Facebook Google+ Twitter

Finały PLH. Comarch Cracovia - JKH GKS Jastrzębie 4:1

Współautorzy: Zbigniew Siwek

W trzecim finałowym spotkaniu PLH, drużyna z Jastrzębia-Zdroju znów musiała uznać wyższość zespołu Cracovii. Gospodarze wygrali 4:1 i są o krok od kolejnego tytułu Mistrza Polski.

Podczas czwartkowego meczu pomiędzy Cracovią a JKH GKS Jastrzębie / Fot. Zbigniew SiwekŚrodowa konfrontacja obu najlepszych w tym sezonie PLH zespołów, zakończyła się zwycięstwem podopiecznych Rudolfa Rohaczka w rzutach karnych. W regulaminowym czasie gry, jako pierwsi bramkę zdobyli gospodarze (francuski napastnik Nicolas Besch, w 12. minucie spotkania) i długo nie mogli przełamać szczelnej obrony JKH GKS Jastrzębia. Skutkiem tego była rosnąca przewaga gości a w 28. minucie trafienie dające wyrównanie podarował swoim kolegom Miroslav Zatko. Mimo usilnych prób obu drużyn, kwestia zwycięstwa w drugim spotkaniu finałowym wyjaśniła się w rzutach karnych, w których lepsze okazały się "pasy". Nie składamy broni. Damy z siebie 120 proc. - podkreślał przed czwartkowym meczem Daniel Czubiński, drugi trener GKS-u Jastrzębie. Czeka nas dziś równie ciężkie spotkanie, co w środę. Zrobimy jednak wszystko, by zakończyć je zwycięstwem - ripostował mu szkoleniowiec Cracovii, Rudolf Rohacek. Choć przed rozpoczęciem meczu, to „pasy” były bliżej upragnionego tytułu, to dopóki krążek w grze wszystko się może zmienić.

Trzeci akt w walce o mistrzostwo Polskiej Ligi Hokejowej, od szybkiego ataku rozpoczęli gospodarze. Josef Fojtik nie celnie jednak uderzał na bramkę Kamila Kosowskiego. Nieco mniej pracy miał Radziszewski, po tym jak Milan Karlicek z kilku metrów strzelił na bramkę gospodarzy - nie zaskoczyło to jednak głównego obrońcę „pasów”. Na ataki hokeistów JKH GKS Jastrzębie szybko odpowiedział Valcak do spółki Fojtikiem, ale „guma” wyraźnie nie stosowała się do poleceń napastników „pasów”. Prawdziwe emocje na lodowisku przy ul. Siedleckiego 7, otworzyła dopiero bramka zdobyta przez Sebastiana Kowalówkę w 11. minucie, który po prostopadłym podaniu od Dudasa pod katem skierował krążek do siatki rywali. Radość „pasów” trwała zaledwie 60 sekund – zamieszanie pod bramką Radziszewskiego skrzętnie Jiri Zdenek, pokątnie kierując „gumę” do bramki Cracovii.

Podczas czwartkowego meczu pomiędzy Cracovią a JKH GKS Jastrzębie / Fot. Zbigniew SiwekKilkunastoosobowa grupa wiernych kibiców JKH GKS Jastrzębie, która przyjechała do grodu Kraka wspierać swoich ulubieńców, również krótko cieszyła się z wyrównania. W 16. minucie Besch udowodnił, że świetna dyspozycja ze środowego spotkania nadal go nie opuszcza - po podaniu od Kowalówki znów wpisał się na listę strzelców. Podopieczni Jiri Reznara, pomimo oblężenia bramki gospodarzy nie zmienili wyniku pierwszej tercji.

Po powrocie na taflę, podopieczni Rudolfa Rohaceka nadal prezentowali dobrą formę. W końcu dał o sobie znać Tomasz Cieślicki, ale niecelnie uderzył w krążek. Przewaga „pasów” nie przynosiła wymiernych rezultatów - Laszkiewicz mając przed sobą tylko bramkarza rywali kierował krążek ponad bramkę a Chmielewski zdołał tylko utrzymać długo „gumę” przed obrońcami z Jastrzębia-Zdroju. Radziszewski znów miał mniej pracy, choć m.in. Zdenek czy Lipina próbował podstępem doprowadzić do wyrównania. W 33. minucie spotkania, Mirosław Zatko z impetem uderzył na bramkę gospodarzy ale Radziszewskiemu udało się wyłapać krążek w ostatniej chwili. Końcówka drugiej tercji należała jednak do „pasów”. Josef Fojtik znów wprawił swoich fanów w san euforii, gdy po wznowieniu gry uderzona przez niego „guma” pewnie trafiła do siatki Jastrzębian. Kosowski nie mógł liczyć na przychylność gospodarzy, którzy do kolejnej przerwy schodzili z pewnym prowadzeniem.

Podczas czwartkowego meczu pomiędzy Cracovią a JKH GKS Jastrzębie / Fot. Zbigniew SiwekOstatnia odsłona czwartkowego spotkania, jak poprzednie rozpoczęła się od przewagi gospodarzy. Dalekie strzały w stronę bramki rywali oddawał zarówno Chmielewski, jak i Danieluk z JKH GKS Jastrzębie. Atakującej Cracovii, do podwyższenia prowadzenia brakowało jednak szczęścia – Kosowski zawsze był o krok od hokeistów z grodu Kraka. Tak jak w 52. minucie spotkania, gdy Fojtik sprytnie skierował krążek do słupka bramki gości, ale główny obrońca Jastrzębian z trudem wyrwał swój zespół z kolejnych opresji. Podopieczni Jiri Reznara szukali środka do nawiązania równej walki z Krakowianami - determinacja Koguta czy Dąbkowskiego nie wystarczyła by pokonać Radziszewsiego. Goście podkręcili tempo wyraźnie w końcówce meczu ale ich entuzjazm zgasił Valcak. W 58. minucie hokeista Cracovii zachował zimną krew w starciu oko w oko z Kosowskim, i podwyższył prowadzenie dla swojego zespołu. Oglądający na stojąco ostatnie chwile spotkania kibice „pasów”, doczekali się trzeciego z rzędu zwycięstwa w finałach PLH. Od upragnionego tytułu dzieli ich już tylko jedna wygrana. Natomiast JKH GKS Jastrzębie ma jeszcze szansę na odrobienie strat, ale potrzebuje istnej sportowej rewolucji.

COMARCH CRACOVIA - JKH GKS JASTRZĘBIE 4 : 1 (2:1 , 1:0, 1:0)
1:0 - Sebastian Kowalówka
1:1 - Jiri Zdenek
2:1 - Nicolas Besch
3:1 - Josef Fojtik
4:1 - Patrik Valčak
Comarch Cracovia: Radziszewski
(Kulig) - Dudaš (2), Besch, L. Laszkiewicz, S. Kowalówka, D. Laszkiewicz - A. Kowalówka, Noworyta, Dvořak, Valčak, Fojtik
- Zieliński, Kłys, Piotrowski, Rutkowski, Chmielewski - Myjak, Kostecki, Cieślicki, Słaboń, Kmiecik.
JKH GKS Jastrzębie: Kosowski (Sopko) - Zatko (4), Górny (2), Danieluk, Lipina, Kral - Mat. Rompkowski, Karliček, Urbanowicz, Prochažka, Kapica - Bryk (2), Labryga, Bordowski, Słodczyk, Zdenek - Dąbkowski (2), Pastryk, Kogut, Mac. Rompkowski, Marzec.
Sędziowie: Zbigniew Wolas - Paweł Meszyński.
Widzów: ok. 2500 osób.
Stan rywalizacji w finale PLH: 3:0 dla Comarch Cracovii (do czterech zwycięstw).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.