Facebook Google+ Twitter

Festiwal Pianistyki Polskiej z koroną

Ten wieczór miał być koroną dotychczasowych koncertów Festiwalu Pianistyki Polskiej i bez wątpienia nią był. Zarówno ze względu na najwyższą formę prezentacji indywidualnych możliwości wykonawczych, jak i kunszt pianisty Wojciecha Świtały.

Jan Popis / Fot. Ryszard K. HetnarowiczWe wprowadzeniu w tematykę i nastrój środowego koncertu, Jan Popis musiał skorygować jego program: - Wojciech Świtała stwierdził jednak, że nie czuje się dzisiaj na siłach, by wykonać Sonatę fortepianową b-moll. Jest artystą chwili i trzeba to zrozumieć. W to miejsce, miejsce tego chopinowskiego dzieła, zagra cztery mazurki i Scherzo b-moll. Tak więc będzie Robert Schumann bez zmian a w drugiej części recitalu Fryderyk Chopin z dwoma nokturnami i zapowiedzianymi już korektami - mówił z estrady znakomity krytyk, a w kuluarach dopowiadano, że względy osobiste uniemożliwiają artyście zagranie trzeciej części Sonaty - Marsza żałobnego.

 / Fot. Ryszard K. HetnarowiczSchumannowska Arabeska otworzyła ten w każdym tonie romantyczny koncert. Pianista ujął publiczność zwiewnością i subtelnością granych kompozycji, a romantyczne wyobrażenia o kulturze wschodu i ornamentykę kompozycji Schumanna wzbogacił osobistą interpretacją. Gdy przyszedł czas na Kreiselriana - dedykowane przez kompozytora Chopinowi - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki spod klapy fortepianu pojawił się kot Mruczysław i rozpoczął groteskowe dysputy z kapelmistrzem Kreislerem. Było w niej miejsce na aforystyczne zobrazowanie nieco szalonej postaci kapelmistrza, ironicznych poglądów na życie Mruczysława i emocjonalnego stosunku do całości samego pianisty. Publiczności trudno było się powstrzymać przed pokusą nagradzania oklaskami poszczególnych części utworu.

Wojciech Świtała / Fot. Ryszard K. HetnarowiczW przerwie dyskutowano tak o szalonym kapelmistrzu i jego kocie, jak i interesującej interpretacji Świtały, w której warstwa muzyczna wzbogacona została o kulturę literacką artysty - twórczość E.T.A. Hoffmanna, z której czerpał przecież Schumann. W drugiej części recitalu pianista "opowiedział" publiczności pełną paletą nokturnowych brzmień o nocy, podczas której człowiek toczy samotną rozmowę ze swoją samotnością, przeżywa zmienność nastrojów, targają nim sprzeczne myśli, uczucia... I na dobrą sprawę nie wie czy swój ból głośno wypowiada, czy też milczy. Wojciech Świtała tak doskonale podkreślał swoją interpretacją lirykę i nastroje nokturnów, że wprawił publiczność w stan zasłuchania i refleksji. Mazurki wyrwały ją z tego i powiodły w pejzaże polskich tańców ludowych, w których oberek przeplata się z właśnie z mazurkiem, zaś śpiewności przydaje kujawiak. Kończące recital Scherzo b-moll znów przywołało romantyczne zróżnicowane nastroje, ale jednocześnie pozwoliło artyście zademonstrować pełnię swych umiejętności. Owacje publiczności nie pozwoliły zmęczonemu Świtale na opuszczenie estrady bez bisów.

Dzisiaj (czwartek) na festiwalowej scenie pojawi się Beata Bilińska, która zagra Rapsodię na temat Paganiniego na fortepian i orkiestrę. Druga część wieczoru należała będzie do Państwowej Filharmonii Sinfonia Baltica, która zainauguruje swój 32. sezon artystyczny. Głównym punktem programu będzie Magnificat na głosy solowe, chór i orkiestrę Wojciecha Kilara.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetny kawałek recenzji wydarzenia w którym nie brałem udziału. Poczułem atmosferę tego wieczoru... :)
Na okoliczność 200 rocznicy urodzin Chopina, zachęcam do przeczytania kilka refleksji o nim... link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.