Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20815 miejsce

Film nie jest tanią zabawką…

Sławomir Moraczyński to 31-letni reżyser z Poznania. W sierpniu 2006 roku, w ramach plebiscytu „Czas na debiut”, został okrzyknięty najlepszym twórcą regionu. Na swoim koncie ma już kilka etiud oraz film „Zajarzyć Jarzynę” zrealizowany wspólnie z Rafałem Jerzakiem.

Małgorzata Mrozek: Studiował pan teologię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także na Uniwersytecie w Leuven w Belgii. Jak pan wspomina studiowanie za granicą?

 / Fot. www.kinopolska.plSławomir Moraczyński: Studiowanie w Belgii wspominam bardzo dobrze. Po raz pierwszy wtedy mieszkałem za granicą, co wiąże się z zupełnie innym sposobem odbioru tej rzeczywistości. Inaczej się to przeżywa, kiedy jest się tam jako turysta i jedzie się na tydzień lub dwa, co innego, kiedy trzeba tam mieszkać, wrastać w tamtejszą społeczność i żyć codziennością, która jest zupełnie odmienna od naszych realiów.

MM: A jakie były motywy wyboru tego kierunku?

SM: Był to wybór wczesnego okresu młodzieńczego. Teologia była i jest dla mnie składnikiem wszystkich zagadnień i pytań, które sobie stawiałem i nadal stawiam. Myślę, że każdy człowiek spotyka się z tymi problemami na co dzień i, albo je wypiera ze swojego życia, albo próbuje zgłębiać, co ja uczyniłem, wybierając między innymi drogę studiów teologicznych.

MM: Czy ukończony kierunek wpłynął na kształt i treść realizowanych filmów?

SM: Uważam, że takie kierunki, świadomie wybierane, są odpowiedzią na nasze poszukiwania i pasje. Moje zainteresowania filmowe oscylują także wokół problematyki teologicznej, choć na niej się nie zamykają. Na pewno mogę przywołać tutaj nazwisko reżysera Andrieja Tarkowskiego, który jest bardzo ważną dla mnie postacią światowego kina, między innymi dlatego, że problematyka, którą porusza, jest w moim odczuciu teologiczna.

MM: Pierwsze dwa dokumenty nie dotyczyły jednak teologii, lecz tańca. Czy to kolejna z pańskich pasji?

SM: Rzecz jest bardzo prozaiczna. Nadarzyła się możliwość zrobienia filmów na temat tańca. Było to na zlecenie Kulczyk Foundation w związku z warsztatami i pokazami tańca, jakie odbywają się z inicjatywy Fundacji w ramach projektu Stary Browar Nowy Taniec. W ten sposób powstały dwa projekty filmowe związane z tańcem współczesnym, przy których właśnie pomagałem.

MM: Współpraca z Kulczyk Foundation to przypadek? A może jest ona zawiązana już na stałe?

SM: W przypadki nie wierzę. Na zamówienie pani Grażyny Kulczyk realizowaliśmy z moim przyjacielem Rafałem Jerzakiem również inne projekty: prowadziliśmy w pierwszym okresie telewizję wewnętrzną w Starym Browarze oraz kręciliśmy film o Starym Browarze, który był elementem składowym konkursu na najlepsze centrum handlowe Europy i Świata. Nota bene Stary Browar oba te konkursy wygrał. Także współpraca pojawiała się nie tylko w sferach tańca.

MM: Kolejny film również realizował pan ze swoim przyjacielem Rafałem Jerzakiem. Jak doszło do tej współpracy i jak się wspólnie pracuje?

SM: Każdy projekt jest naszym wspólnym projektem, w którym tak naprawdę ja jedynie towarzyszę. Osobą ważniejszą, bardziej kreatywną i na wskroś kompetentną jest Rafał Jerzak. Bardzo się cieszę, że zostałem przez niego zaproszony do współpracy. Z jednej strony jest to dla mnie nie lada gratka, a z drugiej – szkoła pracy filmowej.

MM: Wspólnie z Rafałem Jerzakiem wspomaga pan produkcję filmową w Poznaniu. Rafał Jerzak jest prezesem Fundacji Faros, a pan właścicielem Studia ABM Poznań. Czy pana zdaniem ta działalność pomoże zainteresować Poznaniaków kulturą i czy jest szansa na to, by Poznań stanął na równi choćby z Wrocławiem, jeżeli chodzi o ilość tworzonych filmów?

SM: Oczywiście, że jest szansa. Każde centrum świata ma swój czas i swoje miejsce, a perspektywa dla Poznania zależy od osób, które chcą tutaj pracować i od tego, czy tę sposobność wykorzystają. Cieszę się bardzo, że taka fundacja, jak Fundacja Faros, istnieje, rozwija się, tworzy projekty, współpracuje między innymi z urzędem miasta. Wydaje mi się, że odnalazła już swoje miejsce na terenie Poznania i że zrealizuje jeszcze wiele ciekawych projektów.

MM: Skoro jednym z pana celów jest promocja poznańskiej twórczości filmowej, to jakich wskazówek udzieliłby pan studentom, którzy chcieliby związać się z filmem od strony reżyserii?

SM: Przede wszystkim, żeby zgłosili się do nas, bo jesteśmy po to, by integrować środowisko filmowe w Poznaniu. Trzeba także weryfikować zapał i talent. Te dwa elementy muszą iść w parze. Sam zapał nie wystarczy. Trzeba mieć talent, bo bez niego szkoda ich czasu i tych, którzy ewentualnie będą oglądać rzeczy, przez nich wyprodukowane. Mogą złożyć papiery do szkoły filmowej i tam się kształcić. To kolejna możliwość. A czwarte rozwiązanie – to tworzenie zespołów filmowych, ponieważ film jest zjawiskiem wspólnym. Aby film był ciekawy i artystycznie dobry, musi pracować przy nim sztab ludzi, przyjaźniących się i sprzeczających o wizje artystyczne.

MM: Czy możemy spodziewać się wkrótce nowych projektów, nowych filmów?

SM: Zapał i pomysły są. Natomiast istnieje wielki problem z finansowaniem tychże przedsięwzięć. Film nie jest tanią zabawką. Kolejny projekt, którego budżet i tak nie jest wysoki i tak wymaga sporych nakładów finansowych. Szukamy póki co możliwości jego sfinansowania.

MM: W takim razie, życzę powodzenia w dalszej pracy zawodowej i dziękuję za rozmowę.

SM: Również dziękuję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.