Facebook Google+ Twitter

Film "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł"

"Czarny czwartek" to film o dniu, który wstrząsnął narodem i o człowieku, który stał się symbolem. Przede wszystkim jest to jednak film o wolności, za którą zawsze trzeba zapłacić wysoką cenę.

"Czarny czwartek" - plakat / Fot. mat. prasowe dystrybutoraFilm "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" jest opowieścią o wydarzeniach z Trójmiasta z roku 70. W filmie pokazano sytuację społeczeństwa, które było nękane ciągłymi podwyżkami, ale przede wszystkim pokazano nastroje pracowników stoczni, którzy nie zgadzali się na wzrost cen bez podwyżek płac.

Film dość ciekawie jest zmontowany; ze scenami fabularnymi przeplatają się czarno-białe fragmenty kronik. Film okazał się bardzo dobrze zrealizowanym widowiskiem rekonstrukcyjnym wydarzeń, które zaszły w Gdyni. Antoni Krauze pokazał w tym filmie, w jaki sposób władze komunistyczne siały propagandę, ale i jak traktowały robotników, których namawiały do powrotu do pracy, a potem do nich strzelały. Sceny z ostrzału robotników na stacji SKM Stocznia zrobiły na mnie wielkie wrażenie, a scen przemarszu stoczniowców i próby zatrzymania tego tłumu nie zapomnę przez długi czas.

A z tekstów, które mi utkwił w głowie, jest jeden Zenona Kiszki (w tej roli Piotr Fronczewski): "Z kontrrewolucją się nie rozmawia, do kontrrewolucji się strzela".

Dlaczego film nosi tytuł "Czarny czwartek"?

"Autorzy scenariusza „Czarnego czwartku” zaczęli rozmawiać o pomyśle filmowej rekonstrukcji grudniowej tragedii w Gdyni, wiosną 2009 roku. Obaj wywodzą się z pokolenia, które pamięta tamte wydarzenia. Mirek Piepka, jako 17-letni uczeń sopockiego liceum uciekł z lekcji i pojechał do Gdańska, gdzie we wtorek, 15 grudnia, był świadkiem rozgrywającego się na ulicach dramatu. Podobnie Michał Pruski, wówczas 16-latek, uczeń tego samego II LO w Sopocie, także – tyle, że w czwartek, 17 grudnia - opuścił lekcje i pojechał w inną stronę, do Gdyni, cudem unikając śmierci od kuli w trakcie pacyfikacji miasta przez wojsko i milicję. - Grudzień 1970 roku tkwił w nas od tamtych pamiętnych dni – mówią autorzy scenariusza. – Gdy po latach los zetknął nas w zupełnie innych rolach i w trakcie pracy nad scenariuszem innego filmu – zaczęły się rozmowy o Grudniu" - czytamy w materiałach prasowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.