Pozycja materiału w rankingach:
Chciałeś zbić kokosy, jeździć dobrym autem i mieć sztab sekretarek gotowych na wszystko- w zamian masz kupę długów, ZUS na karku, Twoja żona jest Twoją księgową a Ty nie masz nic. Realia własnego biznesu w Polsce.
Zobacz także:
Artykuły
(55)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(3.76)
Wiek: 30 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Krótko o mnie? Lubię bawić się słowem, drażnić nim ludzi, pisać książkę z głupim zakończeniem, które zirytuje Czytelnika. Mam miliony pomysłów, zawsze coś tworzę i być może będzie okazja, żeby Wam to pokazać ;) Obecnie pracuję w redakcji serwisu:... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard PETRYCKI 30.12.2009 20:12
Ciekawy artykół i zadnej recepty jak sobie poradzic z machina biurokracji i znajomoscia rynku bo On decyduje o wszystkim.Samemu trudno przebic sie do chwały i bussinesu prawie ze nie sposob ale ..w kazdym z tych urzedow a jest sporo mozna i trzeba zasiegnac jezyka i tego w poczekalni i tego od innych jak sie samemu zagospodarowac.
Po to zeby zaistniec w dzialalnosci gospodarczej prawie kazdej branzy niema gotowej recepty ,ale kazde miasto ma swoja ocene i albo pracujacy tam spoleczenstwo jest bogatsze albo biedne.
Sa dziedziny takie jak sluzba zdrowia ???,prawnicy !!! ,budowlane uslugi ale wieksze i te jednostki potrafia sobie radzic i nie tylko istnieja ale dobrze sobie radza.
Za lada sklepowa /wlasny sklep/ trudno o szybka mozliwosc zarobku ,tyle ze fortuna nie rosnie w ciagu roku a dopiero po paru latach ma sie lepiej a my kochamy duze i szybkie zarobki.Niestety nie te lata i nie ten kraj.
Ale AD REM jestem juz na tym etapie ,ze miałem swoja firme budowlana i to przez 5 lat i zmienilem opcje na uslugi w innej branzy i dalej egzystuje choc jestem i niepelnosprawnym i juz emerytem a wiec to najmniej wartosciowa dla ZUS bo skladka na poziomie zdrowotnej.
Moje realia to w rodzinie nie moze pracowac tylko jedna osoba ,bo na chleb nie starczy i oby go nie zabraklo ale dopoki zdrowie dopisuje to malzonkowie oboje musza wnosic dochod.I to jest pewna podstawa ,inaczej jest zła organizacja i pracy i wydatkow. Ale to jest moj sposób na zycie.
W mojej branzy czyli uslugi typu rehabilitacja i masaze ( to jest moja drugie kwalifikacje) jestem w stanie ale i musze wykonywac tak swoje uslugi zeby byc bez przerwy polecanym ,czyli poczta pantoflowa.Oczywiscie sa i inne sposoby reklamy.ŁÓDZ jest bardzo biedna i pacjenci wola nawet 6 miesiecy czekac na laser lub lampy ale i podobne zabiegi ale i tam sa polecenia prywatne i reklama jest wszedzie ,bo wazna jest skutecznosc.
Pani Aga pisze o wymaganiach tych instytucji które musiala zaprosic do podpisania papierka i aprobaty czyli postawienia pieczatki,tak ale takie sa wymogi i takie jest u Nas prawo .
Mozna pogratulowac tym osobom ktore maja te zmagania juz za soba i dalej sa i zdrowi i nie zniecheceni i maja wole walki bo nawet jesli maja niewiele z tego bussinesu to wazne jest ze jeszcze widza perspektywe dla swoich pomysłów ????
Autor usunął profil 30.12.2009 18:04
W moim przypadku bylo tylko zgłoszenie malutkiego M-1 pod wynajm. Niby sprawa jasna i prosta, a tymczasem trzeba było zdobyć papiery z:
- Wydz. Architektury i Urbanistyki,
- Komendy Miejskiej Straży pożarnej,
- Państwowego Inspektoratu Sanitarnego,
- Inspektoratu Nadzoru Budowlanego,
- Zrzeszenia Kominiarzy
i już sama nie pamiętam skąd jeszcze, tak dużo było tych papierków i dublujących się załączników.
Wszędzie, oczywiście, opłaty, z których najbardziej zadziwiło mnie 300zł za badanie miejskiej wody przecież codziennie spożywanej przez wszystkich mieszkańców miasta (czyli badanej na bieżąco).
Jednak najbardziej zadziwiało, że orzeczenie uprawnionego musiało być podparte orzeczeniem innego organu, jakby dokumenty uprawniające do orzekania owego uprawnionego były niemiarodajne, fikcyjne.
W samym mieszkaniu nic sie nie zmieniło prócz tego, że zostało pomalowane.
I piszę o tym, by zasygnalizować, jak niewiarygodnie rozbudowana jest biurokracja, która niszczy ludzką inwencję, albo po prostu zmusza do omijania przepisów.
I spora część inwestorów właśnie to robi...
Tadeusz Śledziewski 30.12.2009 17:56
A co powiecie na przypadek nie otrzymania zapłaty za wykonaną usługę, ponieważ S. z O. O. dla której ją wykonaliście - ogłosiła upadłość. Nie miała majątku, poza kapitałem założycielskim. Wszystkie roboty wykonywali podwykonawcy własnym sprzętem. Cały jej majątek nie starczył nawet na zapłacenie należności tych na rzecz SP, ZUS i pracowników. Sąd Wam odpowiedział, że podwykonawcy są na szóstym miejscu i dla nich pieniędzy z zlicytowanego majątku Spółki nie starczyło. Poszły na tych z pierwszych pozycji i oczywiście Komornika. (instytucji, nader popłatnej w Rzeczpospolitej) Wykonywana usługa pochłonęła cały zasób Waszego kapitału, którego nie ma możliwości odzyskania. Wiecie natomiast, że Zarząd Spółki dorobił się w międzyczasie majątków, które, oczywiście nie zostały zapisane na ich osoby, tylko na innych członków ich rodzin. Z dnia na dzień zostaliście bez możliwości dalszego funkcjonowania.
Co do dbałości Państwa o przedsiębiorców, powiem, że Państwo dba o to aby z przedsiębiorców, jak również z reszty swoich Obywateli wydrzeć ile się tylko da i nic poza tym.
Ewa Żuchowska 30.12.2009 13:45
To może nie do końca gorycz, Sławo. Liczyłam się z wydatkami, opłatami, miałam zasób finansowy. Jak wspominałam, moja DG była mocno przemyślana. Nie zgodzę się, że można pójść z torbami, jeśli nie masz zysku. I nie wierzę, że to nie jest też wina biurokracji, bo jest. Winą są bzdurne przepisy, które znacznie ograniczają młodych ludzi. Ja też znam firmy, które osiągnęły sukces i gratuluję takim. Im się udało, mi nie. Wyszło mi to akurat na dobre. Bierz jednak pod uwagę, że niektórzy nie mogą sobie pozwolić na kilka lat straty, co nie oznacza wcale, że od razu chcieli zarobić. Wręcz przeciwnie. Mieli na uwadze, że nie od razu staną się milionerami.
Masz rację - każdy dzień bez pracy ciążył mi i uwierał. Teraz jest lepiej, inaczej, ale nadal Państwo o Nas nie dba. W tej kwestii zdania nie zmieniam.
S. Korn. 30.12.2009 06:58
Artykuł jest mocno przerysowany. Jest to spojrzenie na DG osoby, której się nie powiodło. Jest wiele przykładów firm, którym się powiodło. Znam te firmy, znam tych ludzi. DG nie jest lekkim chlebem , ale daje duże możliwości samorealizacji na wielu poziomach życia. Jest jeden warunek - firma musi dawać dochód, a nie powiększać stratę. Oczywiście można pójść z torbami , jeśli nie ma zysku , ale to wynik gospodarczy , a nie rezultat biurokracji.
Znam osobę, która zmieniała kilka razy profil firmy zanim wstrzeliła się w rynek. Znam przykład firmy, która przez kilka lat dawała stratę, a od kilku lat przynosi niezły dochód. Ale ten właściciel ma firmy rozsiane po całym świecie więc mógł sobie pozwolić na utrzymywanie niedochodowej działalności .
Oczywiście rozumiem Twoją gorycz. Gdy jesteśmy bez możliwości zarobkowania każdy dzień ciąży i uwiera.
Wojciech Arciszewski 29.12.2009 22:24
Ewo, W połowie lat 90-tych tez dostałem mocno w tyłek, a przyczyną był nietrafiony wspólnik.Straciłem pieniądze, lecz zyskałem doświadczenie i nauczkę. Od tego czasu nie pcham się do działalności.Wiem, że to naprawdę ciężki kawałek chleba.Narzekania na ZUS i podatki nic nie pomogą ( w niektórych krajach sa jeszcze wyższe). Ludzie dziwią się często, że banki wymagają biznes-planów przy akacjach kredytowych. Taki biznes plan powinien mieć w reku każdy potencjalny przedsiębiorca.Plan finansowy, uwzględniajacy również ZUS i podatki (bo one realnie istnieją) pozwala ocenić pomysł na biznes, ale nie gwarantuje jeszcze sukcesu.
Spotkałem na swej zawodowej drodze ludzi, którzy potrafili zmarnotrawić całkiem dobra firmę, bo nie rozumieli najbardziej podstawowych zasad ekonomii. Np tego, że dopóki nie zapłacą dostawcy za towar w sklepie, to utarg nie jest de facto ich w 100%, ale trzeba jego część przeznaczyć na koszty i spłaty.
Ewa Żuchowska 29.12.2009 21:37
Zgadzam się z Tobą Wojtku. W moim przypadku otwarcie biznesu było bardzo mocno przemyślane. To nie było nastawienie się tylko na zyski. Zarabiałam na nim, nie mogę powiedzieć, że nie, lecz postaw się w sytuacji Tych, którzy myśleli, że stworzą lukratywny interes, a nie było tak. Biznes to biznes - 1 dzień może być zaskakujący, lecz następny może nie przynieść żadnego klienta.
Wierz mi ,że Ja przemyślałam wszystko - od reklamy aż po umowy z hurtowniami na korzystnych warunkach. Mogłam się z tego utrzymać, płacić raty do banku, ale po podliczeniu zjadały mnie opłaty min: ZUS. Wszędzie, gdzie nie spojrzysz, tam jest bałagan. Podam Ci przykład: ZUS zadzwonił do mnie, że mam zaległości w składkach z 2005(!) roku, co było w moim wykonaniu niemożliwe. Po blisko tygodniowej nerwówce, okazało się, że mam nadpłatę. Rozumiesz teraz?
Ten artykuł nie ma na celu wyrzucenia z siebie żalu, że coś mi nie wyszło. Dzięki temu mogę pisać, tworzyć i to jest dla mnie o wiele lepsza droga życiowa, niż poprzednia. To ma być przestrogą dla tych, którzy, jak sam zauważyłeś słusznie, ze swoistą lekkością zakładają DG. Raczej takie było moje przesłanie.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +214)