Na taki pomysł miała wpływ amerykańska telewizja NBC, chcąca pokazać rywalizację o jak najlepszej porze oglądalności w USA. Problem w tym, że na przykład w Polsce będzie to bardzo wczesna godzina (około 4 rano!). Na dodatek pływacy muszą się przestawić na zupełnie inny cykl, ponieważ we wszystkich dotychczasowych zawodach to eliminacje odbywały się do południa, a finały późnym popołudniem i wieczorem.
Oprócz oficjalnego protestu ze strony FINA, czyli Międzynarodowej Federacji Pływackiej, swoje niezadowolenie wyraziła też Europejska Unia Nadawców (EBU). W wydanym komunikacie napisano, że podejmując taką decyzję MKOl zakończył tradycję rozgrywania finałów pływackich i gimnastycznych (tej dyscypliny też dotyczy ta sprawa) popołudniami bez względu na strefę czasową, w której odbywają się zawody. Zmiany w programie igrzysk utrudnią śledzenie walki o medale w pływaniu i gimnastyce większości telewidzom na świecie. Finały pływackie będą się rozpoczynać o godz. 10 w Pekinie, czyli o 4 czasu środkowoeuropejskiego. Wtedy w USA będzie popołudnie, tzw. prime time, kiedy przed telewizorami zasiada najwięcej widzów.
– Jesteśmy bardzo rozczarowani tym, że MKOl nie wziął pod uwagę interesów telewidzów i nadawców w Europie, kluczowym rynku promującym igrzyska olimpijskie i sport dzięki nadawcom publicznym - stwierdził prezes EBU Fritz Pleitgen.

Przeciw decyzji MKOl, protestuje również prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski, który przyznał smutno, że "pieniądz rządzi światem sportu, nawet w czasie igrzysk".
– Nie pozostawimy tego tematu, bo pomysł jest wbrew zdrowemu rozsądkowi - zapowiada Nurowski, a Paweł Słomiński, trener kadry narodowej, dodaje: – Jesteśmy tym wszystkim zbulwersowani. Wszyscy najlepsi pływacy, oprócz Amerykanów, głośno wyrażają swój sprzeciw.
Sztaby szkoleniowie i medyczne już zastanawiają się, jak najlepiej przygotować zawodników do nietypowej pory rozgrywania finałów.
– Trzeba będzie popracować nad mentalnością i fizjologią wysiłku, nad tym, by pływak dawał z siebie maksimum w godzinach rannych. A odwrócenie biologicznego systemu działania nie będzie łatwą sprawą. Na pewno nie będą to zawody obfitujące w rekordowe wyniki, pojawi się duży margines przypadkowości. Ale za to telewizja amerykańska będzie miała, to co chciała - ocenia Słomiński.
– Wszystkie badania mówią jasno, że sprawność fizyczna, wytrzymałość, nawet elementy techniczne, są lepsze u zawodników rywalizujących po południu i wieczorem - przypominał na antenie TV "Polonia" Robert Śmigielski, szef sztabu medycznego polskich olimpijczyków.
– Zawodnicy z USA są teraz w najlepszej sytuacji. Protestują federacje Chin, Australii, Wielkiej Brytanii, ponieważ w tych warunkach nie ma równych szans. List protestacyjny do władz MKOl podpisali m.in. Otylia Jędrzejczak, Ian Thorpe, Loure Manaudou. Australijczycy chcą nawet zacząć symulować swym pływakom dzień i noc! Również możemy przygotować taki system, który będzie symulacją, tego co nas czeka w Chinach.
– Zaczynamy rozumieć, jaki był ukryty sens w naszych treningach o 5.20 rano - żartują nasi kadrowicze zmuszeni korzystać z basenu AWF Warszawa przed zajęciami studentów.
Wbrew tradycji
Choć MKOl broni się, że nie ma nic nadzwyczajnego w przeprowadzaniu finałów od godziny 10, warto przypomnieć, że Komitet otrzymał od stacji NBC... 3,5 miliarda dolarów za przekaz olimpijskich zawodów do USA w latach 2000-2008.
– Można wprost powiedzieć, że MKOl sprzedał pływanie europejskie. Zawsze mówiłem podopiecznym o sile tradycji igrzysk. W tym przypadku zupełnie o tej tradycji zapomniano. Amerykańscy widzowie będą mogli sobie oglądać transmisje o normalnych dla nich porach, kosztem kibiców w Europie - ocenia Paweł Słomiński, trener polskiej kadry narodowej w pływaniu.
Tomasz Kuczyński
PT