Facebook Google+ Twitter

"Flesz" Hanny Samson

"Flesz. Zbiorowy akt popświadomości" to powieść-dyskusja, która wciąż wymyka się spod kontroli. Rozmowy o celebrytach stają się pretekstem do intymnych zwierzeń.

 / Fot. Okładka książkiPo "Flesz" Hanny Samson sięgnęłam pewnego jesiennego popołudnia. Szukałam czegoś współczesnego, niekoniecznie bardzo ambitnego, odbijającego znaną mi, polską rzeczywistość. Zachęcił mnie opis z okładki, obiecujący powieść traktującą "o drobiazgach i rzeczach ważnych, o miłości, pieniądzach i seksie, o problemach i rozczarowaniach".

Formuła książki jest dość szczególna. Choć dialogi nie są wyróżnione w typowy sposób, całość skomponowana jest tak naprawdę na zasadzie przeplatających się ze sobą wypowiedzi. To one pełnią najważniejszą funkcję w tym tekście: przejmują tradycyjną rolę narratora, biorąc na siebie wykreowanie świata przedstawionego i charakteryzację poszczególnych postaci.

Taka a nie inna formuła powieści związana jest z tym, o czym tak naprawdę traktuje. Sytuacja jest następująca: grupa kobiet zbiera się, by rozmawiać o nowym magazynie dla kobiet zatytułowanym "Flash". Dyskusja ma dotyczyć poszczególnych materiałów zawartych w próbnym numerze gazety i odczuć pań z nimi związanych. Prowadzone przez moderatorkę spotkanie ciągle jednak wymyka się spod kontroli: panie zbaczają z głównego tematu, sięgając po przykłady ze swojego życia osobistego, a losy celebrytów stają się okazją do wyciągania na światło dzienne intymnych zwierzeń.

Potencjalne czytelniczki "Flasha" to kobiety bardzo różne: znajdziemy tu młode, dopiero wkraczające w dorosłość dziewczyny, ale i osoby w wieku średnim; będzie stateczna nauczycielka (która jednak zdradzi jedną z bardziej wstydliwych historii swojego życia, która omal nie zrujnowała jej pedegogicznej kariery) a także partnerka rockmana, wyrażająca się w sposób bezpośredni i dosadny.

Tak różne wbrew pozorom bohaterki łączy jedno: zamiłowanie do świata plotek. Wszystkie są czytelniczkami Pudelka bądź kolorowych magazynów traktujących o życiu celebrytów. Podczas dyskusji szybko jednak okazuje się, że życie słynnych aktorów staje się pretekstem do rozważań nad życiem własnym.

"Flesz" nie jest książką trudną. Czyta się go lekko, bez konieczności wyciszenia czy skupienia. Idealnie nadaje się na lekturę pociągową czy tramwajową. Bo poprzez swoją formę jest w jakiś sposób pozycją ciekawą, z którą warto się zapoznać. Jeśli jednak wybierasz się w długą podróż, weź do poczytania coś jeszcze. Po dziewięćdziesięciu minutach po "Fleszu" zostanie tylko wspomnienie. Jeśli zaś szukasz literatury ambitnej, po prostu zmień półkę w księgarni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zachęca:]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.11.2009 13:06

Bardzo mnie zaintrygowałaś tym tytułem. Wspaniała "zachęta".... "Flesz. Zbiorowy akt podświadomości" to powieść-dyskusja, która wciąż wymyka się spod kontroli. Rozmowy o celebrytach stają się pretekstem do intymnych zwierzeń." 5* :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.