Facebook Google+ Twitter

Finał DBE: Prokom o krok od tytułu!

Koszykarze Prokomu Trefl Sopot wygrali po raz trzeci z Turowem Zgorzelec. Tym razem nawet własna hala nie pomogła gospodarzom, którzy są w ciężkiej sytuacji, bowiem sopocianie do zdobycia mistrzostwa potrzebują tylko jednego zwycięstwa.

Tuż przed meczem Turów - Prokom

Zawodnik BOT Turów Zgorzelec Andres Rodriguez (P) blokowany przez Adama Wójcika (L) z Prokomu Trefla Sopot podczas 2. meczu finałowego Dominet Basket Ligi. / Fot. PAP/Stefan KraszewskiDo tej pory dwa finałowe spotkania padły łupem Prokomu Trefl Sopot. Teraz rywalizacja przenosi się do Zgorzelca. Sopocianie przed wyjazdem do Zgorzelca zapowiadali, że plan minimum to wygrać jedno spotkanie. Jeśli podopieczni Eugeniusza Kijewskiego wygrają dwa mecze to zdobędą tytuł mistrza kraju, mając na swoim koncie cztery zwycięstwa.
– Jestem trochę zawiedziony naszymi ostatnimi porażkami w Sopocie. Źle nam się grało i jakoś nie wyszło nasze przygotowanie. Nie wiem, dlaczego – mówił po tych meczach dla plk.pl Slobodan Ljubotina, środkowy BOT Turowa.

Turów podczas dwóch rozegranych już spotkań miał problemy z wysokimi koszykarzami Prokomu. Jeśli już dawali sobie radę to swoją szansę wykorzystywali gracze obwodowi. Trener Turowa, Saso Filivpowski miał trochę czasu, aby ustawić zespół pod kontem skutecznej oboźny. - Spróbujemy ich zatrzymać, bo to jest część taktyki w obecnej chwili. Niestety nie mogę powiedzieć jak – zapowiadał Slobodan Ljubotina.

W Zgorzelcu może być inaczej. Turów u siebie jest bardzo groźny, a jeżeli będzie grał szybkim atakiem i agresywną obroną to aktualni mistrzowie Polski mogą się znaleźć w poważnych tarapatach – powiedział redaktor naczelny plk.pl
Piotr Kwiatkowski.

Trzecie spotkanie

Dobrze mecz rozpoczął skrzydłowy Turowa, Robert Witka, który zdobył osiem punktów. Gospodarze starali się kryć wysoko zawodników Prokomu, przeszkadzając im w wyprowadzaniu piłki. Zawodnikom Turowa nie brakowało determinacji, wszyscy atakowali, wszyscy bronili. Na minutę przed końcem pierwszej kwarty Turów prowadził z Prokomem 19:13. W ostatniej akcji świetną asystą popisał się rozgrywający Turowa, Andreas Rdriguez, który podał do Lance Williamsa, a ten zdobył dwa punkty. Po pierwszej odsłonie było 21:15. W drugiej kwarcie Turów nadal grał na dobrym poziomie. Trener Turowa, Saso Filipovski przeprowadzał częste rotacje w swoim zespole. Po pięciu minutach gry Prokom tracił do rywala 10 punktów, 34:24. Ciężar zdobywania punków w Prokomie wziął na siebie Christian Dalmau. Sopocianie zmienili obronę na strefową i to dało szybki efekt w postaci błędów Turowa. Przewaga gospodarzy zmalała do trzech punktów. Na minutę przed końcem pierwszej połowy Prokom nabrał wiatru w żagle, a świetnymi akcjami popisywał się Dalmau, 36:35. Ostatni rzut z połowy boiska wykonał Łukasz Koszarek, lecz piłka nie wpadła do kosza. Dobra obrona Prokomu pomogła mi odrobić straty i dojść rywala. Ostatecznie Turów Zgorzelec wygrywał z Prokomem Trefl Sopot 38:35. Najwięcej punktów dla gości zdobył Christian Dalmau – 13. Dla gospodarzy po osiem „oczek” rzucili: Rodriguez, Witka i Kelati.

W trzeciej kwarcie Turów wyraźnie był rozkojarzony. Po pięciu minutach gry Prokom doprowadził do remisu 44:44. Za trzy trafił Filip Dylewicz i Prokom wyszedł na prowadzenie, lecz w odpowiedzi trafił Petrović. Jakby tego było mało kolejną „trójkę” dla sopocian rzucił Dalmau, 47:50. Po kontrze wyprowadzonej przez Donatasa Slanina, punkty zdobył Jasmin Hukić i o czas poprosił trener Turowa, 47:52. Po wznowieniu gry żadna z ekip nie zdobyła punktów i tak wynik widzieliśmy po trzech kwartach. Tą odsłonę Turów nie mógł zaliczyć do udanych – słaba skuteczność spowodowała, że Prokom wykorzystał „zadyszkę” Turowa.

Drugą swoją „trójkę” w meczu trafił Dylewicz i Prokom wygrywał już 49:57. Warto podkreślić, że Filip Dylewicz w tym czasie mógł pochwalić się 100 proc. skutecznością, oddał dwa celne rzuty za dwa, za trzy i z linii rzutów wolnych, co dało mu łącznie 12 punktów na siedem minut przed końcem meczu. W połowie tej kwarty Turów rzucił dwie „trójki” z rzędu i gospodarze tracili do Prokomu już tylko dwa punkty, 55:57. Kibice zgromadzeni w hali w Zgorzelcu zamilkli, gdy przez ręce obrońcy trzecią „trójkę” trafił Dylewicz – był to jego ósmy punkt w tej kwarcie, 55:60. Na minutę przed końcem swój dwunasty punkt w tej kwarcie zdobył Dylewicz, a w kolejnej akcji za trzy trafił Kelati, 62:64. Ten sam zawodnik popisał się przechwytem, a w kontrze sfaulowany został Rodriguez i on stanął przed szansą doprowadzenia do remisu. Portorykańczyk trafił jeden rzut wolny, a po rzucie sfaulował i musiał opuścić boisko, bo było to jego piąte przewiewnie. Nadal trwało show Dylewicza, który zdobył dwa punkty. W kolejnej akcji Turów oddał niecelny rzut i w kontrze akcję dwa plus jeden wykończył Michael Andersen. Na otarcie łez za trzy trafił Robert Witka, lecz było to za mało, aby pokonać Prokom. Ostatecznie sopocianie wygrali z Turówem 66:69 i prowadzą w całej rywalizacji 3-0.

Prokom Trefl Sopot wygrał ten mecz za sprawą dobrej gry w drugiej połowie. O wyczynie Filipa Dylewicza będzie się jeszcze bardzo długo mówić, bowiem koszykarz zdobył dzisiaj 21 punktów trafiając wszystkie rzuty, które oddał! Dla przegranych najwięcej „oczek” zdobył Andres Rodriguez – 14.

Turów Zgorzelec - Prokom Trefl Sopot 66:69
(21:15, 17:20, 9:17, 19:17)

Punkty: BOT Turów Zgorzelec: Andres Rodriguez 14, Robert Witka 13, Thomas Kelati 13, Krzysztof Roszyk 9, Vjeko Petrovic 6, Dragisa Drobnjak 6, Slobodan Ljubotina 3, Lance Williams 2, Łukasz Koszarek 0.

Prokom Trefl Sopot: Filip Dylewicz 21, Christian Dalmau 18, Huseyin Besok 11, Michael Andersen 7, Donatas Slanina 5, Jasmin Hukic 4, Jeff Nordgaard 2, Tomas Masiulis 1, Adam Wójcik 0, Tomas Pacesas 0.


Zobacz także:

- Drugi mecz także dla Prokomu
- Prokom lepszy po dogrywce

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No o to właśnie mi chodziło. Na zasadzie - czwarty mecz może być formalnością, ale nie musi. Może Turów pokusi się choć o jedno zwycięstwo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Juz po ptakach, przeciez Turów nagle nie wygra czterech spotkań.... Teraz tylko zalezy gdzie Prokom chce odebrac puchar, czy u siebie, czy w Zgorzelcu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, dziś Dylewicz był nie do zatrzymania! Choć przyznam szczerze, sądziłem, że Turów wyrwie zwycięstwo Treflowi, szczególnie po przechwycie i kontrze, w której sfaulowany został Rodriguez (przy stanie 62:64). No ale on sam nie wytrzymał napięcia, czego efektem był piąty popełniony przez niego faul. W tej chwili czwarty mecz będzie już chyba tylko formalnością... Chociaż... Nigdy nie mów nigdy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.