Facebook Google+ Twitter

Filmowy eksperyment Clinta Eastwooda

Clint Eastwood zrobił dwa filmy mówiące o tym samym wydarzeniu. „Listy z Iwo Jimy” i „Sztandar chwały” w różny sposób pokazują bitwę o jedną z wysp na Pacyfiku w 1945 roku. Obydwa obrazy wkrótce wchodzą do naszych kin.

Reżyser podjął się zadania karkołomnego, ale jednocześnie bezprecedensowego w dziejach kina. Pokazał jedno historyczne wydarzenie z dwóch różnych perspektyw, w dwóch filmach niemal jednocześnie wchodzących na ekrany.

Wśród sześciu żołnierzy, którzy w 1945 roku umieszczali amerykańską flagę na górze Suribachi, po wyczerpującej, ale zwycięskiej bitwie o japońską wyspę Iwo Jima, był John „Doc” Bradley. Fotografia upamiętniająca ten moment stała się najpopularniejszym zdjęciem wojennym, symbolem męstwa i zwycięstwa amerykańskiego narodu. Jednak Bradley przez całe życie nie wspominał rodzinie o tym wydarzeniu. Jego syn James dopiero po śmierci ojca poznał prawdę. Wspólnie z Ronem Powersem napisał książkę „Flag of Our Fathers: Heroes of Iwo Jima”, która stała się bestsellerem i podstawą do nakręcenia filmu „Sztandar chwały”.

O doświadczeniach żołnierzy japońskich Eastwood przeczytał w książkach Tadamichi Kuribayashiego i Kumiko Kakehashi. I postanowił o bitwie na Pacyfiku zrobić dwa filmy, na podstawie dwóch różnych scenariuszy, ukazujących punkty widzenia obu walczących wówczas stron.

Dwie perspektywy opowiadania otworzyły przed reżyserem ogromne możliwości, ale też sprawiły, że wielkie są oczekiwania, zarówno widzów amerykańskich, jak i japońskich. Ciekawe jak Eastwood poradził sobie z tą sytuacją, bo od filmów wojennych oczekuje się wiernego pokazania nie tylko tła konkretnej epoki, ale przede wszystkim prawdy historycznej. Ta ostatnia bywa wielokrotnie różnie interpretowana, w zależności od kraju (albo konkretniej – od strony politycznej). I to chyba było największe wyzwanie dla twórcy (mimo że akurat wydarzenie, o którym opowiada, jest opisywane w miarę jednoznacznie). O stronę warsztatową raczej nie ma się co obawiać, w tym względzie Eastwood na pewno jest mistrzem.

Już wcześniej próbowano opowiadać o bitwie o Iwo Jimę, która miała kluczowe znaczenie dla amerykańskiej inwazji na Japonię. Tuż po wojnie powstał film „Piaski Iwo Jimy” z Johnem Waynem w roli głównej, w którym scena zatknięcia flagi na szczycie góry była także bardzo istotna.

Jak poradzi sobie Eastwood? Podjął się ryzykownego zadania i dwa razy podszedł do jednego tematu. Wydaje się więc, że dość kompletnie wyczerpał możliwości opisu i interpretacji. A która perspektywa okaże się lepsza? To pozostaje chyba największą zagadką. Co ciekawe, na razie bardziej doceniony okazuje się azjatycki punkt widzenia, bo „Listy z Iwo Jimy” mają już Złoty Glob i nominację do Oscara.

W Polsce „Sztandar chwały” pojawi się na ekranach 23 lutego, a „Listy z Iwo Jimy” - w marcu.

"Sztandar chwały"
reżyseria: Clint Eastwood
scenariusz: Paul Haggis, William Broyles Jr.
występują m.in. Ryan Phillippe, Paul Walker, Robert Patrick

"Listy z Iwo Jimy"
reżyseria: Clint Eastwood
scenariusz: Iris Yamashita, Paul Haggis
występują m.in. Ken Watanabe, Kazunari Ninomiya, Ryo Kase


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.