- Słyszałem, że film trafił niedawno do internetu. Ale niech się o to martwi BBC i człowiek, który go tam umieścił - komentuje Witold Skrzydlewski.
Film na zlecenie BBC wyreżyserowali Fredrik von Krusenstiern i Ryszard Solarz, Polak od lat mieszkający w Szwecji. Twórcy dokumentu obserwowali procesy oskarżonych i skazanych w aferze handlu ludzkimi zwłokami w zamian za łapówki. Dotarli też do świadków i rodzin zmarłych pacjentów. Do szwedzkich kin dokument wszedł wiosną 2008 roku. Od razu zaczął bić rekordy popularności. Jaką rolę gra w nim łódzki przedsiębiorca i obecny radny Skrzydlewski? Niepochlebną. W filmie jest sugestia, że on również płacił pogotowiu za informacje o zwłokach.
- Zgodziłem się na udział w filmie, bo miał być o zmianach w Polskim biznesie, tymczasem pokazano mnie jako gangstera - mówi Skrzydlewski. Radny Witold Skrzydlewski: w filmie ukazano mnie jako gangstera
Radny opowiada, że zdjęcia były kręcone dwa lata i dodaje, że część ujęć z jego udziałem musiała powstać przy użyciu ukrytej kamery. Podkreśla, że w umowie z twórcami zastrzegł, że film nigdy nie trafi do polskich kin. Ale, jak wyjaśnia, nie dlatego, że miał coś wspólnego z głośną sprawą ani dlatego, że czuł się winny.
- Gdybym w związku z aferą "łowców skór" miał cokolwiek na sumieniu, od dawna siedziałbym w więzieniu, byłbym skazany - mówi Witold Skrzydlewski. - Nie chciałem emisji filmu w Polsce, bo miałem dość sławy.
Więcej na stronach
"Dziennika Łódzkiego".