Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21474 miejsce

Flame - najgroźniejszy wirus w historii sieje postrach w sieci

[i]Flame[/i] czyli płomień. Tak nazywa się największe i najniebezpieczniejsze zagrożenie w internecie. Dwudziestokrotnie bardziej niebezpieczny od niesławnego [i]Stuxnet'u[/i], który w 2010 roku zablokował elektrownie atomowe w Iranie.

Według ONZ i Kaspersky Lab. w sieci odkryto najbardziej niebezpieczny wirus internetowy w historii. Kaspersky Lab ustami swojego założyciela stwierdziło: "Zajęło nam sześć miesięcy żeby dokonać pełnej analizy wirusa Stuxnet, a Flame jest 20 razy bardziej skomplikowany."

Zaimplementowany na komputerze płomień śledzi ruch w sieci, kopiuje sobie bazę danych, robi screenshoty, zapisuje prowadzone rozmowy głosowe oraz wszystkie prowadzone przez komunikatory, przechwytuje ruch na klawiaturze.
Dane przesyłane są cały czas do serwerów kontrolnych. "To największe cyberzagrożenie z jakim mieliśmy do czynienia" - powiedział z Marco Obiso, koordynator do spraw cyberbezpieczeństwa ONZ.

Źródła:
www.msnbc.msn.com
www.redorbit.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ryszard
  • Ryszard
  • 31.05.2012 09:45

Owszem, tylko pod Windows. Jak lwia część szkodliwego oprogramowania. Żałuję, że nie zawsze i nie w każdych zastosowaniach da się używać alternatywnych systemów operacyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Działa tylko pod Windows?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard
  • Ryszard
  • 30.05.2012 17:22

Kamer nie uruchamia, natomiast robi zrzuty ekranu. Danych video byłoby zbyt dużo, a kompresja zabierałaby zbyt wiele zasobów komputera (= spore ryzyko wcześniejszego wykrycia).

Zagrożenie płynące z tego typu malware'u jest dla zwykłych użytkowników w zasadzie zerowe (bo nie ma ryzyka infekcji). Z kolei wycelowanie tych programów w konkretne firmy oznacza ryzyko złamania poufności danych (żaden antywirus tego nie wykryje - ze względu na brak typowych objawów oraz minimalną skalę infekcji).

Tego rodzaju oprogramowanie może być pisane na zamówienie rządowych agencji wywiadowczych albo konkurencyjnych firm. Cele ataków sugerują raczej to pierwsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wystarczy nie mieć podłączonego na stałe mikrofonu i bluetooth i już zagrożenie mamy mniejsze. :) Kamerę też włącza?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard
  • Ryszard
  • 30.05.2012 13:08

Słówko komentarza.

Serwis redorbit.com, powołując się na oryginalny wywiad z przedstawicielem Kaspersky Lab, popełnił kilka błędów. Trojan Flame nie jest 20 razy bardziej skomplikowany, tylko 20 razy większy od Stuxnet (ok. 20 MB wielkości w porównaniu z "marnym" 1 MB Stuxnet). A wielkość programu nie zawsze idzie w parze z poziomem zaawansowania :)

Co ciekawe, trojan Flame działa "na wolności" najprawdopodobniej od połowy 2010 r. Przez ten czas zainfekował około 5000 maszyn (praktycznie wyłącznie na Bliskim Wschodzie). Ta znikoma liczba infekcji przez niemal 2 lata świadczy o celowości działania. Tym bardziej, że program praktycznie nie rozprzestrzenia się samodzielnie w Internecie, a jego infekcje są zdalnie kierowane na konkretne maszyny.

Flame nie zbiera i nie wysyła danych dotyczących operacji finansowych, ale za to gromadzi dane związane z działalnością instytucji, którą zainfekował - jest więc raczej "szpiegiem przemysłowym", a nie złodziejem kont bankowych :)

Jako ciekawostkę dodam, że Flame potrafi łączyć się z telefonami komórkowymi za pomocą protokołu Bluetooth, aktywować mikrofony podłączone do komputerów, przeglądać zasoby komputera i monitorować ruch sieciowy.

Czy największe cyberzagrożenie...? To zależy, jak na to spojrzeć. Dla przeciętnego użytkownika jest niegroźny. Natomiast stanowi ciekawy przykład nowoczesnego sposobu wykradania informacji niejawnych. Organizacje pracujące nad tajnymi projektami mogą być zaniepokojone :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.