Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178777 miejsce

Filozofia Kanta podszyta morderstwem

Kryminał erudycyjny. To jeden z nielicznych gatunków literackich, który narkotyzuje. Tym razem zaczytałem się w „Krytyce Zbrodniczego Rozumu”. Początek XIX wieku. Królewiec. Karoca stuka o zawilgocone kocie łby. A w karocy Immanuel Kant.

  Okładka książkiNa taką powieść czyham jak pająk na tłustą muchę. Jestem kolekcjonerem dobrych kryminałów. To pierwsza z serii recenzji "Klub dobrego Kryminału"

Hanno Stiffennis, młody niezwykle wykształcony prokurator zostaje wydelegowany z pruskiej prowincji   do Królewca przez samego króla Fryderyka. Na miejscu objąć ma śledztwo dotyczące dziwnych morderstw w tym zmilitaryzowanym, posępnym mieście. W twierdzy wybucha panika, o mordy podejrzewa się dywersantów francuskich, pracujących na rzekomo gotowego do inwazji na Prusy Napoleona. Czy aby na pewno?

Do śledztwa przyłącza się niespodziewanie najsłynniejszy obywatel miasta – profesor Immanuel Kant, dawny nauczyciel Stiffenissa i jego mentor. Tak się składa, że wybitny filozof jest akurat w trakcie pisania swojego traktatu filozoficznego, dotyczącego zbrodniczych umysłów. Inteligencja starego myśliciela zaczyna iść w parze z wybitnym kryminologicznym talentem młodego prokuratora. Pomiędzy filozoficznymi prawdami i analizami ludzkiego umysłu kryje się klucz do prawdy, do którego zdaje się główny bohater rękę wyciąga kilkakrotnie, jednak tropy mieszają się, zaskakują a zwroty akcji spadają na czytelnika niczym grom z jasnego nieba. Książka jest niesamowita. Czytając ją, sprawny marzyciel za zamkniętymi oczami ujrzy kamienne miasto oplecione wilgocią piaskowcowych murów, ulice wybrukowane nierównymi kamieniami, wąskie uliczki poplamione nieśmiałymi światełkami małych latarni, dudniące karotami i przeróżnymi powozami. Również laską Immanuella Kanta. Postaci namalowanej tu w sposób niezwykły. Chyba wszystkimi możliwymi kolorami. Zaskakujące.

Powieść czyta się jednym tchem. Polecam szczególnie miłośnikom Kanta i jego traktatów filozoficznych. Naturalnie autor sporo wątków z życia myśliciela spreparował, sporo wykreował od nowa. To trzecia powieść w stylu retro-kryminału, wydana przez krakowskie Wydawnictwo Literackie (pierwsza to cudowny, znakomity "Klub Dantego", druga średni "Cień Poego").

  Z pewnością intelektualna uczta i idealna rozrywka dla humanistów, pasjonatów historii, filozofii i kryminałów z zaskakującym zakończeniem. Czyli dla mnie i dla Ciebie…

Michael Gregoria (debiut)
Krytyka zbrodniczego rozumu
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Jako człowiek z Warmii i Mazur trochę się interesuję historią moich terenów i razi mnie strasznie w tej książce amerykański sposób postrzegania rzeczywistości. W kryminałach Marka Krajewskiego chociażby cały świat przedstawiony ma jakieś oparcie w faktach. Tu prawdziwa jest tylko nazwa Koenigsberg, a reszta to wymysły autora. Nie wyobraźnia, tylko wymysły, co zresztą nie dziwi, jeśli się zna stan wiedzy historycznej przeciętnego Amerykanina. Gdyby Gregorio nie używał nazwiska Kanta, nikt by tej książki nie zauważył, bo jest po prostu nieudana. Ale to znany chwyt - autor wspomniał "Klub Dantego" i "Cień Poego", a w Polsce lubuje się w nim nieudany pisarz science-fiction Konrad Lewandowski, w którego kryminałach szary inspektor spotyka wszystkich VIP-ów II Rzeczpospolitej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Aga

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra recenzja. Chciałam o niej wspomnieć w przeglądzie tygodnia, ale nie mogłam mówić o artykułach z soboty. Pozdrawiam, stawiam plusa i proszę o jeszcze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.