Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184057 miejsce

Filozofia w galerii

Współczesna sztuka to sposób na argumentowanie wymyślonych wcześniej socjologiczno-filozoficznych tez. Argumentowanie mniej lub bardziej abstrakcyjne.

- Ani ja, ani nikt inny nie jest i nie będzie w stanie odpowiedzieć tobie na to pytanie. Żaden teoretyk, kurator, profesor czy artysta - powiedział mi niedawno pewien znajomy kurator jednej z warszawskich galerii sztuki nowoczesnej, gdy zapytałem go, czym jest dzisiaj sztuka.

Wystarczy jednak wybrać się do pierwszego z brzegu miejsca, gdzie pokazuje się video art czy fotografie, by przekonać się, że są pewne określone kryteria, które można śmiało zastosować w rozstrzyganiu podobnych kwestii. O tym bowiem, czy dzieło już jest sztuką, czy jeszcze do sztuki dążeniem, decyduje tłumaczenie.

Najlepiej na papierze

Czy gdybym ten kawałek kaloryfera nazwał Obserwując publikacje prasowe zapowiadające nowe wystawy czy słuchając samych artystów, można odnieść wrażenie, że każdy, kto wybierze się do galerii, będzie miał do czynienia z efektem pewnego artystycznego działania (bądź samym działaniem, jeśli będzie to np. performance), które popierać będzie pewną tezę. Zawsze dziełu sztuki współczesnej towarzyszy bowiem swoiste tłumaczenie, wypowiedziane w mediach przez artystę lub zawarte choćby w artykułach zapowiadających wystawę. Często obcując ze współczesną sztuką nudzimy się bezlitośnie i rozglądamy wokół, czy nasi znajomi podobnie jak i my - nic z tego, na co patrzą, nie rozumieją.

Okazuje się jednak, że ten film wideo, który, nie przymierzając, stanowi zwyczajnie dziesięciominutową sekwencję porannego przygotowywania się do śniadania, jest najnowszym dziełem cenionego w Europie artysty młodego pokolenia. I gdyby nie to, że w prasie przeczytać można, że owe dzieło sztuki "w sposób dalece doskonały unaocznia samotność jednostki we współczesnym świecie, w którym nie ma nawet z kim zjeść śniadania, bo wszyscy się gdzieś śpieszą", potraktowalibyśmy ten film jako przypadkowo nagrany materiał z archiwum rodzinnego.

Socjolog z wyobraźnią

Czy nawet kicz, odpowiednio wytłumaczony, stanie się pełnowartościowym dziełem? (fot. Patrycjusz Wyżga)Towarzyszące wystawom sztuki nowoczesnej publikacje odautorskie są zwykle bardzo zawiłe i pełne intelektualnych wynurzeń. Same zaś dzieła są często "zwyczajne" i "banalne", a w dodatku momentami kompletnie abstrakcyjne. Można pokusić się o wniosek, że owe publikacje tę sztukę "ratują". Tylko takie zestawienie dzieła z jego wyjaśnieniem daje sztuce legitymacje. Tylko takie tłumaczenie pozwala dzieło nazwać dziełem - sztuki. Sztuka współczesna okazuje się efektem pewnego działania (lub nawet samym działaniem) bezwzględnie podpartym intelektualnym tłumaczeniem swojego własnego sensu i racji własnego bytu. Nie popartym - a właśnie: podpartym. Dzieło sztuki współczesnej jest dzisiaj bardzo często sposobem czy środkiem na mniej lub bardziej abstrakcyjne dowodzenie postawionych przez artystę socjologiczno-filozoficznych tez.

Przepis na sztukę

Tak stawiając sprawę można nawet pokusić się o próbę skonstruowania uniwersalnej recepty na dzieło sztuki nowoczesnej. Zrób coś, co ma szansę zmieścić się w ramach powszechnie i szeroko rozumianej sztuki - sfotografuj coś banalnego, nakręć krótki film, w którym sąsiadka nie potrafi poradzić sobie z praniem na balkonie. Przekrzyw to nieco odbiegając od znanej normy - by nadać dziełu znamiona świeżości i odkrywczości. I wreszcie rzetelnie wytłumacz na piśmie, czego dokonałeś - najlepiej używając skomplikowanych określeń zahaczających o socjologię i filozofię. Nie zapomnij przy tym użyć aktualnie modnych technik. Znajdź potem początkującą galerię, która chętnie wystawi dzieło początkującego artysty. A potem ładnie wytłumacz pani z gazety, o co w twojej sztuce tak naprawdę chodzi.

Sukces gwarantowany. Powodzenia!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

No. Jeśli juz artysta musi do swego dzieła załączać tłumaczenie, co też jego dzieło przdstawia, to preferowałabym zamiast dylematu "jako czy kura" zastosować genialne w swej prostocie ludowe "abo tak, abo siak". W tym zmieści się każda filozofia zakodowana w dziele. Z jajecznicą i pieczonym udkiem łącznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
:)
  • :)
  • 12.09.2006 14:38

Interesujące...
Czekam na ciąg dalszy...
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jajko czy kura? Nieważne. Liczy się tylko odpowiednie intelektualne wytłumaczenie dowolnej tezy. Że jajko. Lub że kura. ;-)
Jakby co: dysponuję przepisem. Na jajko. Na kurę też. ;-))
Serdecznie dziękuję za serdeczne pozdrowienia. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i właśnie ten tekst dowodzi, że sztuka sama się degraduje. Jak już jakiś "artysta" ma powbijać losowo głazy w ziemię i powiedzieć, że obrazuje to wyobcowanie jednostki w technokratycznym świecie, to już lepiej niech napisze rozprawę filozoficzną na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale bardzo się cieszę, że sprowokował Pan takie pytanie:))) i serdecznie pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

A najpierw było jajko czy kura - zapytam nieśmiało?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.