Facebook Google+ Twitter

Finał 72 wyścigu Tour de Pologne - radość i łzy

Kolejny raz Dąbrowa Górnicza stała się metą dla uczestników wyścigu kolarskiego Tour de Pologne. Tuż przed godziną 19 kolarze przekroczyli magiczną linię mety ustanowioną w centrum miasta. Pierwszy pojawił się na niej Włoch, Matteo Pelucchi

Wyścig o zasięgu ogólnoświatowym


2 sierpnia z Warszawy wystartował 72 wyścig kolarski Tour de Pologne. Obok Tour de France jest to jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów tego typu na naszym kontynencie, w którym udział biorą nie tylko Polacy, ale i reprezentanci wielu innych narodowości. Co ważnie, trasa przejazdu jest niezwykle urozmaicona i o różnym stopniu trudności. Wczoraj mogliśmy podziwiać dziesięciokrotny przejazd okrążeniami przez ulice stolicy. Dzisiaj czekały na kolarzy bardziej zróżnicowane krajobrazy.

Jurajskie widoki


Drugi etap wyścigu rozpoczął się tuż po godzinie 14:30, kiedy ruszyła kolumna reklamowa, a tuż za nią pojazdy jadące przed kolumną wyścigu. Kolarze wystartowali tuż przed godziną 15. Towarzyszył im widok jasnogórskiego klasztoru górującego nad miastem, który wkrótce przeobraził się w piękne wzgórza Jury Krakowsko – Częstochowskiej z malowniczymi zamkami Szlaku Orlich Gniazd w tle. Na trasie nie brakowało również wiosek i łąk, które potrafią ukoić nawet najbardziej skołatane nerwy. Po ponad godzinnej jeździe można było dostrzec biały, charakterystyczny kościółek wznoszący się na wzgórzu – to znak, że Dąbrowa Górnicza jest już niedaleko.

Początkujący kolarze prawie jak zawodowcy


Jednak zanim peleton dotarł do Zagłębia, tradycyjnie w Dąbrowie odbył się wyścig kolarski dla najmłodszych rowerzystów zatytułowany „Nutella mini Tour de Pologne”. Jak łatwo zauważyć, głównym jego sponsorem była firma „Nutella”. Wyścig odbywał się w dwóch kategoriach wiekowych: 8-10 lat(dystans 4,5 km) oraz 11-12 lat(dystans 5 km). Zawodnicy mieli okazję przejechać fragmentem tej samej trasy, co dorośli kolarze, czyli ulicami Królowej Jadwigi i Jana III Sobieskiego. Każdy młody rowerzysta otrzymał na start koszulkę, czapeczkę, bidon oraz swój indywidualny numerek startowy. Zadziwiająca była frekwencja tego mini-wyścigu - w pierwszej grupie rozdano 144 numerki, w drugiej 101. Ponadto wśród startujących znalazły się dzieci z innych miejscowości na Śląsku, a nawet innych województw. W pierwszej kategorii na podium znaleźli się Dawid Łątkowski z Lubawy, Filip Gruszczyński z Katowic, a także Kacper Bartnik z Gdańska, natomiast w kategorii dzieci starszych triumfowali Hubert Grygowski i Jacek Fecak z Nowogardu oraz Jakub Lewandowski z Łodzi. Młodzi zawodnicy stanęli na tym samym podium co dorośli kolarze z triumfem odbierając nie tylko medale, ale też cenne nagrody. Miejmy nadzieję, że wiele z tych dzisiaj startujących dzieciaków w przyszłości zasili polską kadrę narodową.

Kraksa 150 metrów przed metą


Huk przelatującego helikoptera zwiastował wszystkim zgromadzonym na trasie kibicom, że wyścig jest już blisko. Już od początku prym wiodła piątka zawodników: Polacy Kamil Gradek i Adrian Kurek, a także Niemiec Marcus Burghardt, Holender Martijn Keizer oraz Belg Sander Armee. Chociaż początkowo ich przewaga wynosiła przeszło 2 minuty, to na 50 kilometrowym, w miarę płaskim odcinku w Dąbrowie Górniczej, peletonowi udało się dogonić uciekinierów. Jeszcze podczas ostatniego przejazdu przez drogę wiodąca do Będzina wszyscy kolarze trzymali się w zbitej gromadce, tak naprawdę każdy z nich miał szansę na wygranie tego etapu, wystarczyło tylko mocniej nacisnąć na pedały. I nagle stało się coś nieoczekiwanego. Do mety dojechało zaledwie paru zawodników. Ci, którzy stali na kładce prowadzącej do Centrum Handlowego wiedzieli, że powtórzył się scenariusz sprzed lat, kiedy kolarze również wywrócili się na ostatnim okrążeniu, z tym że w bardziej „zdradzieckim” miejscu. Teraz wypadek zdarzył się tuż przed finiszem. Wystarczył jeden nieoczekiwany ruch Celeba Ewana, aby powstał efekt domina. Blisko 20 kolarzy stało się w jednej chwili barykadą, dla jadących za nimi przeciwników. Poobijani sportowcy co jakiś czas wjeżdżali na linię mety przy aplauzie zgromadzonych na niej kibiców.

Smak zwycięstwa


Tuż przed 19 odbyła się uroczysta dekoracja zwycięzców. Ponieważ kraksa miała miejsce w tzw. strefie ochronnej, zawodnikom nie został naliczony dodatkowy czas, jaki stracili przy zbieraniu się z miejsca wypadku. Liderem wyścigu, pomimo tego, że nie przyjechał pierwszy do mety, pozostał Marcel Kittel, do niego należy też tytuł najlepszego sprintera. Adrian Kurek, poprzez zdobycie dwóch lotnych premii trzeciej kategorii, umocnił się w klasyfikacji górskiej Tauronu. Tytuł najaktywniejszego kolarza zdobył Kamil Gradek, zaś Michał Kwiatkowski zdobył tytuł najlepszego kolarza. Jednak tytuł zwycięzcy 2 etapu 72 wyścigu Tour de Pologne z całą pewnością należy się Matteo Pelucchi, który jako pierwszy przejechał linię mety.

Organizacja na medal


Na uznanie zasługuje cały sztab ludzi przygotowujących tak ogromną imprezę, jaką jest Tour de Pologne, od służb mundurowych zaczynając, a kończąc na hostessach zabawiających zgromadzonych na trasie kibiców. Jestem pod wrażeniem szybkości z jaką pojawiła się i znikła wyścigowa dekoracja. Jedynym utrapieniem był dzisiejszy paraliż komunikacyjny, autobusy oraz tramwaje zostały wstrzymane, w pewnym momencie nawet pociągi nie jeździły. Dla jednego dnia można to jednak przeżyć.

Dalsza część wyścigu w okrojonym składzie


Jutro rusza trzeci etap wyścigu – z Zawiercia do Katowic. Już dzisiaj wiemy, że zabraknie w nim kilka osób, które ucierpiało w dzisiejszym karambolu i trafiło do miejskiego szpitala. Należy mieć tylko nadzieję, że ich organizmy okażą się na tyle silne, że szybko wrócą do swojej sportowej formy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.