Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

169384 miejsce

Film, który zinterpretujesz na swój sposób

"To nie kraj dla starych ludzi" (w oryginale "No Country For Old Men") zdobył cztery Oscary. Czy zasłużenie?

Plakat filmu "To nie kraj dla starych ludzi" / Fot. Miramax FilmsObraz braci Coen (Joela i Ethana), znanych z takich filmów jak: "Big Lebowski", "Fargo" czy "Ścieżka strachu", zdobył aż cztery Oskary w kategoriach: najlepszy film, najlepszy aktor drugoplanowy, najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz adaptowany. Były jeszcze nominacje za najlepsze zdjęcia, najlepszy dźwięk, najlepszy montaż oraz najlepszy montaż dźwięku.

"No Country For Old Men" trochę nie pasuje do wcześniejszych dokonań Amerykanów. Film nie jest komedią, nie jest też horrorem. Do jakiej kategorii można go więc zaliczyć? Dominuje dramat, wzbogacony o elementy thrillera oraz odrobinę psychologii.

Film opowiada historię pewnego myśliwego imieniem Moss (Josh Brolin), który znajduje nieopodal swojego domu dwa miliony dolarów, parę trupów oraz trochę heroiny. Moss zabiera pieniądze, co okazuje się błędem. Postępując w ten sposób staje się głównym celem Chigurha (aktor Javier Bardem wcielający się w tę postać dostał Oscara). Kim jest Chigurh? Bezwzględnym zabójcą, człowiekiem bez skrupułów, poszukiwanym potworem, który dla pieniędzy zrobi wszystko. Do Mossa szybko dociera ta prawda, postanawia więc uciec wraz z pieniędzmi przed ową bestią. Tak zaczyna się wspaniała, pełna ukrytych interpretacji przygoda.

Plakat filmu "To nie kraj dla starych ludzi" / Fot. Miramax Films Film zrealizowany jest w konwencji westernu, nawiązuje również do ideału "american dream". Naprawdę, trudno cokolwiek napisać, nie opisując dalszego przebiegu historii. Jeśli nie lubisz gdy ktoś zdradza zakończenie filmu - nie czytaj dalej. Już sam tytuł mówi wiele, ten kraj nie jest dla starych ludzi. Bell, emeryt, wcześniej był uznanym szeryfem. Z czasem jednak czuje, że staje się coraz gorszy w swoim zawodzie. Próbuje znaleźć Chigurha, co mu się nie udaje. Ale to on pod koniec wypowiada, być może, najważniejsze w całym filmie słowa.

Bez wątpienia najwyrazistszą postacią, dzięki której film wiele zyskuje jest Anton Chigurh. Świadczy o tym genialny dialog ze sklepikarzem, który dosłownie został przytłoczony słowami Antona. Rozmowa z Wellsem również należy do mistrzowskich - napięcie jest tak duże, że odgłos dzwoniącego telefonu doprowadza widza do chwilowego paraliżu. Zabójca przez cały film wydaje się nieśmiertelny. Nikt nie potrafi go zabić, z wypadku samochodowego również wychodzi cało.
Moss jest inną osobowością. Podczas filmu, czujemy, że nie ma on dokąd uciec, a jego śmierć już jest przesądzona.

Została jeszcze Carla Jean, żona Mossa. Martwi się o ukochanego, próbuje mu również pomóc, dzwoniąc do szeryfa. W rezultacie, ona sama zginęła, a winę za to ponosi sam Moss.

Ciężko ocenić ten film. Dla jednych będzie to głębokie kino, z genialnymi kreacjami aktorskimi i niebanalnym scenariuszem. Dla innych będzie to nudny, bezpłciowy film, który bezsensownie się kończy. Jak będzie z tobą? Sprawdź. Polecam obejrzeć samemu, w ciszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

chyba jest w serwisie miejsca pod dostatkiem, a można dzięki temu poznać różne opinie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja jest w porządku, pomijając jednak ten fakt, dziwie się, że red. akceptuje trzecią recenzję tego samego filmu:))
Ja również o nim pisałam, moja była 2. To również mnie zdziwiło, no ale niech i tak będzie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To zależy od człowieka - jeden woli takie kino, inny takie. Aquedita, bądź pewna - wielu jest ludzi z podobną opinią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oglądałam z moją przyjaciółką i obie stwierdziłyśmy, że film wcale nie jest rewelacyjny. Obie przyznałyśmy 4/10 punktów, a ocenę tak bardzo zawyżyła doskonała kreacja Javiera Bardem (nie wiem czemu nie poświęciłeś mu więcej miejsca w swojej recenzji). Jego postać była jedynym powodem dla którego przetrwałyśmy przez film... Czy naprawdę jestem jedyna, której ten film nie zachwycił?
Co ciekawe, niedawno obejrzałam "Fargo". Obiecałam sobie, że jeśli ten film będzie równie kiepski, dam sobie spokój z wszelkimi filmami braci Coen. Miłe zaskoczenie - dobre kino. Były momenty kiedy się śmiałam i kiedy zapierało mi dech w piersi. Oceniam na 8/10.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo zacna recenzja

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie to jeden z lepszych filmow jakie zostaly zrobione. Genialny Javier Bardem, niesmiertelny Tommy Lyy Dżones, świetnie mi się go oglądało. Nie jestem fanem filmow, ale to kiedys bedzie klasyk - jesli nie jest nim juz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.