Facebook Google+ Twitter

FIS Team Tour, czyli jak ożywić drużynówkę

Za nami już dwa konkursy pierwszej edycji nowego turnieju FIS Team Tour, który ma udowodnić, że skoki drużynowe nie są nudne. O co tak naprawdę w nim chodzi?

Czy mając Schlierenzauera w swojej drużynie można w FIS Team Tour nie wygrać? / Fot. Bożena ZajiczekNa czym polega FIS Team Tour?

To pierwszy turniej, w skład którego wchodzą zarówno konkursy indywidualne jak i drużynowe. Zwycięzcą turnieju FIS Team Tour jest drużyna, która po pięciu zawodach zgromadzi największą liczbę punktów. Na turniej składa się pięciu konkursów rozegranych w ciągu dziewięciu dni:

7-8.02.09 - Willingen (drużynowy i indywidualny),
11.02.09 - Klingenthal (indywidualny),
14-15.02.09 - Oberstdorf (indywidualny i drużynowy - loty).

Skąd wiadomo, która drużyna wygrywa, skoro są zarówno konkursy drużynowe, jak i indywidualne?

Na końcowy wynik składają się punkty z dwóch konkursów drużynowych, sumowane w tradycyjny sposób, a także punkty zdobyte przez dwóch najlepszych zawodników danego kraju, w każdym z trzech konkursów indywidualnych (za każdym razem zawodnik może być inny).

Przykładowo, po dwóch konkursach w Willingen prowadzi Austria: do punktów za zwycięstwo Austriaków w konkursie drużynowym doliczono punkty najlepszych skoczków w konkursie indywidualnym: Schlierenzauer (1.) i Morgenstern (11.) Druga jest Norwegia - drugie miejsce w zawodach drużynowych zsumowano z punktami najlepszych skoczków drużyny Kojonkoskiego w drugim konkursie, Ljoekelsoey (9.) i Jacobsen (9.). Trzecie miejsce Japonii dała piąta lokata w drużynówce oraz wyniki najlepszych zawodników z konkursu indywidualnego: Kasai (3.) i Ito (7.)

Pomysłodawcą FIS Team Tour jest Walter Hofer, który chciał tym samym uatrakcyjnić cieszące się mniejszą popularnością zawody drużynowe. Jest o co walczyć - do rozdysponowania jest bagatela 500 tys. franków szwajcarskich, a zwycięska drużyna otrzyma 100 tys. euro.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Moim zdaniem robienie jakichś kolejnych, dodatkowych turniejów jest bez sensu. Za chwilę pogubimy się w różnych klasyfikacjach, bo będzie ich tyle co w wyścigach kolarskich.

Już obecnie jest tego odrobinę za dużo. FIS mogłoby sobie darować cały ten Turniej Nordycki, o którego istnieniu zresztą prawie nikt nie wiedział, dopóki w 2001 r. nie wygrał go Adam Małysz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.