Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10577 miejsce

Film czy książka? O ekranizacjach i adaptacjach

Lektury szkolne dzielą się na fascynujące, obowiązkowe i trudne do zniesienia. Te ostatnie, na szczęście, od kilkudziesięciu lat możemy obejrzeć w wersji filmowej.

Jak wiadomo poziom czytelnictwa spada coraz gwałtowniej. Wyjaśnienie jest proste. Przeciętny nastolatek nie ma czasu na taką "głupotę" jak czytanie książki. Woli obejrzeć film. Poczytać może gazetę młodzieżową. Książki są dla kujonów. Im człowiek starszy, tym ma mniej czasu. Dlatego może nawet by czytał, ale jakoś łatwiej i wygodniej obejrzeć.

Oglądanie jest łatwe, wygodne, oszczędza czas i jest przyjemne. Czegóż można więcej chcieć? Kiedy się czyta, nigdy nie wiadomo jak wygląda bohater. Przecież nawet jak jest opis, to każdy interpretuje go inaczej. A kiedy jest bohater "namacalny", aktor, to wtedy obraz zapada na długo w pamięć.

Weźmy choćby "Przedwiośnie". Kreacja Mateusza Damięckiego dla wielu osób jest znacząca. Czytając książkę, ci którzy film widzieli wcześniej, wizualizowali sobie tylko jego. Jest to dobre, zwłaszcza dla tych, którzy wolą już mieć gotowy obrazek, a nie chcą używać wyobraźni. Ale ci, którzy uwielbiają jej używać nie mają na co liczyć.

Swoją drogą trzeba pamiętać o tym, że mamy oprócz ekranizacji, również adaptacje. Pierwsze jest wiernym szkicem dzieła, drugie jest luźno powiązane. "Przedwiośnie" byłoby ekranizacją, gdyby nie wątek końcowy, gdzie widzimy jak Baryka zostaje zabity, choć w książce nie ma tego motywu.

Czasem może i lepiej żeby adaptacja nie powstawała. Weźmy takie "Quo Vadis". Michał Bajor biega w adidasach, efekty specjalne są wybujałe i nie pasujące do konwencji, a cały obraz zniechęca do czytania książki. To samo można powiedzieć o "Wiedźminie" - adaptacji sagi Sapkowskiego, gdzie powycinano wiele istotnych fragmentów.

Choć trzeba tez powiedzieć, że i adaptacje dzielą się na te w miarę wierne i na te, które są naprawdę daleko od oryginału. "Jądro ciemności" Conrada ma swoją ekranizację o tym tytule oraz adaptację "Czas Apokalipsy". Już po intytulacji widzimy, że treść będzie inna. I owszem. Zamiast Konga XIX wieku mamy Wietnam XX. Kolonizatorzy zamienili się w żołnierzy. Marlow zamiast po prostu popłynąć do Kurtza, ma za zadanie go "zdjąć", czy jak kto woli - zabić. Oczywiście nawet bohaterowie mają inne nazwiska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.