Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8397 miejsce

Filozofia normalności

Czy Żydzi są świniami i złodziejami? Czy czarnoskórzy ludzie są czarnuchami? Czy homoseksualiści są zboczeńcami i pederastami? Czy wszystko można pisać - obrażać w imię wolności słowa? Jeśli większość tak uważa, to pewnie tak jest.

W dobie dynamicznego rozwoju cywilizacji obserwujemy zjawisko określane mianem „upadku ideałów”, zniweczenia wartości i zagubienia jednostki. Konieczne staje się podjęcie próby ponownego definiowania podstawowych terminów. Pojecie normalności jest jednym z nich.

„Normalność jest linoskoczkiem nad przepaścią anormalności” – zdanie Witolda Gombrowicza, właściwie modeluje trudność podania jednoznacznej definicji. Doświadczenie historyczne wykazuje, że dogmaty egzystencjalne są zależne m. in. od kultury, światopoglądu czy nawet czasu. Trudno jednak, posługiwać się pojęciem, nie definiując go.

„Normalność – jest bytem przyjętym przez ogół za normę.”
Terminy „byt” i „norma” należy traktować jako podstawowe, tj. niedefiniowalne. Czym zatem jest ogół? W przytoczonej definicji, pojęcie to należy rozumieć, jako grupę, społeczeństwo, kulturę, naród - ogólniej jako środowisko. Normalnością, rozumianą jako byt, stan jednostki, zwykło się nazywać zdanie, pogląd większości.

Normalność - zdanie większości


„Bytowanie większości jako norma egzystencji dla ogółu, zdaje się być naturalne.” Analizując ten tok rozumowania dochodzimy do wniosku, że Natura – siły przyrody, Bóg, świat, itp. – ma znaczący wpływ na kształtowanie się norm. Choć jest to zbyt daleko idące uproszczenie, to zawiera ziarno prawdy.

Obraz ze spektaklu Młodzieżowej Sceny Dramatycznej - "Pomnik Świętej Sprzątaczki", w reż. Tadeusza Wnuka. / Fot. Marcin Oliva SotoW przyrodzie zdobywanie pożywienia jest warunkiem koniecznym egzystencji. Przeżyje ten osobnik, który jest silniejszy lub potrafi się dostosować do panujących warunków. To nie jedyne sposoby na przeżycie. Nie bez znaczenia jest tutaj prawdopodobieństwo i statystyka. Zwierzęta przeważnie gromadzą się w stada, chroniąc się przed drapieżnikami – statystycznie rzecz biorąc prawdopodobieństwo upolowania, konkretnej jednostki w stadzie, maleje. Drapieżniki zwiększają swoje szanse, na zdobycie pożywienia, gromadząc się w watahy. Prawidłowość tą obserwujemy również u ludzi. Próba ucywilizowania sposobu współbytowania nazwana została demokracją. Decyzję podejmuje większość – silniejszy.

Decydowanie wiąże się z uproszczoną gradacją zerojedynkową. Przyjmujemy, że decyzje są dobre lub złe. Wola większości, wbrew oczekiwaniom, nie zawsze oznacza pozytywne rozstrzygnięcia. Przykładów nie będę przytaczał, traktując je wobec omawianego zagadnienia demokracji za oczywiste.

Skutkiem wprowadzenia demokracji jest powstanie prawa – zbioru norm stosowanych przez dane społeczeństwo - akceptowanego przez większość. Arbitralna norma prawdziwa dla ogółu, może być sprzeczna ze światopoglądem jednostki. Normy nieakceptowane przez jednostkę są dla niej nienormalne. Normalność w pojęciu globalnym może być zbiorem norm różnym od zbioru akceptowanego przez jednostkę należącą do grupy.

Filozofia normalności przyjęta przez społeczeństwo determinuje jego zachowania, rozwój i sposób podejmowania decyzji. Filozofia ta, określana mianem światopoglądu, przyjmowana jest często wraz z kulturą, religią lub ustrojem. Ponieważ większość nie stanowi ogółu, przyjęcie powszechnych norm zawsze rodzi problemy – sprzeczności. Modelową ilustracją omawianej kwestii, są zjawiska rasizmu czy homofobii, rozumiane jako odstępstwa od normy „tolerancji”. Szukając przykładów szczególnych, zaobserwowałem ciekawe zjawisko: W naszym społeczeństwie widok dwóch mężczyzn trzymających się za ręce wywołuje powszechne zgorszenie, podczas gdy czule całujące się kobiety rodzą, co najwyżej zaciekawienie.

Poczyniona obserwacja sugeruje, że połączenie, z pozoru podobnych norm, skutkuje innym poczuciem normalności. Wynika to, jak już wspomniałem, z zaszłości historyczno-kulturowych. W społeczeństwie katolickim rola mężczyzny do XIX wieku była dominującą, przywiązywano do niej szczególną wagę, podporządkowywano jej pozostałe byty. Dlatego współcześnie męskie relacje homoseksualne są bardziej napiętnowane, od kobiecych.

Uogólnienie (o charakterze globalnym) zachowań jednostek, nazywa się stereotypem. Każda próba modelowania bytu jednostki jest dla niej krzywdząca. W odniesieniu do grupy pozwala zaobserwować występujące prawidłowości, lecz nie są one stałe w czasie. Ucieranie się stereotypów, choć powszechne, jest zjawiskiem niekorzystnym. Zaniechanie obserwacji na rzecz stereotypu daje błędne wyobrażenie o problemie.

Teoria grup


W matematyce istnieje dział określany mianem „Teorii grup”. Podaje się w nim definicję grupy: Grupą nazywamy zbiór elementów X połączony z działaniem D w taki sposób, że dla każdej pary elementów a, b należących do X, wynikiem działania D jest również element należący do zbioru X.

W odniesieniu do działania podawane są dodatkowe warunki, lecz nieistotne w tych rozważaniach. Przekładając język matematyków na humanistyczny i odnosząc tę definicję do społeczeństwa, powiemy, że grupą nazywamy zbiór ludzi połączonych wspólnym celem, działaniem. Połączenie to może oddziaływać na zbiór lub być wynikiem oddziaływania. Poszczególne jednostki działając wewnątrz społeczności oddziałują na nią, a społeczność swoim bytowaniem oddziałuje na jednostkę.

Działania odbiegające od ogólnie przyjętych norm są najbardziej widoczne. Postrzegamy je jako nienormalne. Niektóre formy nienormalności społeczeństwo akceptuje. Przykładem może być lekarz odmawiający pomocy osobie jej potrzebującej. Akceptacja jest konsekwencją zrozumiałej dla społeczeństwa argumentacji: „Strajkujący lekarze domagają się wyższych zarobków.”
Większość społeczeństwa polskiego uważa, że zarabia zbyt mało, toteż protest taki jest dla tej większości zrozumiały.

W przypadku nie akceptacji, stan odbiegający od normy jest napiętnowany. Jednostka dąży do społecznego zrozumienia. Świadomie lub podświadomie wybiera środowisko, w którym jej byt jest akceptowany. Zjawisko to wykorzystują partie polityczne, kościoły, związki wyznaniowe czy sekty. Zagubiony w swym światopoglądzie człowiek, odnajduje w nowym środowisku wartości, z którymi chce się utożsamiać.

Nienormalność normalnością


Obraz ze spektaklu Młodzieżowej Sceny Dramatycznej - "Pomnik Świętej Sprzątaczki", w reż. Tadeusza Wnuka. / Fot. Bożena FijałkowskaW sztuce "Pomnik świętej sprzątaczki", Henryk Olesiak, niemiecki psychiatra, na przykładzie zakładu psychiatrycznego zaprezentował proces dążenia do normalności. Nastolatek, wprowadzony w trans, wspierany przez grupę, wyzbywa się swojej przeszłości. Traumy dzieciństwa. Neguje autorytet ojca, który go nie kochał, nie okazywał zaufania, bił. Wysłał do szkoły z internatem i przyjeżdżał tylko wtedy, gdy syn stwarzał problemy wychowawcze.

Młody mężczyzna nie może wyzbyć się tylko jednego – uczucia miłości. Padając na kolana krzyczy o ojcu: „Nienawidzę go!”. Dodając po chwili: „...ale ja go kocham”. Nikt z grupy nie odważył się zanegować tego uczucia.

A gdyby tak normalni okazali się być nienormalnymi?

Olesiak w „Pomniku…”, przedstawia szpital dla obłąkanych, w którym leczącymi są ludzie chorzy psychicznie. Autor podejmuje próby odpowiedzi na pytanie: „Czym jest normalność?”

Po śmierci jednej z pacjentek, mającej lęki samobójcze, leczeni uzmysławiają sobie, że stosowana terapia im nie pomoże. Nie mogąc znieść dalszej, uporczywej i bezcelowej kuracji przejmują kontrole nad kliniką. Chcąc stać się zdrowymi, rozpoczynają poszukiwania normalności. Bez skutecznie przeprowadzają swoją terapię grupową, znęcając się psychicznie nad jednym z pacjentów. Innym razem publicznie wyznają winy, na znalezionym cokole. Spowiedź kończy się szyderstwem z grzechów paranoika. Wymowną sceną jest obraz zatytułowany „Kawiarnia poetycka” - chorzy grają normalność. Wszystkie podejmowane próby nie przynoszą zamierzonego rezultatu. Grupa odczuwa brak, pustkę.

Okazuje się, że aby móc zagrać normalność potrzebny jest model. Odnaleźli go w starej kobiecie – sprzątaczce Corrinie. Jako wzorcowi, stawiają jej pomnik. Studium poszukiwania normalności, jakim bez wątpienia jest dramat Olesiaka, nie udziela odpowiedzi na kluczowe pytanie - o istotę normalności. Nie może ono dawać tej odpowiedzi.

***

Normalność jest pojęciem względnym. Każdy człowiek definiuje ją inaczej, w zgodzie ze swoim światopoglądem. Definicję oparte są na wzorcach i wartościach, z którymi jednostka chce się utożsamiać. Na kształtowanie myśli z pewnością ma wpływ zarówno grupa, jak i rozumienie szeroko pojętej normalności, jednak nie można ich wartościować. Nie ma ludzi normalnych czy nienormalnych, zdrowych czy chorych, itd. Zawsze można znaleźć opozycję do obranego bytu.

Aby móc uszanować odmienność, na zadane we wstępie pytania, odpowiadam: NIE!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

Dobrze opracowany temat, Plus! Choć, co warto zaznaczyć, nie koniecznie są to definicje medyczne tego terminu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku, nie zgodze się z tezą o statyźmie normalności - kontrargument zawarł się w tekscie: "Co by było gdyby normalni okazali się być nienormalnymi?" W domu wariatów to "normalny" odbiega od normy: "nienormalność", wniosek: jest nienormalny!

Co do ostatniego zdania, nie napisałem nic obraku czesci wspolnej. Kazdy znas dorasta w innym srodowisku, czasie, kulturze - to one maja wplyw na nasz pierwotny swiatopoglad. Roznorodnosc swiatopogladow determinuje roznorodnosc definicji, w tym pojecia "normalnosc".

Ciekawym glosem w dyskusji jest ten tekst: link i dyskusja pod nim.

Choc ten czlowiek odbiega od normy "heteroseksualnej orientacji", jest postrzegany za normalnego. Pytanie: dlaczego? Przecież fundament (wartości) jest inny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Tomku, nie traktuj nigdy, tego co piszesz lekcewazaco, chyba, ze piszesz wylacznie w celuach masochistycznych.
Jak zauwazyles, minus oparty jest dogmatycznie o INNY swiatopoglad ( i daje ocene tresci = wniosku, bo teks jako taki jest interesujacy.)
Wzajemne negatywne oceny sa bardzo czeste miedzy relatywistami, ale dzieki (relatywnemu) Bogu nie prowadza do nienawisci i wojny!
Oglad swiata (swiatopoglad) moj czy twoj bierze sie (IMHO) zawsze z dazenia do uzyskania dynamicznej rownowagi pomiedzy socjalizacja i akulturacja a samo-expresja.
Normalnosc jest zawsze statystyczna: Jesli jedna osoba mowi ci, ze nie jestes normalny, mozesz to zignorowac, jesli mowi ci to druga, zastanow sie czy aby nie ma racji. Jesli od trzeciej uslyszysz, ze nie jestes normalny - zacznij sie leczyc! (niekoniecznie u psychiatry ;-))
W cywilizacji umownie nazywanej zachodnia utarlo sie przez tysiaclecia dyskursow przekonanie, ze ludzie zyja jednoczesnie w wymiarze indywidualnym i spolecznym, bez dominacji zadnego z nich. Wobec tego najnormalniejszy wedlug siebie czlowiek musi weryfikowac swoj poglad o opinie innych uzyskujac "jazn odzwierciedlona".( Nie przywiazujmy nadmiernej wagi do okreslen - uzywam ich, bo ich zakres znaczeniowy jest w naszej kulturze nie-masowej mniej wiecej znany i akceptowany.) Co sie dzieje gdy jednoski wartosciuja bardzo roznie? Otoz nie istniejemy, lub walczymy o takie ustawienie hierarchii przez dialoganta, zeby mozliwa byla komunikacja.
Nie, normalnosc , to na pewno nie kwestia ucierania stereotypow, aczkolwiek stereotypy to zasadnicza czesc normalnosci. Stereotyp to po prostu mechanizm (jeden z kilku) sluzacy budowie osobowosci. Ze wzgledu na swoj wzglednie trwaly charakter pozwala na mocniejsze i niedestrukcujne niz byloby to bez niego, zbudowanie mechanizmu oceny informacji dotyczacej obcych.
To w skrocie wielkim tyle.
Zastanow sie nad ostatnim zdaniem skierowanym do mnie: czy aby na pewno wynikaz niego, ze normalnosc jest wzgledna? czyzbys uwazal, ze kazdy ma swiatopoglad tak rozny od kazdego innego, ze nie ma miedzy nimi "zgody"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciku, dziekuje bardzo za ocene tekstu - pierwszy raz dostaje minusa - to znak, ze jest ktos, kto krytycznie ocenia moje intelektualne wypociny...

Pozwolisz, ze odniose sie do Twojej, dosc zagmatwanej, argumentacji... Publikowany wyzej atykul stanowi fragmenty obszerniejszej pracy o tym samym tytule. Z racji objętości nie wszystkie aspekty przytoczonego rozumowania znalazy miejsce w tej publikacji - m.in. definicje pojec "norma" czy "byt". Przyznasz, ze w literaturze często nie definiuje sie pojec, traktując ich znaczenie za oczywiste, lub dla uproszczenia, za dogmatywne.

Mam wątpliwość, co do słuszności, Twojej tezy. Zatem zapytam:
Co sie dzieje gdy ma miejsce upadek wartości? (przypomne, ze jest to punkt wyjscia mojego tekstu)
Czym (wg Ciebie) jest światopogląd?
Czym (wg Ciebie) jest "Normalność" i od czego zależy?
Co sie dzieje gdy dwie jednostki inaczej wartosciuja?
Czy aby napewno "normalnosc" to tylko kwestia ucierania sie stereotypow?

Byc moze sie powtorze, ale wg mnie: "Normalność jest pojęciem względnym. Każdy człowiek definiuje ją inaczej, w zgodzie ze swoim światopoglądem."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach i jeszcze jedno: z punktu widzenia antropologii kulturowej NIE MA czegos bardziej prawdziwego od stereotypu wlasnie. A to dlatego, ze nie uzywamy wielkich kwantyfikatorow i uznajac, ze instnieja takie przypadki, ktore stereotypu nie wzmacniaja, to jego trwanie swiadczy o tym, ze mechanizm spoleczny powodujacy jego trwanie jest prawdziwy, wiec i stereotyp jest prawdziwy. Ot taka tautologia - nie wymagajaca uzasadnienia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(-) z powodu wyznawania przeze mnie radykalnie odmiennego dogmatu o charakterze ontologicznym.
W skrocie: do immanentnych cech czlowieka nalezy "myslenie wedlug wartosci". Niezaleznie od charakteru tychze zapoznajemy sie z nimi i internalizujemy je w prcesie socjalizacji. Swiat ma charakter osi wspolrzednych: wartosci i intersubiektywnej komunikacji. Jesli wartosci wyznawane przez komunikujace sie subiekty (podmioty, czyli ludzi) sa radykalnie rozbiezne komunikacja nie jest mozliwa. Doprecozywanie komunikacji musi uwzgledniac charakter wyznawanych wartosci, wiec ich wzajemne umiejscawianie (hierarchizacja, wartosciowanie) jest skladnikiem niezbednym istnienia naszego swiata.
Twoj artykul tyczy raczej kwestii "prawdziwosci" lub lepiej charakteru stereotypu. A do tego nie mozna przyjmowac, ze "norma" jest pojeciem niedefiniowalnym. Literatura antropologiczna wyczerpujaco ten temat opisuje. Stad mam "prawo" do minusa i nie uznawania Twoich wartosci...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 14:50

Tomaszu, uważam że są prawa podstawowe rozumiane intuicyjnie przez nas wszystkich (jeśli ich nie ma dlaczego chcesz kogokolwiek piętnować?).
Chciałbym też zauważyć że nie odmawiam żadnemu bytowi prawa do egzystencji, nie zgadzam się jedynie z tym że sam fakt jego egzystencji daje mu prawo do określenia mianem "normalności" nawet jeśli większość tak uważa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 13:22

poprawka: w 3 punkcie powinno być : jeśli weźmiemy pod uwage naturę ogólną :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 13:20

plus za ciekawy tekst! jednak nie zgadzam się z wnioskami autora.

1 normalność nie zależy od światopoglądu - wręcz przeciwnie, a dlaczego? dlatego że:

2 normalność ma ścisły związek z naszą naturalnością i od niej tak właściwie zależy. W wielkim uproszczeniu: czy wyobrażamy sobie homoseksualistę, który jest homofobem? Działałby przeciw sobie, własnej naturze, bo to ona kreuje co jest dla niego normalne, a stad jaki będzie wyznawał światopogląd.

3 korzystając z podziału arystotelesa na nature jednostkową i ogólną, powiedziałabym, że owszem dla homosexualisty jego orientacja jest naturalna, ale jeśli weźmiemy pod uwagę naturę jednostkową, to ta jego orientacja okaże się odchyleniem od normy! niestety dla niego. dlatego tez uważam że JEST cos takiego jak normalność - wyznacza ją nasza natura.

4 ta normalność tyczy się bardziej 'podskórnych' wartości, a nie sposobu życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, problem w tym, że nie ma idealnej recepty - uniwersalnych wartości, niezmiennych prawd. Łatwiej jest pozwolić by wszystkie byty współistniały. Jest jeden warunek: "Egzystencja jednego bytu nie moze naruszać egzystencji innego", tzn. niech sobie będą homoseksualisci, Żydzi czy Czarnoskórzy, lecz napiętnować należy pedofilów, zoofilów, morderców, itp., których byt ewidentnie narusza egzystencję innych - nie przez sam fakt bycia, ale przez ich DZIAŁANIE. Wniosek: nie można kogoś skreślać za to, kim jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.