Facebook Google+ Twitter

Filmowy „Czyngis-chan” - między fikcją a historią

Film „Czyngis-chan” Siergieja Bodrowa osadzony jest zarówno w historii, jak i teraźniejszości. Można posunąć się nawet do stwierdzenia, że konteksty powstania obrazu są bardziej interesujące od samego dzieła.

Kadr z filmu. / Fot. materiały prasoweO produkcji „Mongol” pisano już w ubiegłym roku, gdy zdobył oscarową nominację. Ostatnio w kontekście premiery polskiej pojawiły się recenzje samego dzieła. Przy okazji warto może przypomnieć burzliwą historię powstania filmu, który może budzić kontrowersje, przede wszystkim wśród samych Mongołów. W skład ekipy pracującej przy tej kazachsko-rosyjskiej produkcji opowiadającej historię Temudżyna do momentu przybrania przez niego tytułu Czyngis-chana, weszli przedstawiciele trzech kontynentów. Już ten fakt oznacza, że trudno, by opowieść o wodzu mongolskim prezentowała tylko jeden punkt widzenia.

Żeby jednak zrozumieć skąd się wzięły historyczne spory na temat filmu, warto przypomnieć sylwetkę rosyjskiego historyka Lwa Gumiłowa. Był on pierwszym, który przedstawił Mongołow inaczej niż w, nadal pokutujących, mitach o dzikości i okrucieństwie Azjatów. Gumiłow miał szerokie grono odbiorców, również poza kręgami akademickimi, a jego publikacje w znacznej części zachowały aktualność. Jednocześnie on sam przyćmił swoje niewątpliwe osiągnięcia naukowe, tworząc ekscentryczne teorie. W jednej z nich głosił, ze mongolski szamanizm jest kontynuacją perskiego mitraizmu. Choć wpływy irańskie na wierzenia mongolskie, które wskazał Gumilow, raczej nie budzą wątpliwości, trudno przypuszczać, by system wierzeń szamańskich nie był rdzennym kultem koczowników wschodniej części Wielkiego Stepu.

Koncepcje autora „Od Rusi do Rosji” stały się inspiracją dla autorów scenariusza i samego reżysera filmu. Skutkiem tego, obraz odbiega od powszechnie od przyjętej biografii Czyngis-chana opartej na dwóch kronikach: „Tajnej historii Mongołów” i „Historii powszechnej” Raszida ad-Dina. Z tej przyczyny już na wstępie produkcji Mongołowie ostro protestowali przeciwko „fałszowaniu historii”. Nie do przyjęcia dla nich było też powierzenie roli Czyngis-chana przedstawicielowi innego narodu, tj. Japończykowi. Ostatecznie, Republika Mongolska uczestniczyła w przedsięwzięciu, lecz jej udział był znacznie mniejszy niż zakładano. Z innych przyczyn niechętni byli też Rosjanie, którzy podobnie jak Polacy, widzą w Mongołach przede wszystkim najeźdźców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.