Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

540 miejsce

Festiwal pełen słów i sów

Drezdenko, miasteczko w woj. lubuskim, rozłożone na skraju Puszczy Drawskiej i Noteckiej, których symbolem są sowy. Przez kilka dni królowało tu słowo za sprawą I Festiwalu Literackiego Słowa na Puszczy.

 / Fot. Paulina BoczekFestiwal Literacki Słowa na Puszczy połączył kilka podmiotów, które współdziałając na rzecz naszego lokalnego środowiska, naszej małej ojczyzny, stworzyły produkt, który za kilka lat może stać się marką rozpoznawalną w całym kraju. Nie wszędzie przy podobnych wydarzeniach zdarza się tak dobra energia, serdeczność i otwarcie, co podkreślali wszyscy zaproszeni goście, a to częstokroć kreatorzy i pomysłodawcy podobnych festiwali. Było interesująco, inspirująco i różnorodnie. Było serdecznie ze strony organizatorów i interaktywnie ze strony odbiorców. To trzy dni przepełnione spotkaniami, literaturą, rozmowami i dobrym słowem, a wszędzie towarzyszyły nam sowy, symbol drezdeneckiego Festiwalu i Puszczy.

Stowarzyszenie Alternatywna Gmina z jego najaktywniejszymi uczestnikami: Iwoną Frąszczak, Anielą Cacak, Pauliną Swacińską, Anetą Broniewską, Aliną Michalak, Elżbietą Kulińską i Katarzyną Jenek podejmowało się najróżniejszych zadań, często nieprzewidywalnych, transportowania literatów, opieki nad nimi, goszczenia, dbania by się dobrze czuli. Ogromne wsparcie oraz pomoc otrzymaliśmy od dyrekcji i pracowników Biblioteki Publicznej i. ks. Józefa Tischnera, która Festiwalem rozpoczęła świętowanie swego 70. lecia. Teatr Kotłownia z ks. Jerzym Hajdugą, rozradowanym do granic możliwości, ożywionym, wszak tylu piszących czy muzykujących artystów dawno w Drezdenku nie było. Restauracja 4 Strony Świata z całą ekipą, zaangażowana i wyciszona, zupełnie inaczej niż pozostali organizatorzy... Tutaj nie tylko goście mogli odpocząć w komfortowych warunkach, odbył się w atmosferze kawiarni artystycznej Turniej Jednego Wiersza, drugiego dnia, oraz prezentacja poetycka i koncert zamykający Festiwal. Świetnym pomysłem było przeniesienie części spotkań do restauracji, gdzie nawet jeśli z przypadku, byli zupełnie inni odbiorcy tej oferty kulturalnej, nawet jeśli nie do końca zainteresowani, to stali się ich odbiorcami, może za rok trafią już sami z pełną świadomością. Fundacja FONT z Poznania, dzięki której zaproszeni zostali przedstawiciele Grupy Literycznej Na Krechę, dokładnie z całej Polski, bo byli mieszkańcy: Zabrza, Świebodzina, Poznania i Kątów Rybackich. Pozostała jeszcze Kotłownia Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych i ich udział, serwis fotograficzny, relacje prasowe, pomoc organizacyjna, a co najważniejsze obecność na wszystkich spotkaniach.

Ludzi życzliwych było znacznie więcej, kilka firm wsparło nasze działania finansowo, m.in. Victaulic. PGKiM, Nadleśnictwo, Hert, Karmelka. Dyrektor Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej, Ewa Kołakowska przekazała rzeźbę, jako nagrodę Turnieju Jednego Wiersza, podobnie jak Małgorzata Chwiła z Gościmia, przekazała dwa kolaże ze swej bogatej i wyjątkowej kolekcji.

Wypada w tym miejscu wspomnieć także lekcje literackie, które zainaugurowały ten wyjątkowy czas. Spotkania z zajęciami kreatywnego pisania odbyły się w obu drezdeneckich gimnazjach, dzięki członkom Grupy Literacko-Artystycznej LUBDRZEŃ, Paulinie Swacińskiej, Iwonie Frąszczak i Tomasza Walczaka. Serdeczne podziękowania należą się dyrekcjom obu szkół, nauczycielom, którzy zrezygnowali z realizacji swoich lekcji oraz samej młodzieży. Doskonała forma promocji i pokazania, że pisać może każdy. Było zainteresowania, jest deklaracja dalszej współpracy, więc musiało się podobać.

Przeżyć, doznań i inspiracji dostarczyliśmy z pewnością wielu i każdy mógł znaleźć coś dla siebie, było tak różnorodnie, że chciałoby się więcej i częściej. Lepiej jest pozostawić niedosyt, niż przegadać czy zamęczyć słuchaczy nawet najszlachetniejszą literaturą... Od bardzo osobistych, dalekich od rozrachunkowych wspomnień rodzinnych z Wołynia Krystyny Mazur, poprzez pełne ekspresji i emocji opowieści Łucji Dudzińskiej, bardzo dynamiczną interpretację i szalenie szczere otwarcie na czytelnika Jacka Dehnela, ostre, momentami nacechowane wulgaryzmami wyznania Ewy Poniznik, szorstko-matowy głos barda Zbyszka Wojciechoicza, delikatność Ani Dominiak, erudycję Ewy Olejarz, ciepło Bogumiły Malety, pasję Wiesława Leszczyńskiego, melancholię i wewnętrzne wycofanie Darii Danuty Lisieckiej, po odkrywczo-świeżego muzyka Krzysztofa Stachurę, który niejako na nowo uwrażliwia na twórczość Edwarda, odbrązawiając go, oczyszczając z naleciałości Starego Dobrego Małżeństwa. I właściwie o każdym spotkaniu należałoby napisać choć kilka zdań, bo każdy wykonawca na to zasługuje, ale ani miejsce, ani czas ku temu.

Skoro jako główny pomysłodawca i koordynator całości korzystałem ze swych znajomości przy doborze festiwalowych gości, zapowiadałem, że wyjątkowym wydarzeniem będzie spotkanie z Jackiem Dehnelem i koncert Krzysztofa Stachury, to tym twórcom chwilę uwagi poświęcę... Dehnela i jego twórczości pewnie raczej nikomu przybliżać nie trzeba. Równolegle pisał poezję i prozę, czyli jest doskonałym przykładem na to, że z poezji wcale nie trzeba „wyrastać” i jednocześnie tego, że proza daje większe możliwości i tak nie ogranicza formą jak poezja. Człowiek wyjątkowy, bo nie krygujący się na kogoś innego niż jest rzeczywiście, opowiadający z taką samą pasją o literaturze co i o malarstwie. Szczery szalenie, dla którego nie istnieją tematy zakazane, mogą być jedynie zbyt osobiste. Z jaką swadą i swobodą dzielił się sobą ze słuchaczami, a byli tacy, którzy uczestniczyli w jego wieczorach autorskich w różnych miastach. Jakże smakowicie zaprezentował fragment swej powieści „Krivoklat”. Koncert, a właściwie projekt muzyczny Krzysztofa Stachury do tekstów Edwarda to świeżość kompozycji i wykonania. Dzięki takim wykonom można odkryć i zachłysnąć się w Stachurze i tym literackim jak i tym muzycznym. Krzysztof jest synem bratanka Edwarda. Drezdenecka prezentacja była drugą po premierze, wcześniej był Łazieniec podczas Ogólnopolskich Spotkań Poetów Biała Lokomotywa. W związku z tym, że to materiał autorski, to cały czas ewoluuje, zmienia się, i chwała autorowi za to. W Łazieńcu było znacznie ostrzej, bardziej rockowo, w Drezdenku natomiast łagodniej, bardziej melancholijnie. Pięknym akcentem zakończyliśmy pierwszą edycję Festiwalu, który zrealizowany został przy wsparciu finansowym i patronacie honorowym burmistrza Miasta i Gminy Drezdenko, Macieja Pietruszaka. Swoją obecnością burmistrz zaznaczył ważność edukacyjną i kulturotwórczą Festiwalu Literackiego Słowa na Puszczy. Oby za rok, kolejna edycja była jeszcze ciekawsza, bo że będzie chyba nikt nie ma wątpliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Drezdenko pozdrawia Frankfurt

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący artykuł, brawa dla Drezdenka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję pani Małgosiu za pochylenie nad tekstem i dobre słowo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe wydarzenie opisane w interesujący sposób.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.