Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86637 miejsce

Filozofia jest nie po to, by była potrzebna

Czy filozofia ma zatem coś do zaproponowania biznesowi? Wygląda na to, że może mu zaproponować, by przestał być zasadniczym wyznacznikiem wartości, o które powinnyśmy się starać jako wspólnota. Filozofia jest na przegranej pozycji.

 / Fot. possibly Rembrandt [Public domain or Public domain], via Wikimedia CommonsNo, Dominiko, jak się odnajdujesz na rynku pracy? – Źle. (uśmiech) – Żałujesz swojego wyboru studiów? – Nie! Od początku wiedziałam, że tak będzie. Im bliżej końca to jednak bardziej zdaję sobie sprawę, że może być dość ciężko… No, ale to nie ze względu na filozofię. Nie zadbałam o kursy, praktyki, doświadczenie. Co by się nie studiowało, powinno się o tym myśleć, o!

Dominika studiuje filozofię na ostatnim roku studiów magisterskich na Uniwersytecie Łódzkim. Znamy się z zajęć, umówiliśmy się na facebooku na małą pogawędkę. Dominika jest przewodniczącą Koła Naukowego Filozofów, organizuje konferencje, warsztaty filozoficzne, a w wakacje wyjeżdża dorabiać w Anglii. Spytałem ją jeszcze o to, co sądzi o pomyśle, żeby powrócić do wcześniejszej formuły, gdy studiować filozofię można było jedynie jako drugi kierunek:

Być może tak, bo takie osoby mogłyby lepiej wykorzystać te studia i podeszliby do sprawy z większą świadomością wyboru. Z drugiej strony jest ryzyko, że mało kto się na filozofię zdecyduje, a czy to dobrze, czy źle, to już nie wiem.

Gdy wchodzę do Instytut Filozofii witają mnie uśmiechnięte twarze pań obsługujących szatnię. Wszystko wygląda dość przeciętnie, kolory i meble rodem z lat 90-tych, jakaś paprotka monstrualnych rozmiarów, kilku zatopionych w lekturze studentów i studentek. Budynek ma trzy piętra, na każdym są dwa korytarze, które przechodzą jeden w drugi. Trudno mówić o klaustrofobii, ale czuć, że miejsca jest niewiele.

Wchodzę na dyżur profesora Pieniążka, wielkiego specjalisty z filozofii niemieckiej i francuskiej, tłumacza dzieł Nietzschego. Tu również uśmiech.

Jak pan sądzi panie profesorze, co się stało z filozofią, że zastanawiamy się teraz nad tym, czy ma ona jakąkolwiek przyszłość? – Z jednej strony filozofia zatraciła swoje substancjalne jądro, chęć do spekulacji i teoretyzowania. Z drugiej, sama sproblematyzowała swój status. Kiedy uznano, że filozofia ma zacząć zmieniać świat, rozpoczął się jej schyłek, i w efekcie możliwe pogodzenie teorii z praktyką zastąpioną scalaniem poprzez administrowanie.

Tak, ten problem często się pojawia. Wraz z raczej źle pomyślaną parametryzacją, która powoli zamienia uniwersytet w korporację (o ile już tego nie zrobiła), filozofia wciągana jest w samo centrum relacji biznesowych, przemysłowych, korporacyjnych, czy jak je tam nazwać. Magister Bogusławski, doktorant zajmujący się epistemologią, widzi w filozofii szansę na przewalczenie takiego stanu rzeczy:

To filozofia ma pojęcia i metody, by wskazywać na relacje rynkowe, którym filozofia się wymyka. Biznes jest nastawiony na doraźny, natychmiastowy skutek, przynajmniej tego się oczekuje.

Czy filozofia ma zatem coś do zaproponowania biznesowi? Wygląda na to, że może mu zaproponować, by przestał być zasadniczym wyznacznikiem wartości, o które powinnyśmy się starać jako wspólnota. Filozofia jest oczywiście na przegranej pozycji.

Sam jestem studentem filozofii, może kiedyś ktoś mnie nazwie filozofem, ale czy to będzie mój zawód? Dowolny zawód, jak sadzę, to pewne umiejętności, które pozwalają mi zrobić coś mniej lub bardziej pożytecznego, za co, przy dużym szczęściu, ktoś mi zapłaci. Bycie filozofem nie jest i nie może być zawodem. Nauczyciel akademicki, pisarz, wydawca, organizator – takimi rzeczami mogę się zająć, gdybym „został” na uczelni. Najprawdopodobniej się to nie wydarzy, bo wydziału na to nie stać.

Ale nie narzekam, bo chcę być filozofem, a jak będę zarabiał to zupełnie inna sprawa. Jeśli razem ze znajomymi albo sam „wyrąbię” sobie własne miejsce w Akademii to będę szczęśliwym człowiekiem. Jeśli się to nie stanie to dzięki filozofii znajdę inny sens. Będzie mi szkoda, może innym też.

Filozofia jest listkiem lakmusowym tego, co sądzi się o uniwersytecie i jak traktuje się jego ideę. Jest to też sprawdzian naszego poszanowania dla innego modelu życia, innych inspiracji, poglądów. Pokazuje, czy uniwersytet może być autonomiczny. Przecież tylko on, jak pisał prof. Stróżewski, dzięki wielostronności swych badań, może dysponować całościowym, integralnym spojrzeniem na sytuację nauki. Raz jeszcze jawi się tu doniosła filozofii, tej nauki, która stanowiąc niejako fundament, na którym wspiera się uniwersytecki system nauk, powołana jest, jako jedyna, do rozważania istoty prawdy i istoty dobra. Wartości te muszą iść z sobą w parze, nie tylko w teorii, ale i w praktyce: od tego zależy ostatecznie mądrość – bodaj najważniejszy współczynnik uniwersyteckiego ethosu. Czy potrafimy mu sprostać – i ocalić świat?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Gratulacje! zasłużonej I Nagrody.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.