Facebook Google+ Twitter

"Fighting" od 16 października w kinach

Kolejny dobry film walki, czy nudne "przeżyjmy to jeszcze raz" w nowej aranżacji?

Plakat promujący film "Fighting" / Fot. materiały prasowe"Fighting" to nowy film w reżyserii Dito Montiela ("Wszyscy twoi święci"). W rolach głównych zobaczymy: Channinga Tatuma oraz Terrence’a Howarda. Fabuła, jak w tego typu filmach, nie jest zbyt zagmatwana. W wielkim mieście zjawia się biedny, młody i zagubiony Shawn McArthur (Channing Tatum). Jego dni mijają na tułaniu się po Nowym Jorku. Jego jedyną formą zarobku jest handlowanie podrobionym towarem. Podczas jednego zwykłego dnia, nieprzynoszącego nadziei na lepsze jutro, Shawn poznaje Harveya Boardena (Terrence Howard). Od tej chwili diametralnie wszystko się zmienia. Harvey bierze Shawna pod swe skrzydła, a widząc w nim niezwykły talent do walki - proponuje mu pracę. Kolejne sceny upływają na organizowaniu i braniu udziału w nielegalnych walkach ulicznych za duże pieniądze. Nie zabraknie oczywiście wątku miłosnego (choć niezbyt porywającego). W rolę uwodzicielskiej piękności wcieliła się Zulay Valez.

Niewątpliwym plusem filmu jest fakt, że Dito Montiel, odbiega od szablonowości filmów walki. Brak scen poświęconych treningom staje się dla widza miłą niespodzianką. Harvey nie jest trenerem, nie katuje swojego "boksera". Shawn za to czuje się bardzo pewny siebie. Kto wie? Być może dzięki temu właśnie wygrywa? Zamiast ćwiczyć, McArthur spędza czas na spotkaniach ze swoją dziewczyną, spaceruje po mieście i generalnie jest aż nazbyt wyluzowany.

Minusem jest dosyć "spłaszczona" gra aktorska. Wszyscy w filmie są stosunkowo dobrzy. Nawet czarne charaktery nie są w 100 proc. czarnymi charakterami. Największy przeciwnik Shawna, z którym chłopak miał już do czynienia w przeszłości - często się uśmiecha - wzbudzając w widzu pozytywne emocje. Jeśli chodzi o główne role, tam wcale nie jest lepiej. Channing Tatum zasługuje co najwyżej na ocenę dostateczną. Brakuje jakiejś inicjatywy samego aktora, dodania do postaci ciekawych emocji. Przez co kreacja głównego bohatera staje się po prostu nudna. Terrence Howard, mimo sporego doświadczenia zawodowego, również ginie w mgle monotonności. A wraz z głównymi bohaterami w owej monotonności ginie i widz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

również się zawiodłam, zresztą widać to w mojej recenzji...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2009 14:59

Niestety też się muszę zgodzić z autorką tego artykułu, mianowicie, że film ten jest strasznie nudny. Podchodziłem do niego z wielkimi nadziejami, szczególnie ze względu na Tatuma, ale zawiodłem się i to wielce...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.