Facebook Google+ Twitter

Filozoficzny thriller czyli "Biblia umarłych" Toma Knoxa

Autor "Sekretu Genezis" i "Znamion Kaina" zabiera czytelników do Kambodży, gdzie bohaterowie odkrywają prawdę o tragicznej przeszłości Czerwonych Khmerów.

Główni bohaterowie sami mają na swoim koncie niełatwą przeszłość, której wspomnienia prześladują po dziś dzień. Archeolog Julia jest młodą, ambitną Amerykanką, która wyjechała do południowej Francji na wykopaliska w jaskiniach. Zostając sama w jaskini odkrywa czaszki po trepanacji, a później całe szkielety z niepokojącymi obrażeniami. Opiekun wykopalisk Ghislaine nie tylko nie podziela entuzjazmu Julii, ale wyrzuca ją z terenu badań.

Równolegle poznajemy fotoreportera Jake'a, który znudzony swoją pracą szuka w Azji ekscytującego materiału na reportaż. Towarzyszy mu Tyrone, który jest dziennikarzem oraz Chemda Tek, urocza Kambodżanka, która studiowała w Ameryce.

Mamy do czynienia z thrillerem łączącym wątki historyczne sprzed tysięcy lat z współczesnymi, gdzie poznajemy oblicze komunizmu w krajach Azji. Dodatkowo poruszono tu temat duszy człowieka, jego uczuć i wiary. Tu już brzydko zacznę od krytyki. A mianowicie autor nie zna pojęcia słowa ateizm. W wyniku czego Jake słusznie określa siebie ateistą, skoro inni widzą w nim nie brak wiary, ale walkę z Bogiem. Powstają sprzeczności. Tyrone zarzucając przyjacielowi walkę z przeszłością, wyrzutami sumienia, ucieczką od Boga, chce przekazać, że Jake nie jest do końca ateistą, za jakiego się uważa. Powinien zarzucić mu brak agnostycyzmu, czyli obojętności wobec istnienia Boga, a nie ateizmu - przekonania, że go nie ma. Na szczęście to jedyna rzecz jaką mam do zarzucenia.

Biblia umarłych przybliża czytelnikowi okrutne działania komunistów, ich manipulację i głoszenie wyższości socjalizmu nad innymi ustrojami, skutkiem czego było poświęcenie się ludzi, którzy w imię wyższego dobra zgłaszali się na eksperymenty. Były to operacje na otwartej czaszce. Czerwoni Khmerowie próbowali z mózgu wyciąć część odpowiedzialną za wyrzuty sumienia i uczucia, aby stworzyć człowieka lepszego, pozbawionego wszelkich skrupułów. Mówiąc krótko, próbowali usunąć duszę ludzką, dzięki której ludzie wierzą w bogów, boją się, kochają itp. Khmerowie byli przekonani, że dusza ogranicza człowieka, więc pora stworzyć istotę całkowicie wolną. Wiadomo, że pierwsze eksperymenty kończą się niepowodzeniem, w najlepszym wypadku śmiercią. Mówię w najlepszym, ponieważ to co pozostaje z ludzi, z otworami i bliznami w czaszce jest gorsze niż śmierć. Oni stają się zwierzętami. Oficjalnie doświadczenia zakończono, jednak w Kambodży żyją ludzie, którzy dalej nad tym pracowali i w badaniach doszli dalej, do satysfakcjonujących wyników - o czym przekonał się sam bohater powieści.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.