

- Minus!
- Bo nie do konca jest Pan rzetelny! (bylem na spotkaniu osobiscie).
Rewelacji nie bylo ale tak ostre slowa pod adresem konkretnej osoby sugeruja, ze nie jest Pan wobec niej obiektywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Bo podoba mi się, że nie tylko pokazujesz same plusy ale i minusy konkretnej imprezy ( jeśli takie są)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.