W dobie dynamicznego rozwoju cywilizacji obserwujemy zjawisko określane mianem „upadku ideałów”, zniweczenia wartości i zagubienia jednostki. Konieczne staje się podjęcie próby ponownego definiowania podstawowych terminów. Pojecie normalności jest jednym z nich.
„Normalność jest linoskoczkiem nad przepaścią anormalności” – zdanie Witolda Gombrowicza, właściwie modeluje trudność podania jednoznacznej definicji. Doświadczenie historyczne wykazuje, że dogmaty egzystencjalne są zależne m. in. od kultury, światopoglądu czy nawet czasu. Trudno jednak, posługiwać się pojęciem, nie definiując go.
„Normalność – jest bytem przyjętym przez ogół za normę.”Terminy „byt” i „norma” należy traktować jako podstawowe, tj. niedefiniowalne. Czym zatem jest ogół? W przytoczonej definicji, pojęcie to należy rozumieć, jako grupę, społeczeństwo, kulturę, naród - ogólniej jako środowisko. Normalnością, rozumianą jako byt, stan jednostki, zwykło się nazywać zdanie, pogląd większości.
Normalność - zdanie większości
„Bytowanie większości jako norma egzystencji dla ogółu, zdaje się być naturalne.” Analizując ten tok rozumowania dochodzimy do wniosku, że Natura – siły przyrody, Bóg, świat, itp. – ma znaczący wpływ na kształtowanie się norm. Choć jest to zbyt daleko idące uproszczenie, to zawiera ziarno prawdy.

W przyrodzie zdobywanie pożywienia jest warunkiem koniecznym egzystencji. Przeżyje ten osobnik, który jest silniejszy lub potrafi się dostosować do panujących warunków. To nie jedyne sposoby na przeżycie. Nie bez znaczenia jest tutaj prawdopodobieństwo i statystyka. Zwierzęta przeważnie gromadzą się w stada, chroniąc się przed drapieżnikami – statystycznie rzecz biorąc prawdopodobieństwo upolowania, konkretnej jednostki w stadzie, maleje. Drapieżniki zwiększają swoje szanse, na zdobycie pożywienia, gromadząc się w watahy. Prawidłowość tą obserwujemy również u ludzi. Próba ucywilizowania sposobu współbytowania nazwana została demokracją. Decyzję podejmuje większość – silniejszy.
Decydowanie wiąże się z uproszczoną gradacją zerojedynkową. Przyjmujemy, że decyzje są dobre lub złe. Wola większości, wbrew oczekiwaniom, nie zawsze oznacza pozytywne rozstrzygnięcia. Przykładów nie będę przytaczał, traktując je wobec omawianego zagadnienia demokracji za oczywiste.
Skutkiem wprowadzenia demokracji jest powstanie prawa – zbioru norm stosowanych przez dane społeczeństwo - akceptowanego przez większość. Arbitralna norma prawdziwa dla ogółu, może być sprzeczna ze światopoglądem jednostki. Normy nieakceptowane przez jednostkę są dla niej nienormalne. Normalność w pojęciu globalnym może być zbiorem norm różnym od zbioru akceptowanego przez jednostkę należącą do grupy.
Filozofia normalności przyjęta przez społeczeństwo determinuje jego zachowania, rozwój i sposób podejmowania decyzji. Filozofia ta, określana mianem światopoglądu, przyjmowana jest często wraz z kulturą, religią lub ustrojem. Ponieważ większość nie stanowi ogółu, przyjęcie powszechnych norm zawsze rodzi problemy – sprzeczności. Modelową ilustracją omawianej kwestii, są zjawiska rasizmu czy homofobii, rozumiane jako odstępstwa od normy „tolerancji”. Szukając przykładów szczególnych, zaobserwowałem ciekawe zjawisko: W naszym społeczeństwie widok dwóch mężczyzn trzymających się za ręce wywołuje powszechne zgorszenie, podczas gdy czule całujące się kobiety rodzą, co najwyżej zaciekawienie.
Poczyniona obserwacja sugeruje, że połączenie, z pozoru podobnych norm, skutkuje innym poczuciem normalności. Wynika to, jak już wspomniałem, z zaszłości historyczno-kulturowych. W społeczeństwie katolickim rola mężczyzny do XIX wieku była dominującą, przywiązywano do niej szczególną wagę, podporządkowywano jej pozostałe byty. Dlatego współcześnie męskie relacje homoseksualne są bardziej napiętnowane, od kobiecych.
Uogólnienie (o charakterze globalnym) zachowań jednostek, nazywa się stereotypem. Każda próba modelowania bytu jednostki jest dla niej krzywdząca. W odniesieniu do grupy pozwala zaobserwować występujące prawidłowości, lecz nie są one stałe w czasie. Ucieranie się stereotypów, choć powszechne, jest zjawiskiem niekorzystnym. Zaniechanie obserwacji na rzecz stereotypu daje błędne wyobrażenie o problemie.
Teoria grup
W matematyce istnieje dział określany mianem „Teorii grup”. Podaje się w nim definicję grupy:
Grupą nazywamy zbiór elementów X połączony z działaniem D w taki sposób, że dla każdej pary elementów a, b należących do X, wynikiem działania D jest również element należący do zbioru X. W odniesieniu do działania podawane są dodatkowe warunki, lecz nieistotne w tych rozważaniach. Przekładając język matematyków na humanistyczny i odnosząc tę definicję do społeczeństwa, powiemy, że grupą nazywamy zbiór ludzi połączonych wspólnym celem, działaniem. Połączenie to może oddziaływać na zbiór lub być wynikiem oddziaływania. Poszczególne jednostki działając wewnątrz społeczności oddziałują na nią, a społeczność swoim bytowaniem oddziałuje na jednostkę.
Działania odbiegające od ogólnie przyjętych norm są najbardziej widoczne. Postrzegamy je jako nienormalne. Niektóre formy nienormalności społeczeństwo akceptuje. Przykładem może być lekarz odmawiający pomocy osobie jej potrzebującej. Akceptacja jest konsekwencją zrozumiałej dla społeczeństwa argumentacji:
„Strajkujący lekarze domagają się wyższych zarobków.”Większość społeczeństwa polskiego uważa, że zarabia zbyt mało, toteż protest taki jest dla tej większości zrozumiały.
W przypadku nie akceptacji, stan odbiegający od normy jest napiętnowany. Jednostka dąży do społecznego zrozumienia. Świadomie lub podświadomie wybiera środowisko, w którym jej byt jest akceptowany. Zjawisko to wykorzystują partie polityczne, kościoły, związki wyznaniowe czy sekty. Zagubiony w swym światopoglądzie człowiek, odnajduje w nowym środowisku wartości, z którymi chce się utożsamiać.
Nienormalność normalnością

W sztuce
"Pomnik świętej sprzątaczki", Henryk Olesiak, niemiecki psychiatra, na przykładzie zakładu psychiatrycznego zaprezentował proces dążenia do normalności. Nastolatek, wprowadzony w trans, wspierany przez grupę, wyzbywa się swojej przeszłości. Traumy dzieciństwa. Neguje autorytet ojca, który go nie kochał, nie okazywał zaufania, bił. Wysłał do szkoły z internatem i przyjeżdżał tylko wtedy, gdy syn stwarzał problemy wychowawcze.
Młody mężczyzna nie może wyzbyć się tylko jednego – uczucia miłości. Padając na kolana krzyczy o ojcu: „Nienawidzę go!”. Dodając po chwili: „...ale ja go kocham”. Nikt z grupy nie odważył się zanegować tego uczucia.
A gdyby tak normalni okazali się być nienormalnymi?Olesiak w „Pomniku…”, przedstawia szpital dla obłąkanych, w którym leczącymi są ludzie chorzy psychicznie. Autor podejmuje próby odpowiedzi na pytanie: „Czym jest normalność?”
Po śmierci jednej z pacjentek, mającej lęki samobójcze, leczeni uzmysławiają sobie, że stosowana terapia im nie pomoże. Nie mogąc znieść dalszej, uporczywej i bezcelowej kuracji przejmują kontrole nad kliniką. Chcąc stać się zdrowymi, rozpoczynają poszukiwania normalności. Bez skutecznie przeprowadzają swoją terapię grupową, znęcając się psychicznie nad jednym z pacjentów. Innym razem publicznie wyznają winy, na znalezionym cokole. Spowiedź kończy się szyderstwem z grzechów paranoika. Wymowną sceną jest obraz zatytułowany „Kawiarnia poetycka” - chorzy grają normalność. Wszystkie podejmowane próby nie przynoszą zamierzonego rezultatu. Grupa odczuwa brak, pustkę.
Okazuje się, że aby móc zagrać normalność potrzebny jest model. Odnaleźli go w starej kobiecie – sprzątaczce Corrinie. Jako wzorcowi, stawiają jej pomnik. Studium poszukiwania normalności, jakim bez wątpienia jest dramat Olesiaka, nie udziela odpowiedzi na kluczowe pytanie - o istotę normalności. Nie może ono dawać tej odpowiedzi.
***
Normalność jest pojęciem względnym. Każdy człowiek definiuje ją inaczej, w zgodzie ze swoim światopoglądem. Definicję oparte są na wzorcach i wartościach, z którymi jednostka chce się utożsamiać. Na kształtowanie myśli z pewnością ma wpływ zarówno grupa, jak i rozumienie szeroko pojętej normalności, jednak nie można ich wartościować. Nie ma ludzi normalnych czy nienormalnych, zdrowych czy chorych, itd. Zawsze można znaleźć opozycję do obranego bytu.
Aby móc uszanować odmienność, na zadane we wstępie pytania, odpowiadam: NIE!