Facebook Google+ Twitter

Firma w Polsce, czyli jak iść z torbami

Chciałeś zbić kokosy, jeździć dobrym autem i mieć sztab sekretarek gotowych na wszystko- w zamian masz kupę długów, ZUS na karku, Twoja żona jest Twoją księgową a Ty nie masz nic. Realia własnego biznesu w Polsce.

W całej Polsce trąbią o tym, jak to wspaniale jest założyć swój biznes. Wymieniają tysiące, żeby nie powiedzieć miliony, pozytywów mających pomóc w podjęciu decyzji o otworzeniu własnej działalności. I nikt tego nie kwestionuje. Niby czemu? Przecież formalności są dziecinnie proste.

Rzekomo załatwisz wszystko w jednym okienku, o ile jakaś niemiła pani z biura nie poinformuje Cię, że owszem wysłać to ona może te papiery do urzędów, ale poczekasz sobie dobre dwa tygodnie na realizację Twoich biznesowych zamierzeń, bo przecież poczta pracuje tak, a nie inaczej. Nie powie Ci też, że i tak zmuszony będziesz wlec się do nich na miejsce, bo podpis nóg nie ma i sam nie dotrze. I choć z rezygnacją zjedziesz pół miasta, tracąc przy tym cały dzień na sterczenie w kolejkach, to wyjdziesz dumny jak paw, będąc pełnoprawnym szefem firmy. Teraz tylko sprzęt niezbędny do pracy i ruszasz pełną parą na drodze do sukcesu.

Sukces to tylko ironia, bo nie obędzie się bez pieniędzy, kontaktów i kilku miesięcy pracy za darmo. Jeśli nie zbierałeś sukcesywnie oszczędności, to jedyne na co możesz liczyć, to kredyt w banku dla młodych firm. Też nie zawsze. Tym samym już od pierwszych dni działalności stajesz się dłużnikiem, który nie wie jeszcze jaka czeka go przyszłość. Chwile zwątpienia przychodzą, gdy po kilku miesiącach harówki nadal nie zarabiasz, a Twoje konto pustoszeje w zawrotnym tempie. Dni mijają, a Ty zaczynasz mieć problemy ze snem, nie możesz jeść, a Twój cel życiowy to "uzbierać do dziesiątego na ZUS". Na szczęśliwców czeka nagroda. Mniejszą składkę ubezpieczeniową zapłacą Ci, którzy zakładają swoją pierwszą DG, reszta ma po prostu pecha.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 30.12.2009 18:04

W moim przypadku bylo tylko zgłoszenie malutkiego M-1 pod wynajm. Niby sprawa jasna i prosta, a tymczasem trzeba było zdobyć papiery z:
- Wydz. Architektury i Urbanistyki,
- Komendy Miejskiej Straży pożarnej,
- Państwowego Inspektoratu Sanitarnego,
- Inspektoratu Nadzoru Budowlanego,
- Zrzeszenia Kominiarzy
i już sama nie pamiętam skąd jeszcze, tak dużo było tych papierków i dublujących się załączników.
Wszędzie, oczywiście, opłaty, z których najbardziej zadziwiło mnie 300zł za badanie miejskiej wody przecież codziennie spożywanej przez wszystkich mieszkańców miasta (czyli badanej na bieżąco).
Jednak najbardziej zadziwiało, że orzeczenie uprawnionego musiało być podparte orzeczeniem innego organu, jakby dokumenty uprawniające do orzekania owego uprawnionego były niemiarodajne, fikcyjne.
W samym mieszkaniu nic sie nie zmieniło prócz tego, że zostało pomalowane.

I piszę o tym, by zasygnalizować, jak niewiarygodnie rozbudowana jest biurokracja, która niszczy ludzką inwencję, albo po prostu zmusza do omijania przepisów.
I spora część inwestorów właśnie to robi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co powiecie na przypadek nie otrzymania zapłaty za wykonaną usługę, ponieważ S. z O. O. dla której ją wykonaliście - ogłosiła upadłość. Nie miała majątku, poza kapitałem założycielskim. Wszystkie roboty wykonywali podwykonawcy własnym sprzętem. Cały jej majątek nie starczył nawet na zapłacenie należności tych na rzecz SP, ZUS i pracowników. Sąd Wam odpowiedział, że podwykonawcy są na szóstym miejscu i dla nich pieniędzy z zlicytowanego majątku Spółki nie starczyło. Poszły na tych z pierwszych pozycji i oczywiście Komornika. (instytucji, nader popłatnej w Rzeczpospolitej) Wykonywana usługa pochłonęła cały zasób Waszego kapitału, którego nie ma możliwości odzyskania. Wiecie natomiast, że Zarząd Spółki dorobił się w międzyczasie majątków, które, oczywiście nie zostały zapisane na ich osoby, tylko na innych członków ich rodzin. Z dnia na dzień zostaliście bez możliwości dalszego funkcjonowania.
Co do dbałości Państwa o przedsiębiorców, powiem, że Państwo dba o to aby z przedsiębiorców, jak również z reszty swoich Obywateli wydrzeć ile się tylko da i nic poza tym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może nie do końca gorycz, Sławo. Liczyłam się z wydatkami, opłatami, miałam zasób finansowy. Jak wspominałam, moja DG była mocno przemyślana. Nie zgodzę się, że można pójść z torbami, jeśli nie masz zysku. I nie wierzę, że to nie jest też wina biurokracji, bo jest. Winą są bzdurne przepisy, które znacznie ograniczają młodych ludzi. Ja też znam firmy, które osiągnęły sukces i gratuluję takim. Im się udało, mi nie. Wyszło mi to akurat na dobre. Bierz jednak pod uwagę, że niektórzy nie mogą sobie pozwolić na kilka lat straty, co nie oznacza wcale, że od razu chcieli zarobić. Wręcz przeciwnie. Mieli na uwadze, że nie od razu staną się milionerami.
Masz rację - każdy dzień bez pracy ciążył mi i uwierał. Teraz jest lepiej, inaczej, ale nadal Państwo o Nas nie dba. W tej kwestii zdania nie zmieniam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, W połowie lat 90-tych tez dostałem mocno w tyłek, a przyczyną był nietrafiony wspólnik.Straciłem pieniądze, lecz zyskałem doświadczenie i nauczkę. Od tego czasu nie pcham się do działalności.Wiem, że to naprawdę ciężki kawałek chleba.Narzekania na ZUS i podatki nic nie pomogą ( w niektórych krajach sa jeszcze wyższe). Ludzie dziwią się często, że banki wymagają biznes-planów przy akacjach kredytowych. Taki biznes plan powinien mieć w reku każdy potencjalny przedsiębiorca.Plan finansowy, uwzględniajacy również ZUS i podatki (bo one realnie istnieją) pozwala ocenić pomysł na biznes, ale nie gwarantuje jeszcze sukcesu.
Spotkałem na swej zawodowej drodze ludzi, którzy potrafili zmarnotrawić całkiem dobra firmę, bo nie rozumieli najbardziej podstawowych zasad ekonomii. Np tego, że dopóki nie zapłacą dostawcy za towar w sklepie, to utarg nie jest de facto ich w 100%, ale trzeba jego część przeznaczyć na koszty i spłaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak w ogóle - Dziękuję Alicjo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Tobą Wojtku. W moim przypadku otwarcie biznesu było bardzo mocno przemyślane. To nie było nastawienie się tylko na zyski. Zarabiałam na nim, nie mogę powiedzieć, że nie, lecz postaw się w sytuacji Tych, którzy myśleli, że stworzą lukratywny interes, a nie było tak. Biznes to biznes - 1 dzień może być zaskakujący, lecz następny może nie przynieść żadnego klienta.
Wierz mi ,że Ja przemyślałam wszystko - od reklamy aż po umowy z hurtowniami na korzystnych warunkach. Mogłam się z tego utrzymać, płacić raty do banku, ale po podliczeniu zjadały mnie opłaty min: ZUS. Wszędzie, gdzie nie spojrzysz, tam jest bałagan. Podam Ci przykład: ZUS zadzwonił do mnie, że mam zaległości w składkach z 2005(!) roku, co było w moim wykonaniu niemożliwe. Po blisko tygodniowej nerwówce, okazało się, że mam nadpłatę. Rozumiesz teraz?
Ten artykuł nie ma na celu wyrzucenia z siebie żalu, że coś mi nie wyszło. Dzięki temu mogę pisać, tworzyć i to jest dla mnie o wiele lepsza droga życiowa, niż poprzednia. To ma być przestrogą dla tych, którzy, jak sam zauważyłeś słusznie, ze swoistą lekkością zakładają DG. Raczej takie było moje przesłanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, to przykre co cię spotyka i życzę ci, aby możliwie szybko ułożyło się wszystko jak sobie wymarzyłaś, bo jesteś wspaniałą osobą - w naszym kraju uruchomienie własnej działalności to jak z motyką na słońce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm....czytając mam mieszane uczucia.Wciąż zadziwia mnie ludzka naiwność .Prowadzenie własnego biznesu nie polega przecież tylko na jego otwieraniu lub, co gorsza, zamykaniu.Nie stanowi to o istocie i sensie tego biznesu. Prawdziwy biznes realizuje się pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami, które na tle całokształtu winny być jedynie jakimś ledwo zauważalnym marginesem.
Biurokracja trzyma się mocno w większości krajów europejskich. Mniej lub bardziej ukryta, śledzi większość naszych poczynań biznesowych. Kiedy trudno zamyka się firmę? Gdy jest plajta, upadłość, gdy zostają długi wobec wierzycieli, w tym Skarbu Państwa i ZUS. Wierzyciele potrafia czasami odpuścic, US i ZUS nigdy. Wiem, że każdy plajtujący chciałby, by natychmiast zapewnić mu grubą kreskę, umorzyć wszystkie długi (no bo przeciez nie wyszło).
Może zamiast narzekania, na te w sumie drobne przeszkody biurokratyczne warto zastanowić się i przeanalizować, dlaczego własny biznes okazał się niewypałem. Zakładanie własnej działalności gospodarczej i naiwna wiara, że teraz to wszystko samo z siebie się potoczy i zapewni spora kasę nie jest najlepszym rozwiązaniem. Biznes to dżungla.Trzeba umieć się w niej poruszać Lepiej dobrze przemyśleć decyzję o starcie niż później spłukany szukać dziury w całym i winnych dookoła, zamiast uderzyć sie w piersi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznać!Otóż to!
Ja też to znam, dlatego napisałam ten materiał. Firmę otwierałam w 1 dzień, zamykam ją od połowy listopada.Do momentu uzyskania dokumentu wyrejestrowania DG nie mogę się nawet zarejestrować jako bezrobotna, bo do tego potrzeba właśnie tego kwitka. Zamknięte koło jednym słowem. Za co mam żyć?
Sprzedaż towaru z mojego sklepu wlecze się jakby chciało, a nie mogło. Zostałam na lodzie.
Nie zamierzam osiadać na laurach. Jeszcze nie raz zobaczycie tutaj Mój materiał odkrywający żenadę w Polsce.
Sama zresztą stwierdziłam, że lepiej pracować dla kogoś, a nie dla siebie bo dosłownie NIE WARTO.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.12.2009 17:50

Kochana, znam to z autopsji!
4 (słownie: CZTERY) miesiące biegaliśmy po urzędach, by zebrać wszystkie opieczętowane papierki zezwalające na wynajem 30m kw jako kawalerkę dla studenta. Na temat postawionych wymogów, łącznie z obowiązkiem badania wody miejskiej, z której cała kamienica korzysta od lat 70. można książkę napisać!
Naprawdę, w Polsce nie warto niczego się chwytać, najlepiej usiąść sobie w ciepełku i tylko wysuwać żądania pod adresem Państwa, które "ma obowiązek" zadbać o swojego obywatela.
Po tych 4 miesiącach urzędniczej gehenny i kosmicznej, całkowicie bezrozumnej biurokracji nie dziwię się już, że młodzi uciekają. Sama ich nawet do tego namawiam.
Jeden z petentów złośliwie zauważył, że w Polska to kraj dla złodziei i k****.
I jak mu nie przyznać racji?!?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.