Cztery dni spotkań z dźwiękami nie wpisującymi się w banalne schematy za nami. Doświadczenia słuchowe i wzrokowe z trzech spośród nich postaram się teraz przybliżyć.
Powrót do Katowic był i tym razem, pomimo aury bliższej Glastonbury niż rozpieszczającemu nas polskiemu sierpniowi, czystą przyjemnością. Spotkania ze stosunkowo kameralnym festiwalem, umieszczonym w intrygującym otoczeniu XIX wiecznych industrialnych zabudowań, wyeksponowanych przez ciekawe oświetlenie i podkreślone przez różowo jarzące się Drzewo Życia (jakkolwiek nie jestem pewna co do oficjalności pochodzenia tego określenia), ze starannie wyselekcjonowanymi koncertami, wreszcie z fascynującym Nikiszowcem i Szybem Wilsona, pobudziło jeszcze moje zainteresowanie Śląskiem. Każda wizyta sprawia, że ta przemysłowa komórka Polski staje się coraz bliższa żywemu, wrażliwemu organowi. Zobacz także:
Artykuły
(279)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.42)
Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska
O mnie: but at least i don't see you float away
Ostatnie artykuły autora:
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +504)