Facebook Google+ Twitter

Finał LŚ: Z Amerykanami o zwycięstwo w grupie

Polscy siatkarze, po zaciętym spotkaniu pokonali Francję 3:2. Amerykanie ograli Trójkolorowych w trzech setach, szybko zapewniając sobie udział w półfinałach. Dzisiejsze spotkanie rozstrzygnie z kim obie ekipy zagrają o wielki finał.

Amerykanie jeszcze przed turniejem finałowym Ligi Światowej zapewniali, że dla nich celem jest kwalifikacja olimpijska, a co za tym idzie przygotowania do mistrzostw strefy NORCECA (Ameryka Północna) i Pucharu Świata w Japonii. Impreza w Katowickim Spodku jest dla trenera Hugha McCutcheona możliwością sprawdzenia różnych rozwiązań taktycznych przed najważniejszymi turniejami. Pomimo takiego założenia w rundzie interkontynentalnej w grupie B Amerykanie nie mieli sobie równych. Siatkarze zza oceanu łatwo ograli czterokrotnie Włochów i Japończyków. Trudności sprawiła Francja, która już na inaugurację rozgrywek grupowych ograła USA w Portland 3:2. W sumie cztery potyczki z TFrancuz Guillaume Samica (L) przebija po bloku Amerykanina Davida Lee (P) podczas meczu turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy w katowickim Spodku, 12 bm. / Fot. PAP/Andrzej Grygielrójkolorowymi zakończyły się dwoma zwycięstwami i dwoma porażkami amerykańskich siatkarzy. O tym, kto w bieżącym sezonie jest lepszy rozstrzygnęło wczorajsze spotkanie tych ekip w Katowicach. Nadspodziewanie łatwo, po dobrej grze w defensywie libero Richarda Lambourne'a i wspaniałej pracy ofensywnej Gabriela Gardnera, Amerykanie pokonali Francję, zapewniając sobie awans do czwórki najlepszych zespołów tegorocznej Ligi Światowej.

Z kim zmierzą się polscy siatkarze?


Amerykanie, podobnie jak Francuzi, siłę swojej siatkówki opierają na solidnej defensywie. Do filarów obrony w zespole Stanów Zjednoczonych należy libero Richard Lambourne, występujący w PZU AZS Olsztyn. W rundzie interkontynentalnej imponował dokładnością w przyjęciu, niejednokrotnie będąc bezbłędnym w tym elemencie gry. Bardzo trudno jest zaskoczyć tego gracza skuteczną zagrywką. Tym bardziej trener Raul Lozano powinien uczulić polskich siatkarzy, by poprawić ten element gry. W meczu z Francją nie był on naszą mocną stroną. Lambourne w rankingu najlepiej przyjmujących podczas spotkań grupowych Ligi Światowej zajął drugie miejsce, tuż za rewelacyjnym Francuzem Jean-Francois Exigą. Obok amerykańskiego libero, w tej kategorii wyróżniony został William Priddy. Zajął on trzecią lokatę, co podkreśla jego wysokie umiejętności w przyjęciu. Bardzo dobre statystyki w tym elemencie, Priddy uzupełnia świetnymi obronami i skuteczną grą w ofensywie. Potwierdził to zresztą w ostatnim spotkaniu z Francją zdobywając 9 punktów z ataku. W fazie grupowej był trzecim najlepiej punktującym zawodnikiem, zdobywając 181 punktów. O wszechstronności tego gracza świadczy również statystyka skuteczności w polu zagrywki. Dzięki temu amerykański przyjmujący plasuje się w piątce najlepiej zagrywających w rundzie interkontynentalnej. Na pozycji przyjmującego występuje również Riley Salmon, który jest pewnym punktem ekipy USA. Salmon może popisać się ponad 50 proc. skutecznością w ataku, a w przyjęciu znalazł się w gronie sześciu najlepiej przyjmujących w fazie grupowej. Salmona znamy z polskich parkietów, gdyż występuje w drużynie z Częstochowy.

W bloku brylują Ryan Millar i David Lee, których pracę wyróżniono lokując ich w czołówce najlepiej blokujących w fazie grupowej Ligi Światowej. Potwierdzili to zresztą w meczu z Francją w Katowicach, zdobywając w ten sposób 8 punktów. Zasięg w wyskoku do ataku Millara i Lee (odpowiednio 354, 350 cm) sprawia, że są to zawodnicy bardzo niebezpieczni w ataku ze środka. Tu szczególnym zagrożeniem będzie Lee.

Największa siłą Amerykanów jest atak ze skrzydła. Na tej pozycji gwiazdą jest Clayton Stanley. Ten 29-letni atakujący potrafi zaskoczyć atomowym serwisem. Równie mocno atakuje piłki nad siatką. Kończy niemal każdy atak. Taka jest filozofia gry zespołu USA. Grają siłową, ale niezwykle skuteczną siatkówkę. Mało mamy tu do czynienia z kombinacjami i efektownymi akcjami technicznymi. Stanley wciąż nie jest w optymalnej formie, po odniesionej poważnej kontuzji kolana. Jak ważny jest to zawodnik dla siatkarzy zza oceanu, niech świadczy fakt, że od czasu gdy doznał urazu, Amerykanie zaczęli coraz gorzej radzić sobie na arenie międzynarodowej. Trener McCutcheon znalazł jednak godnego następcę, którym jest Gabriel Gardner. Jego świetna gra pozwoliła Amerykanom ograć wczoraj Francję. Gardner był również wyróżniającym się graczem podczas fazy grupowej, plasując się na trzeciej pozycji w rankingu najlepiej atakujących.

Na rozegraniu występuje Kevin Hansen. 25-letni siatkarz w tegorocznej Lidze Światowej regularnie występował w pierwszym składzie dopiero od 9 czerwca br, czyli wygranego spotkania rewanżowego z Francją. Prędzej na tej pozycji występował Richard Talafierro. Jednak to Hansen będzie grał pierwsze skrzypce w meczu z Polską.

Zespół, nie indywidualności


Siłą reprezentacji USA jest zespół. Brak tu indywidualności, które potrafią czasem samodzielnie wygrać spotkanie. Wszyscy zawodnicy w kadrze McCutcheona prezentują równy, wysoki poziom. To sprawia, że w grze Amerykanów rzadko pojawiają się dłuższe przestoje i serie traconych punktów. Natomiast jest to ekipa niezwykle ambitna, która nawet jeśli Ligę Światową nie stawia na pierwszym miejscu, to i tak każde spotkanie traktuje na poważnie. Zawsze grają o zwycięstwo. Siatkarze z USA pokazali swój charakter w ostatnim spotkaniu, goniąc wynik w trzecim secie. Ze stanu 13:19 doprowadzili do efektownego zwycięstwa w secie i całym meczu. Gdyby szukać słabych punktów amerykańskich siatkarzy, to byłby nim brak umiejętności do gry kombinowanej. Czy Polacy będą potrafili to wykorzystać? Emocje gwarantowane!






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.